Super połów

07/02/2010
By ks. Artur Stopka

„Osiąga trzy metry długości, jest szybki jak błyskawica i atakuje ludzi. Drapieżny rekin nazywany żarłaczem śledziowym pływał wzdłuż polskiego wybrzeża. Wczoraj zaplątał się w sieci rybaków” – emocjonował się dwa lata temu „Fakt”. Rekin przypłynął z północnego Atlantyku. Zimą zwykle szuka schronienia na cieplejszych wodach Południa. Nie wiadomo więc, czemu przypłynął na Bałtyk.

Rybacy z kutra KOŁ-178 łowiący flądry, zdziwili się, gdy wyciągnęli sieć. Wewnątrz, poza płaskimi rybami, leżał żywy, niemal dwumetrowy potwór – prawdziwy rekin z ostrymi jak brzytwa zębami. „Od dwudziestu już lat tu łowię, ale takiego dziwu jeszcze nie widziałem!” – mówił „Faktowi” Andrzej Walaszczyk, właściciel kutra. „Skoro tu trafił, to może oznaczać, że latem może ich być jeszcze więcej…” – dodawał.

Czy to oznacza, że na plażach Bałtyku staną tablice z napisem „Uwaga rekiny!”? – pytała bulwarówka. Rybacy uspokajali. Twierdzili, że wizyta dużego drapieżnika oznacza, że w naszym morzu jest dużo ryb.

Andrzej Walaszczyk w swojej sieci znalazł mierzącego 180 cm rekina. Żarłacz śledziowy osiąga 3 m długości i masę 200 kg. Znane są przypadki ataków na ludzi – ni to uspokajał, ni to straszył „Fakt”.

Nigdy nie udało mi się wziąć udziału w wyprawie kutra, ani nawet pójść z wędkarzem nad wodę. Ale myślę, że połów może być zaskakujący. Pozytywnie lub negatywnie. W sieci lub na końcu wędki może być pusto. Ale może też być bardzo dużo ryb lub jakaś wielka sztuka. Czasami w sieci lub na haczyku można znaleźć coś, czego się tam absolutnie nie spodziewamy. Łowienie wymaga nie tylko oszacowania szans na sukces. Wymaga nadziei i wymaga zaufania.

„Na początku nowego tysiąclecia, gdy kończy się rok Wielkiego Jubileuszu, w którym świętowaliśmy uroczyście dwutysięczną rocznicę narodzin Chrystusa, i gdy przed Kościołem otwiera się nowy etap drogi, rozbrzmiewa w naszych sercach echo słów, jakimi pewnego dnia Jezus, skończywszy przemawiać do tłumów z łodzi Szymona, wezwał Apostoła, aby «wypłynął na głębię» na połów ryb: Duc in altum (Łk 5, 4). Piotr i jego pierwsi towarzysze zaufali słowu Chrystusa i zarzucili sieci. «Skoro to uczynili, zagarnęli (…) wielkie mnóstwo ryb» (Łk 5, 6)” – napisał Jan Paweł II na początku roku 2001. „Duc in altum! Dzisiaj te słowa skierowane zostają do nas i wzywają nas, byśmy z wdzięcznością wspominali przeszłość, całym sercem przeżywali teraźniejszość i ufnie otwierali się na przyszłość: «Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki» (Hbr 13, 8)” – dodał Papież.

Paradoksalnie bardzo obfity połów może zamiast radości i wdzięczności wzbudzić obawy. Że nie podołam. Że zadanie mnie przerasta. Że powinien je podjąć ktoś lepszy ode mnie. Że Bóg się pomylił w wybieraniu do swojej misji.

Bóg się nie myli. Kto w to wierzy, nie przerazi się nawet, gdy złowi rekina na Bałtyku. A co dopiero, gdy złowi dla Jezusa tego czy owego ;-)

Popularity: 4% [?]

Podziel się na:
  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
  • Digg
  • Google Buzz
  • Śledzik
  • Gadu-Gadu Live
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • Blip
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Gwar
  • Forumowisko
  • Grono.net
  • LinkedIn
  • MySpace
  • Wahacz
  • Yahoo! Bookmarks
  • Poleć
  • Reddit
  • Sfora
  • RSS

Tags: , ,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Szukaj

Najnowsze komentarze