Siódmy dzień w oktawie Narodzenia Pańskiego (J 1,1-18)
“Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię” – tak zaczyna się Księga Rodzaju. Tak zaczyna się całe Pismo Święte. “Na początku było Słowo” – tak zaczyna się Ewangelia według św. Jana. Ta napisana później niż trzy pozostałe. Ta, która jest nazywa czasami Ewangelią Miłości.
Słowo to moc stwórcza Boga. Zawarty w księdze Rodzaju opis stworzenia świata oparty jest właściwie w całości na tym, że Bóg wypowiada słowa. “Wtedy Bóg rzekł: «Niechaj się stanie światłość!» I stała się światłość”. To fascynujące. Bóg nie tylko słowem stwarza. Bóg również według Księgi Rodzaju nazywa to, co stworzył.
Słowo to także przesłanie, które Bóg skierował do ludzi. Nie bez powodu w czasie Mszy św. po odczytaniu tekstów biblijnych słyszymy “Oto słowo Boże”, “Oto słowo Pańskie”. Bóg objawił się człowiekowi używając słowa. Bóg wielokrotnie zwracał się do ludzi za pomocą słowa. A chociaż było to słowo o wielkiej mocy, nie wszyscy je przyjmowali.
Słowo nie tylko było na początku, nie tylko było u Boga, nie tylko było (jest) Bogiem, lecz także stało się ciałem. Słowo narodziło się jako Bóg-człowiek. Co prawda Jan Ewangelista w Prologu nie napisał wprost, że Słowo to Jezus, ale o kim innym mógłby pisać w taki wyjątkowy sposób?
“Na świecie było Słowo,
a świat stał się przez Nie,
lecz świat Go nie poznał.
Przyszło do swojej własności,
a swoi Go nie przyjęli”.
W potopie słów bez znaczenia, bez siły, bez mocy, a często nawet bez sensu, w kolejnym pokoleniu popełniamy ten sam błąd – nie przyjmujemy Słowa. Wolimy tonąć w powodzi ludzkich słów. Słów, które niczego nie stwarzają. Słów, które niczego nie objawiają. Słów, które nie kochają. Słów, w których nie ma łaski i prawdy. Słów, które nie otwierają nam oczu na Boga.
Popularity: 2% [?]











