W pewnej ankiecie starano się o ustalenie kto praktycznie zarządza księgami oczekujących w badanych placówkach zdrowia. Autorzy przypuszczali, że zgodnie z tradycyjną strukturą władzy w polskich szpitalach o kolejności oczekiwania decydują przede wszystkim ordynatorzy zakładów i kierowniczy klinik. Wyniki badania potwierdziły te wcześniejsze przypuszczenia – aż 39 procent badanych dyrektorów uznało ordynatorów za osoby bezpośrednio zarządzające kolejkami oczekujących. Dodatkowo okazało się, że w 16 procent badanych zakładów sprawami kolejek oczekujących zajmują się sekretarki ordynatorów lub kierowników klinik.
W dalszym ciągu uznano, że o kolejności pacjentów decydują lekarze – specjaliści w ambulatorium lub punkcie konsultacyjnym (27 procent odpowiedzi) lub któryś z lekarzy pracujących w klinice (18 procent odpowiedzi). Tylko w 13 procentach badanych zakładów odpowiedzialne za tworzenie list oczekujących są pielęgniarki – przełożona pielęgniarek lub pielęgniarki oddziałowe.
„To lekarz decyduje o kolejności zabiegu. Nikt nam tego nie odbierze. Zależy to przecież od wielu czynników, między innymi od stanu ogólnego pacjenta i rodzaju schorzenia. Pacjent poza tym musi być przygotowany, tzn. zdiagnozowany w rejonie i dopiero wtedy wyznaczamy termin. Jeśli przypadek tego wymaga, to okres oczekiwania można skrócić nawet do miesiąca, ale to zależy od konsultacji” – denerwowała się przedstawicielka jednej z placówek służby zdrowia.
Ale w innej, w której od tego, jak szybko pacjent otrzyma pomoc, zależy jego szansa na przeżycie, lekarze nie chcą brać na siebie odpowiedzialności za ustalanie kolejności, ponieważ wiedzą, że dla tych ostatnich zabraknie środków.
Nie ma co ukrywać. Poganka, która przyszła do Jezusa z prosba o pomoc dla swej córki, usłyszała: „Pozwól wpierw nasycić się dzieciom; bo niedobrze jest wziąć chleb dzieciom i rzucić psom”. Trudne słowa. Bardzo trudne. Brzmią nawet nie jak odmowa. Brzmią jak odesłanie na koniec kolejki.
Poganka nie dała się zbyć. Nie obraziła się na słowa, które usłyszała. Miała sprawę do Jezusa, wierzyła, że On może pomóc jej córce i chowając dumę do kieszeni nie ustępowała. Jej odpowiedzi „Tak, Panie, lecz i szczenięta pod stołem jadają z okruszyn dzieci” powinni się nauczyć na pamięć wszyscy, którzy czuja się przez Boga pomijani, odsyłani na szary koniec, niedowartościowani.
Nie tylko w czasach Starego Testamentu ludzie targowali się z Bogiem. Targował się z Nim niejeden święty. A jak pokazuje przykład poganki i jej córki, w targach z Bogiem niezwykle skutecznym argumentem jest pokora.
Popularity: 2% [?]










