<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Religia zdrowia</title>
	<atom:link href="http://stukam.pl/2010/02/08/religia-zdrowia/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://stukam.pl/2010/02/08/religia-zdrowia/</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sun, 20 May 2012 07:35:13 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
	<item>
		<title>Autor: madziamiau</title>
		<link>http://stukam.pl/2010/02/08/religia-zdrowia/comment-page-1/#comment-117</link>
		<dc:creator>madziamiau</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 08 Feb 2010 08:08:28 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://stukam.pl/?p=1741#comment-117</guid>
		<description>Dla mnie to jest fenomen, który mnie zadziwia od jakiegoś czasu. Wiadomo, że lękamy się śmierci, choroby, bólu... Ale zmierzam do dwóch rzeczy. Po pierwsze, od kiedy moja mam zaczęła chodzić zamiast do lekarza, to do zielarza, bioenergoterapeuty i zaczęła stosować drastyczne diety (np. przez miesiąc tylko o wodzie). I nie pomagają żadne argumenty, nic kompletnie. Odpowiedź: ten zielarz też przecież chodzi do kościoła i to codziennie... Teraz trochę jakby przystopowała, a w ogóle to nie porusza przy mnie takich tematów, bo wie jakie jest moje zdanie na ten temat.
Po drugie, zadziwiał mnie ten fakt, kiedy mieszkałam w Niemczech. Mieszkałam u rodziny, która zajmowała się medycyna niekonwencjonalną, czyli różdżki, jakieś karty, leki homeopatyczne, kryształy, medytacje i wszystko inne. Mnie przerażało. Mieszkałam tam przez rok i zadziwiające było dla mnie to jak wielu pacjentów mają, po prostu tłumy. A niestety nie było to tanie &quot;leczenie&quot;. W ogóle w Niemczech, dało sie wtedy zauważyć, jak bardzo ludzie imają się wszystkiego by tylko być zdrowym. To było na porządku dziennym: amulety, karty itd...
I po trzecie jakie było moje negatywne zdziwienie kiedy przyjechałam do Polski  zauważyłam to samo. Nie wiem może wcześniej nie byłam tak na to wyczulona i nie zauważałam tego, a może właśnie to był ten czas, kiedy to wszystko przychodziło do Polski. Nie wiem. Wiem jedno, ze po pierwsze to bagno, a po drugie nie wszystko za wszelką cenę.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dla mnie to jest fenomen, który mnie zadziwia od jakiegoś czasu. Wiadomo, że lękamy się śmierci, choroby, bólu&#8230; Ale zmierzam do dwóch rzeczy. Po pierwsze, od kiedy moja mam zaczęła chodzić zamiast do lekarza, to do zielarza, bioenergoterapeuty i zaczęła stosować drastyczne diety (np. przez miesiąc tylko o wodzie). I nie pomagają żadne argumenty, nic kompletnie. Odpowiedź: ten zielarz też przecież chodzi do kościoła i to codziennie&#8230; Teraz trochę jakby przystopowała, a w ogóle to nie porusza przy mnie takich tematów, bo wie jakie jest moje zdanie na ten temat.<br />
Po drugie, zadziwiał mnie ten fakt, kiedy mieszkałam w Niemczech. Mieszkałam u rodziny, która zajmowała się medycyna niekonwencjonalną, czyli różdżki, jakieś karty, leki homeopatyczne, kryształy, medytacje i wszystko inne. Mnie przerażało. Mieszkałam tam przez rok i zadziwiające było dla mnie to jak wielu pacjentów mają, po prostu tłumy. A niestety nie było to tanie &#8222;leczenie&#8221;. W ogóle w Niemczech, dało sie wtedy zauważyć, jak bardzo ludzie imają się wszystkiego by tylko być zdrowym. To było na porządku dziennym: amulety, karty itd&#8230;<br />
I po trzecie jakie było moje negatywne zdziwienie kiedy przyjechałam do Polski  zauważyłam to samo. Nie wiem może wcześniej nie byłam tak na to wyczulona i nie zauważałam tego, a może właśnie to był ten czas, kiedy to wszystko przychodziło do Polski. Nie wiem. Wiem jedno, ze po pierwsze to bagno, a po drugie nie wszystko za wszelką cenę.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

