Francuski biskup stwierdził, mówiąc o sytuacji w swoim kraju, że bardzo istotnym środowiskiem powołań kapłańskich jest służba liturgiczna. Drugim jest środowisko nowych wspólnot chrześcijańskich, jednak te ostatnie nie dają księży diecezjom, lecz wykorzystują ich na własne potrzeby – dodał.
Przyznam, że tę informację uważam za niepokojącą. Podobną przypomina w wywiadzie-rzece ks. Henryk Bolczyk („Mocowałem się z Bogiem”), gdy sześciu kleryków chciało zostać wyświęconych dla Ruchu Światło-Życie, nie dla diecezji, w której byli kształceni. I… zostali usunięci z seminarium (czterech z nich później jednak święcenia otrzymało). Ksiądz jest święcony dla Kościoła, nie dla konkretnej wspólnoty.
Zamiar realizowania w kapłaństwie charyzmatu ruchu wydaje się piękny. Tylko powstaje pytanie: czy nie ma szans realizowania go w życiu parafialnym? A jeśli tak, to dlaczego? Z pewnością łatwiej działać z ludźmi starającymi się żyć według tego samego charyzmatu, ale być może warto też jego elementami „zarazić” tych, którzy do wspólnoty nie trafią?
To prawda: każda wspólnota potrzebuje księży. Sytuacja, gdy wyrastali w charyzmacie, znają go i nim żyją, jest łatwiejsza. Z drugiej strony, pojawia się tendencja do postrzegania „swojego” ruchu jako tworu bez skazy, najlepszej drogi. Dotyczy to chyba każdego ruchu. Gubią się niedoskonałości, pojawia gloryfikacja, a problemy ludzi z dopasowaniem się lub zwyczajnie niezrozumieniem „wspólnotowego wzorca” bywają bagatelizowane albo zrzucane na „brak nawrócenia”.
Z moich doświadczeń i obserwacji wynika, że lepiej byłoby dla wszystkich, gdyby ksiądz mógł zebrać jak najwięcej różnych doświadczeń. Spotkać i usłyszeć różnych ludzi. Poznać różne charyzmaty i specyfikę różnych środowisk. Spróbować zmieścić w sobie rzeczywistość Kościoła, zanim wejdzie w ścieżkę „specjalizacyjną”. Dla siebie wybierze jedną drogę, ale reszta nie powinna mu być obca, a tym bardziej z założenia negowana.
Zapewniam: zupełnie inaczej mówi człowiek, który poza wspólnotą doświadczył też życia niż ten, który nie wytknął nosa na zewnątrz. Nawet jeśli obaj tak samo cenią wspólny charyzmat. Ten pierwszy zachęca i pociąga do pójścia wybraną drogą. Drugi potrafi odstraszyć i poranić. Mówią to samo. A jednak inaczej.
Ksiądz ze wspólnoty dla wspólnoty? Tak. Ale trzeba zadbać o bogactwo doświadczeń. Specjalizacja od początku nie jest dobrym pomysłem.
Popularity: 13% [?]











Najnowsze komentarze