Czy tradycyjne instytucje religijne – a wiÄ™c także KoÅ›cioÅ‚y chrzeÅ›cijaÅ„skie, także KoÅ›ciół katolicki – potrafiÄ… znaleźć odpowiedź na tÄ™ nowÄ…, nowoczesnÄ… religijność, na nowoczesność, przyjąć jÄ…, zaadaptować siÄ™ do niej? To bardzo dobre pytanie, jakby powiedziaÅ‚ jeden ze znanych polskich polityków. ZadaÅ‚ je nie wprost Krzysztof Michalski – profesor filozofii w Warszawie i Bostonie, rektor Instytutu Nauk o CzÅ‚owieku w Wiedniu, przepytywany przez dziennikarza Gazety Wyborczej. ZadaÅ‚ je niejako mimochodem, a wÅ‚aÅ›ciwie postawiÅ‚ jako osobnÄ… kwestiÄ™, wykraczajÄ…cÄ… poza granice wywiadu, którego wÅ‚aÅ›nie udzielaÅ‚.
WczeÅ›niej zauważyÅ‚, że na Å›wiecie toczy siÄ™ wÅ‚aÅ›nie bardzo ciekawa dyskusja o sekularyzacji. „RzeczywiÅ›cie, religijność – o tyle, o ile da siÄ™ zmierzyć (a wiÄ™c zachowania zwykle definiowane jako religijne) – wszÄ™dzie w Europie spada. W innych, niewÄ…tpliwie nowoczesnych krajach – np. w Stanach Zjednoczonych – nie. Przeczy to rozpowszechnionej wczeÅ›niej tezie, że modernizacja idzie z koniecznoÅ›ci rÄ™ka w rÄ™kÄ™ z sekularyzacjÄ…: że religia powoli niknie” – powiedziaÅ‚. PodkreÅ›liÅ‚ też, że ludzie XXI wieku wierzÄ… w Boga inaczej, „nie bardziej, nie prawdziwiej” niż na przykÅ‚ad ludzie w dwunastowiecznej Francji.
Aha, i jeszcze jedno mi utkwiÅ‚o w gÅ‚owie. Michalski snuÅ‚ przypuszczenia, że być może nowoczesność nie zabija religii, lecz rodzi nowe formy religijnoÅ›ci. Nie wiem, dlaczego przedstawiÅ‚ to w formie przypuszczajÄ…cej. Moja skromna znajomość choćby tylko historii KoÅ›cioÅ‚a prowadzi mnie do dokÅ‚adnie takich wÅ‚aÅ›nie wniosków i to nie w sferze ostrożnych przypuszczeÅ„, ale empirycznie sprawdzalnych faktów. Przez dwa tysiÄ…ce lat formy religijnoÅ›ci czÅ‚onków KoÅ›cioÅ‚a siÄ™ zmieniaÅ‚y. Nie zmieniaÅ‚a siÄ™ natomiast treść ich religijnoÅ›ci – wiara. Nie zmieniÅ‚a siÄ™ jej istota. Nie zmieniÅ‚a siÄ™ Ewangelia – Dobra Nowina o zbawieniu.
Najbardziej jednak spodobaÅ‚o mi siÄ™ w tym, co powiedziaÅ‚ prof. Michalski, stwierdzenie, że KoÅ›ciół jest „instytucjÄ… wystajÄ…cÄ…”.
DokÅ‚adnie powiedziaÅ‚ tak: „KoÅ›ciół jest, w zaÅ‚ożeniu, instytucjÄ… wystajÄ…cÄ… poza każdy czas, instytucjÄ…, która chce być niewygodna, instytucjÄ…, która nie pozwala nam poczuć siÄ™ w domu, u siebie w czasie, jaki przeżywamy; bo przecież (gÅ‚osi), jesteÅ›my nie z tego Å›wiata, nie tu jest nasz dom. KoÅ›ciół nie powinien wiÄ™c gonić za „duchem czasu” (czy raczej za tym, co intelektualiÅ›ci za takiego ducha uważajÄ…). StÄ…d też naturalne napiÄ™cie miÄ™dzy tym, co KoÅ›ciół ma do powiedzenia o czÅ‚owieku, a czasem, w którym to mówi. DziÅ›: miÄ™dzy przesÅ‚aniem KoÅ›cioÅ‚a – a nowoczesnoÅ›ciÄ…”.
To świetne, zdecydowanie pozytywne określenie. Kościół wystaje! Nie da się wepchnąć w żadne ramki i szablony. Wiem, że w pewnym seminarium duchownym przed laty klerycy próbowali dać znać swoim przełożonym, że czują się formowani zbyt schematycznie i dopasowywani do jednego jedynego wzorca (i nie chodziło o Jezusa Chrystusa!). Kazali przełożonym przechodzić przez bardzo ciasne ramki. Przełożeni mieli poważne kłopoty z przeciskaniem się i z tego, co słyszałem, nie wszyscy dali radę.
Kilka lat temu Tygodnik Powszechny próbowaÅ‚ ratować stary, wielki format i reklamowaÅ‚ siÄ™ jako pismo „niewygodne”. Ryzykowna strategia marketingowa raczej siÄ™ nie sprawdziÅ‚a i dzisiaj TP jest już o wiele mniejszy (chociaż chyba nadal pod wzglÄ™dem formatu najwiÄ™kszy z wszystkich tygodników katolickich), niż byÅ‚. Czy wiÄ™c KoÅ›ciół powinien gÅ‚oÅ›no siÄ™ przyznawać do tego, że zawsze wystaje, że nie jest wygodny i powoduje napiÄ™cie? Może – nie tracÄ…c ich – nie powinien tych swoich cech eksponować i podkreÅ›lać? Ale, jeÅ›li by zastosowaÅ‚ tego typu zabieg, czy byÅ‚oby to uczciwe?
Popularity: 2% [?]










