Tam dom mój

Dziwne, że dzieje się tak, że miejsca umierają. Mówią, że to przez waśnie ludzkie. Inni, że przez niegospodarność, zachłanność, głupotę wreszcie.

Przepiękny zakątek Beskidu Sądeckiego, który niegdyś tętnił życiem, dzisiaj świeci pustkami. A przed trzydziestu laty było tak, że trzeba było mieć wielkie szczęście, by zimą wejść do autobusu jadącego do miejscowości będącej centrum sportów zimowych Sądecczyzny.

Dziś wybudowano tyle stacji narciarskich po drugiej stronie Popradu, że Piwniczna-Zdrój, Kosarzyska i Sucha Dolina świecą pustkami. Krynica-Zdrój pretenduje do europejskiego centrum, stacja narciarska Dwie Doliny w Paśmie Jaworzyny Krynickiej ściąga amatorów białego szaleństwa zimą a latem gości hotelowych. Tam roi się od ludzi, samochodów, straganów z pamiątkami rozkładanych naprędce. Wyciąg gondolowy na Jaworzynę Krynicką ściąga z całej Polski turystów, co to w wieczorowych butach wybierają się w góry. Wysiąść na górze, zjeść obiad, wypić piwo, zjechać na dół i szczyt zaliczony. Już można się pochwalić w pracy i znajomym, w jak drogich kurortach i miejscach się było. Jeszcze do kompletu zdjęcie zrobione telefonem komórkowym swojej głowie na tle panoramy beskidzkiej – ot w sam raz z perspektywy „na długość ręki”, będzie stuprocentowym potwierdzeniem uzyskania statusu społecznego, do jakiego się pretenduje. I tak w tłumie podobnych sobie ludzi prześcigających się w pogoni o miano ludzi „sukcesu”, całe stada baranów zalewają ulice i szlaki modnych okolic.

 

A tymczasem Piwniczna-Zdrój i miejscowości położone w Paśmie Radziejowej tchną ciszą i spokojem. Mówią, że czas się tam zatrzymał, że brak jest inwestycji na miarę człowieka XXI wieku. Tylko ja się pytam, po co nam wszędzie miejsca dostosowane do komercyjnych potrzeb nuworyszów? Niech ziemia piwniczańska będzie enklawą ciszy i błogostanu ludzi prawdziwie miłujących turystykę pieszą, naturę, normalność. Preferujących wypoczynek w towarzystwie ptaków wędrownych i swoich bliskich. Stąpających po ścieżkach tego samego, co po drugiej stronie Popradu Popradzkiego Parku Krajobrazowego, ale nie w tłumie rozwrzeszczanych pseudoturystów, a w towarzystwie dzikich zwierząt i własnych przemyśleń.

Wśród ludzi z branży turystyczno-hotelarskiej o takich turystach mówi się, że to turyści plecakowi. Na takich nie da się zbyt wiele zarobić. Ale czy wszystko na tym świecie musi opierać się na pieniądzach?

 

Dzisiaj nawiedziłam miejsce, które w turystyce komercyjnej umarło dawno temu.

Nie byłam sama.

Biel przemieszana z błękitem, jaskrawość i cisza poraziły nasze zmysły.

 

Okno na Pasmo Radziejowej

 

Kosmiczna pustka

 

Zostawiamy swój ślad

 

Zaspy

 

Czerwony szlak

 

Szlak na pustkowiu

 

Jak okiem sięgnąć żywej duszy nie ma

 

Drzewa nie rosną tam samotnie

 

Czy te rogacze jeszcze komuś potrzebne?

 

Chodziłyśmy tam i z powrotem robiąc tyle śladów

 

Tatry z przełęczy jak na wyciągnięcie dłoni

 

To chyba ślady kosmitów

 

Kapliczka Matki Boskiej Wypłowiałej

 

Siatka chroni drogę przed nawianiem śniegu, ciekawe po co

 

Nawet samoloty samotnie przecinają niebo

 

Schroniska zasypane śniegiem

 

Samotne anioły na śniegu

 

Zaspy większe niż po pas

 

Turyści po drugiej stronie lustra

 

Po ludziach został tylko cień

 

Tam dom twój, gdzie serce twoje.

 

Popularity: 3% [?]

Podziel się na:
  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
  • Digg
  • Google Buzz
  • Śledzik
  • Gadu-Gadu Live
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • Blip
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Gwar
  • Forumowisko
  • Grono.net
  • LinkedIn
  • MySpace
  • Wahacz
  • Yahoo! Bookmarks
  • Poleć
  • Reddit
  • Sfora
  • RSS

One Response to Tam dom mój

  1. niezapominajka on 22/02/2012 at 15:37

    Jak zwykle Dorko umiesz poruszyć serce .Byłam kiedys w Twoich stronach ale już od tamtej pory minęło tyle wiosen :) gościły nas s.Felicjanki, wspaniałe chwile .Jeśli ten domek jeszcze tam jest to są tam moje dwa śladki :) pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*