| Balbina – Córka Króla Syjamskiego |
Koty w naszym domu zajmują miejsce szczególne. W sercach również. Uczą cierpliwości i spokoju. Dzielą się swoim zamiłowaniem do ciszy i filozoficznej zadumy. Mrucząc, odwdzięczają się za głaskanie miękkiego futra i tylko nikt z nas nie zgłębił jeszcze, jakie treści w tych mruczanych opowieściach się zawierają. Nie ma wątpliwości, że różne. Najdziwniejsze. Najwdzięczniejsze. Najszczęśliwsze. Najtroskliwsze. Najciekawsze.
Ptyś i Balbina są czwartym i piątym pokoleniem kotów w naszym domu. Tragiczny los ich poprzednika Harnasia pozwolił przybyć do naszego domu Ptysiowi i Balbinie. Oczywiście każde z nich przyszło w swoim czasie.
| Ptyś siedzi na internecie…
|
| Ptyś – Syn Dzikiego Żbika |
Ptyś zachowuje się i wygląda, jakby był Synem Dzikiego Żbika. Natomiast Balbina jest w pierwszej linii (choć nieco zbezczeszczoną poprzez rasę dachową, ale nie, że tak bardzo, prawie wcale) Córką Króla Syjamskiego.
| Zawsze mają dostęp do świeżej wody
|
| Królują niepodzielnie |
Ptyś, nieco starszy, przejął na siebie obowiązek wychowywania Balbiny. Czasem aż futro fruwa w powietrzu – tak się przejął rolą. Największą potrzebę, jaką Ptyś odczuwa wobec Balbiny (o, proszę nie myśleć brzydko – Ptyś nie ma takich potrzeb!), to jest potrzeba lizania futra Balbiny i potrzeba przytulenia. Ale Balbina nie potrzebuje w wylizywaniu swojego futra żadnych poprawek. Uważa, że dobrze sobie z tym radzi i przegania Ptysia pazurami. A pazury to ma. Taka z pozoru niewinna, mała kocia dziewczynka, jak pokaże pazury, od razu traci się złudzenie niewinności, a czerwonym alarmem świeci myśl o kocie – seryjnym zabójcy.
| Koty w naszym domu rozwijają swoje zainteresowania na różnego rodzaju kursach – tu kurs kulinarnych |
Balbina od wczoraj choruje chyba na bulimię. Zjadła kolację, zwróciła na dywan w dużym pokoju (gdzie jej się tyle zmieściło???) i poszła z powrotem do miski. Może trzeba zamówić termin na wizytę u psychologa?
Ptyś od dawna ma problem z ujawnianiem swojego zamiłowania do przytulania się do człowieka. Dlatego stwarza pozory permanentnej niezależności i politowania godnym wzrokiem patrzy na Balbinę wylegującą się na ludzkich kolanach. Zaś Balbiny wzrok jest wtedy przebiegły i myliłby się ktoś myśląc, że pokora jest pierwszym imieniem Balbiny.
| Na kursie komputerowym… |
Generalnie koty w naszym domu mają jak w kocim raju. Nikt z domowników nie wchodzi im w drogę. Oddaje im się należny szacunek i składa hołd. Za to Balbina pozwala mi spać w nocy na mojej/swojej poduszce – pod warunkiem, że zbyt się nie kręcę i nie przerywam jej snu. Wtedy cicho – specjalnie, by wyjść na cierpiętnicę – i niby z pokorą przenosi się do łóżka, w którym łaskawie zezwala spać Dużej Małej Dziewczynce.
| Mają swoje SPA… |
Kiedyś przeczytałam sympatyczną myśl jakiegoś mądrego człowieka, który zdradził ludzkości różnicę między psem a kotem.
Pies jest miły, sympatyczny, wierny i oddany. Człowiek daje mu jedzenie i picie, wyprowadza na spacery. Pies myśli, że człowiek jest królem. Kot natomiast również jest miły i sympatyczny. Ma przyjemne futro, lubi się głaskać, dając tym samym przyjemność człowiekowi, mruczy przy tym. Dostaje jedzenie i picie. Kot uważa, że jest królem…
| …w którym biorą masaże. |
U nas jest królewska para: Syn Dzikiego Żbika – Ptyś i Córka Króla Syjamskiego – Balbina.
| Pogłębiają swoje pasje – tu prace nad wielce poważnym zagadnieniem: co tak bulgocze w zlewie |
Kot na krańcu świata
Z chęcią dodałabym więcej zdjęć, ale mnie maszyna nie słucha:(
Popularity: 2% [?]












Mieszkałam tez ze zwierzątkami różnej maści
ale teraz juz nie .Był żółw, papużki , koty , piesek ale ten niezadługo , bo płakał do mamy a mi się serce kroiło ,więc oddałam go jego mamie , chomiki- specjaliści od uciekania z domku im przeznaczonego to towarzystwo mieszkało ze mną w mieście
.W dzieciństwie , mieszkając na wsi było inne , bardziej miłe – baranki , krówki , świnki,króliczki,nutrie lubiłam patrzeć jak jedzą i pluskaja się w wodzie, drób (chodzące rosołki
)Najbardziej lubiłam owieczki i baranki a krówki musiałam wyprowadzać na pastwisko
z tym mam dużo wspomnień i zabawnych i nieraz popłakałam sobie kiedy mi w samo południe pouciekały pokonując kilometry – pozdrawiam