Bóg na rękach

29/12/2009
By ks. Artur Stopka

Piąty dzień w oktawie Narodzenia Pańskiego (Łk 2,22-35)

„Jakie śliczne dziecko. Oj ti,ti ti…” – pochyla się starsza pani nad wózkiem. „A to córka czy syn?” „Syn” – odpowiada matka z mieszaniną dumy i zniecierpliwienia w głosie. „Mogę go wziąć na ręce?” – pyta starsza kobieta. „No co pani!” – oburza się matka i szybko odjeżdża, o mało nie przewracając starszej pani.

Starsi ludzie lubią pochylać się nad niemowlętami. Lubią je brać na ręce i przytulać. Maleńkie dziecko i stary człowiek stanowią ciekawy kontrast. Dwie skrajności. Początek życia i schyłek życia. Wszystko przed człowiekiem i wszystko za człowiekiem. Nadzieja i doświadczenie.

Spotkanie Jezusa ze starcem Symeonem w jerozolimskiej świątyni to wydarzenie o wielkim znaczeniu. Symeon to ten, który czeka na mesjasza. Jezus to Mesjasz.

Symeon otrzymał zadziwiającą obietnicę. Miał żyć tak długo, aż ujrzy Mesjasza Pańskiego. Aż ujrzy i tylko ujrzy. Spełnienie obietnicy polegało na tym, że Symeon zobaczył ośmiodniowe dziecko. I to mu wystarczyło. Nie domagał się dalszych lat życia, aby zobaczyć Mesjasza „w akcji”. Zaufał Bogu, że to ubogie dziecko jest tym, na którego cały Naród Wybrany czeka od stuleci. Spełniony zawołał:

„Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu
w pokoju, według Twojego słowa.
Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie,
któreś przygotował wobec wszystkich narodów:
światło na oświecenie pogan
i chwałę ludu Twego, Izraela”.

Maryja nie miała oporów, jakie dzisiaj często mają matki niemowląt. Pozwoliła, aby obcy człowiek wziął małego Jezusa na ręce. W rzeczywistości to, co zrobił Symeon, było aktem wielkiej odwagi. Symeon wiedział, że to nie jest tylko dzidziuś, że to nie tylko milutkie, malutkie Dzieciątko. Symeon wiedział, że bierze na ręce spełnienie najważniejszej obietnicy Boga.

Wielu katolików bardzo lubi Boże Narodzenie nie tylko ze względu na związane z nim zwyczaje i tradycje. Lubią pielęgnować w sobie taki obraz Boga – bezradnego, zależnego od człowieka, milutkiego. Lubią Dzieciątko, bo nie stawia wymagań, nie wskazuje hipokryzji, nie domaga się pójścia za Nim. To taki łatwy Bóg. Bóg, którego można wziąć na ręce i uśpić.

Tyle, że to nieprawdziwy obraz Boga. Nawet w tym Dzieciątku jest cała wszechmoc i potęga Boga. Przede wszystkim jest Jego Miłość.

Popularity: 3% [?]

Podziel się na:
  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
  • Digg
  • Google Buzz
  • Śledzik
  • Gadu-Gadu Live
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • Blip
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Gwar
  • Forumowisko
  • Grono.net
  • LinkedIn
  • MySpace
  • Wahacz
  • Yahoo! Bookmarks
  • Poleć
  • Reddit
  • Sfora
  • RSS

Tags:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Szukaj

Najnowsze komentarze