Zadanie nie do przekazania

16/12/2009
By

Rekolekcje adwentowe 2009 „Miłość 30+”

  

Najpierw czytaj u Afro

Nawet najwięksi wrogowie Kościoła na ogół nie mają problemu z akceptacją jednej ze stref jego aktywności – działań charytatywnych. Można odnieść wrażenie, że w niektórych miejscach na świecie Kościół praktycznie zamienił się w instytucje służącą do opieki nad chorymi, niepełnosprawnymi, umierającymi. Generalnie nad tymi wszystkimi, którzy dla ogółu społeczeństwa są niewygodnym ciężarem. Można odnieść wrażenie, że tu i ówdzie został „przymuszony” do tego, aby zastępować inne instytucje. Na przykład państwo.

Nie da się przecenić znaczenia czynionej przez Kościół caritas. To kościelna „wizytówka”. To jeden z wyjątkowo skutecznych sposobów na kształtowanie tego, co dzisiaj nazywamy „image”, wizerunkiem. Zdawali sobie z tego na przykład komuniści. Na przykład w Polsce zabrali Kościołowi instytucję zajmującą się działalnością charytatywną. Tak, tę o nazwie Caritas. Dopiero po przełomie roku 1989 mogła się odrodzić.

Misjonarz pracujący gdzieś daleko opowiadał: „To nie jest tak, że przychodzę do ludzi, którzy w życiu nie słyszeli o chrześcijaństwie i od razu mówię im, że Jezus przyszedł ich zbawić. Najpierw zaczynam z nimi żyć, pomagam im, prowadzę działalność charytatywną, okazuję miłość w zwykłym, codziennym życiu. A o Jezusie mówię im dopiero wtedy, gdy zaczynają pytać, dlaczego postępuję tak, a nie inaczej, czemu jestem dla nich dobry, nie walczę z nimi, daję im różne rzeczy, których naprawdę potrzebują, jestem z nimi, mimo że jest ciężko…”.

„Miłość bliźniego zakorzeniona w miłości Boga jest przede wszystkim powinnością każdego poszczególnego wierzącego, ale jest także zadaniem całej wspólnoty kościelnej, i to na każdym jej poziomie: od wspólnoty lokalnej, przez Kościół partykularny, aż po Kościół powszechny w jego wymiarze globalnym. Również Kościół jako wspólnota winien wprowadzać miłość w czyn” – napisał Benedykt XVI. Połowę swojej pierwszej encykliki poświęcił caritas, czyli posłudze miłości.

Na świecie jest mnóstwo instytucji dobroczynnych. Robią bardzo dużo dobrego. Pomagają czasami milionom ludzi. Organizują nie tylko ekskluzywne bale charytatywne, gdzie każdy może udowodnić, jak bardzo jest zatroskany o los tych, którym się w życiu mniej powiodło. Organizują też wielkie i małe zbiórki. Wysyłają ekspedycje ratunkowe i pomocowe do najtrudniejszych miejsc na świecie. Nie straszne im katastrofy, choroby, wojny.

Czym się różni chrześcijańska caritas od humanitarnej działalności WOŚP albo Lekarzy bez Granic?

„Cała działalność Kościoła jest wyrazem miłości, która pragnie całkowitego dobra człowieka: pragnie jego ewangelizacji przez Słowo i Sakramenty, co jest dziełem często heroicznym w jego historycznej realizacji; pragnie jego promocji w różnych wymiarach życia i ludzkiej aktywności. Miłość jest zatem służbą, którą Kościół pełni, aby nieustannie wychodzić naprzeciw cierpieniom i potrzebom, również materialnym, ludzi” – wyjaśnia Benedykt XVI. Caritas jest ściśle powiązana z głoszeniem Ewangelii i udzielaniem sakramentów. Z nich wynika. Nie da się jej od nich oddzielić. „Caritas nie jest dla Kościoła rodzajem opieki społecznej, którą można by powierzyć komu innemu, ale należy do jego natury, jest niezbywalnym wyrazem jego istoty”. Państwo może powierzyć Kościołowi wypełnianie swoich zadań w dziedzinie pomocy społecznej. Kościół swojej posługi miłości (diakonii) nie może przekazać do wypełnienia komukolwiek innemu. Nawet najbardziej profesjonalnej organizacji humanitarnej.

Popularity: 17% [?]

Podziel się na:
  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
  • Digg
  • Google Buzz
  • Śledzik
  • Gadu-Gadu Live
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • Blip
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Gwar
  • Forumowisko
  • Grono.net
  • LinkedIn
  • MySpace
  • Wahacz
  • Yahoo! Bookmarks
  • Poleć
  • Reddit
  • Sfora
  • RSS

Tags:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*