Bez przypadków

30/12/2009
By ks. Artur Stopka

Piąty dzień w oktawie Narodzenia Pańskiego (Łk 2,36-40)

Wielu przestępców dopiero po złapaniu zdaje sobie sprawę, że na świecie nie jest łatwo się ukryć przed ludźmi. Okazuje się, że tak zwani przypadkowi świadkowie potrafią się znaleźć w zdumiewających miejscach. Tam, gdzie przestępca się ich zupełnie nie spodziewa. Tam, gdzie ich nie dostrzega. Tam, gdzie czuje się bezpieczny, bo myśli, że nikt na niego nie patrzy. Okazuje się, że tacy, na pozór przypadkowi świadkowie, mają wielkie znaczenie. Są w stanie wpłynąć na czyjeś życie.

Przekonał się o tym złodziej, który chciał okraść kościelną skarbonę. Długo obserwował świątynię, licząc wchodzących i wychodzących. W końcu doszedł do wnioku, że w środku nikogo nie ma. Wszedł, zaryglował drzwi i zabrał się za rozbijanie skarbonki. Nie dbał o to, aby nie robić hałasu. Dlatego nie usłyszał, jak staruszka siedząca w mroku za filarem, dzwoni przez telefon komórkowy do proboszcza. Bardzo się zdziwił, gdy proboszcz w asyście dobrze zbudowanego wikarego stanęli nagle za jego plecami. Nie zauważył, że weszli przez zakrystię.

Gdy Maryja i Józef przynieśli małego Jezusa do świątyni, natknęli się nie tylko na Symeona. Oprócz niego była tam też prorokini Anna. Starsza, pobożna kobieta. Była. To bardzo ważne słowo, jeśli chodzi o sprecyzowanie roli, jaką w całym zdarzeniu odgrywała Anna. Z tym słowem łączy się sformułowanie „mówiła o Nim wszystkim”. Anna to klasyczny świadek. Dobry świadek. Naoczny świadek. Była na miejscu w ważnej chwili, widziała i słyszała. Po czym dzieliła się swoim przeżyciem z wszystkimi.

Wydaje się, że do Anny znakomicie pasuje określenie „przypadkowy świadek”. Ale nie. Tu nie ma przypadków. Anna nie jest przypadkowym świadkiem. Jest świadkiem, który znalazł się we właściwej chwili w odpowiednim miejscu. Po to, aby móc dawać świadectwo.

Niejeden chrześcijanin, katolik, zastanawia się, dlaczego przyszło mu żyć w tych, a nie innych czasach, w tym, a nie innym kraju. Niejeden ma wrażenie, że trafił w ten czas i w to miejsce raczej przez przypadek, może nawet przez pomyłkę. Myśli, że lepiej by się sprawdził gdzie indziej i kiedy indziej.

W Bożym planie wszystko ma sens. Każdy trafia tam, gdzie powinien, gdzie jest potrzebny, gdzie ma jakąś misję do spełnienia. Tu nie ma przypadków. Tak, jak prorokini Anna nie przez przypadek znalazła się w świątyni wtedy, gdy wnoszono do niej małego Jezusa.

Popularity: 2% [?]

Podziel się na:
  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
  • Digg
  • Google Buzz
  • Śledzik
  • Gadu-Gadu Live
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • Blip
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Gwar
  • Forumowisko
  • Grono.net
  • LinkedIn
  • MySpace
  • Wahacz
  • Yahoo! Bookmarks
  • Poleć
  • Reddit
  • Sfora
  • RSS

Tags:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Szukaj

Najnowsze komentarze