W drogę

01/08/2010
By ks. Artur Stopka

W Polskę jedziemy

No to za chwilę wyjazd. Zaczyna się wielka wakacyjna wyprawa pod hasłem „W Polskę jedziemy”. Do przejechania dzisiaj kilkaset kilometrów. Oczywiście od początku inaczej, niż to sobie człowiek wyobrażał jeszcze kilka tygodni temu. Nie da się uniknąć zależności od innych ludzi. Trzeba zacząć od uwzględniania ich obecności i ich oczekiwań. Ale z drugiej strony to dobrze. Bo przecież przy pakowaniu człowiek radykalnie uświadamia sobie, jak wiele rzeczy potrzebuje, aby samodzielnie funkcjonować. A i tak na pewno czegoś ważnego się zapomni. Czego? Zobaczymy…

W planie – Kalisz i tamtejsze sanktuarium św. Józefa. Jedno z niewielu w Polsce. Zobaczymy, jakie treści niesie. Ojcostwo? To się wydaje naturalne. Chociaż z drugiej strony, postać św. Józefa nie jest tak prosta i jednoznaczna, jak to lubią pokazywać odpustowi kaznodzieje. Kto chciałby podejmować takie decyzje, jakie on musiał podejmować? W jaki sposób trzeba rozumieć miłość do kobiety, aby postąpić tak, jak Józef postąpił? Trzeba postawić te pytania w Kaliszu.

Popularity: 3% [?]

Podziel się na:
  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
  • Digg
  • Google Buzz
  • Śledzik
  • Gadu-Gadu Live
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • Blip
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Gwar
  • Forumowisko
  • Grono.net
  • LinkedIn
  • MySpace
  • Wahacz
  • Yahoo! Bookmarks
  • Poleć
  • Reddit
  • Sfora
  • RSS

Tags:

One Response to W drogę

  1. Ola on 01/08/2010 at 13:53

    Kiedyś jechałam na rekolekcje i żeby wszystko, co potrzebne spakować, musiałam wziąć ogromną walizę na kółkach, której używałam wcześniej na wypady za granicę. Za kilka dni znowu wyjeżdżam do mojego ukochanego rekolekcyjnego miejsca, ale na początek pomyślałam sobie, że może by tak ograniczyć ilość rzeczy. Kto wie, może się uda :) .
    Niedługo pewnie też będę w Kaliszu w odwiedzinach u znajomych. Św Józefa będę prosić za moich synów. Kiedy zawodzi rodzony ojciec, św. Józef nadal pozostaje wzorem stałości i posłuszeństwa Bogu. Bycie posłusznym głosowi, który on słyszał w swoim wnętrzu nie jest łatwe.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Szukaj

Najnowsze komentarze