Author Archive

Jajko czy kura?

Uczeni z uniwersytetów z Sheffield i Warwick odkryli, że skorupka jajka zależy od białka, które produkują wyłącznie kurze jajniki. Oznacza to, że jajko nie może powstać poza kurą. Inaczej mówiąc, w sposób naukowy i przy użyciu komputera o wielkiej mocy, brytyjscy uczeni rozstrzygnęli odwieczny dylemat, co było pierwsze, jajko czy kura.

Przypomniał mi się ten podany w sezonie ogórkowym news, gdy przeczytałem, że ks. Józef Tischner “Religię nazywał rytmem dnia codziennego”. Od razu coś wrzasnęło mi za uchem: “Religię czy wiarę?”. To ważne. Bo to przecież nie to samo. A skoro nie to samo, to i znaczenie tego świetnego aforyzmu może być radykalnie różne.

No bo właśnie, co “było”, a właściwie, co jest pierwsze – religia czy wiara? Abraham uwierzył czy stał się wyznawcą określonej religii? Z drugiej strony, czy dzisiaj człowiek najpierw spotyka religię czy wiarę? Jak to działa? Człowiek jest z natury religijny czy wierzący? Czy rację mają ci, którzy twierdzą, że nie ma ludzi niewierzących, a są jedynie tacy, którzy wierzą, że Bóg jest i tacy, którzy wierzą, że Boga nie ma? Jesteśmy religijni, bo jesteśmy stworzeni do wiary? Wierzmy, bo jesteśmy z natury religijni?

Odpowiedzi na te pytania sytuują nas, wierzących i religijnych, w rzeczywistości świata. Ale też decydują o naszej codzienności. O tym, co jest jej rytmem.

Popularity: 1% [?]

Podziel się na:
  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
  • Add to favorites
  • Digg
  • Google Buzz
  • Śledzik
  • Gadu-Gadu Live
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • Blip
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Gwar
  • Forumowisko
  • Grono.net
  • LinkedIn
  • MySpace
  • Wahacz
  • Yahoo! Bookmarks
  • Poleć
  • Reddit
  • Sfora
  • RSS
Category: Codziennie  Tags: ,  Leave a Comment

Kościół wystający

Czy tradycyjne instytucje religijne – a więc także Kościoły chrześcijańskie, także Kościół katolicki – potrafią znaleźć odpowiedź na tę nową, nowoczesną religijność, na nowoczesność, przyjąć ją, zaadaptować się do niej? To bardzo dobre pytanie, jakby powiedział jeden ze znanych polskich polityków. Zadał je nie wprost Krzysztof Michalski – profesor filozofii w Warszawie i Bostonie, rektor Instytutu Nauk o Człowieku w Wiedniu, przepytywany przez dziennikarza Gazety Wyborczej. Zadał je niejako mimochodem, a właściwie postawił jako osobną kwestię, wykraczającą poza granice wywiadu, którego właśnie udzielał.

Wcześniej zauważył, że na świecie toczy się właśnie bardzo ciekawa dyskusja o sekularyzacji. “Rzeczywiście, religijność – o tyle, o ile da się zmierzyć (a więc zachowania zwykle definiowane jako religijne) – wszędzie w Europie spada. W innych, niewątpliwie nowoczesnych krajach – np. w Stanach Zjednoczonych – nie. Przeczy to rozpowszechnionej wcześniej tezie, że modernizacja idzie z konieczności ręka w rękę z sekularyzacją: że religia powoli niknie” – powiedział. Podkreślił też, że ludzie XXI wieku wierzą w Boga inaczej, “nie bardziej, nie prawdziwiej” niż na przykład ludzie w dwunastowiecznej Francji.

Aha, i jeszcze jedno mi utkwiło w głowie. Michalski snuł przypuszczenia, że być może nowoczesność nie zabija religii, lecz rodzi nowe formy religijności. Nie wiem, dlaczego przedstawił to w formie przypuszczającej. Moja skromna znajomość choćby tylko historii Kościoła prowadzi mnie do dokładnie takich właśnie wniosków i to nie w sferze ostrożnych przypuszczeń, ale empirycznie sprawdzalnych faktów. Przez dwa tysiące lat formy religijności członków Kościoła się zmieniały. Nie zmieniała się natomiast treść ich religijności – wiara. Nie zmieniła się jej istota. Nie zmieniła się Ewangelia – Dobra Nowina o zbawieniu.

Najbardziej jednak spodobało mi się w tym, co powiedział prof. Michalski, stwierdzenie, że Kościół jest “instytucją wystającą”. :-) Dokładnie powiedział tak: “Kościół jest, w założeniu, instytucją wystającą poza każdy czas, instytucją, która chce być niewygodna, instytucją, która nie pozwala nam poczuć się w domu, u siebie w czasie, jaki przeżywamy; bo przecież (głosi), jesteśmy nie z tego świata, nie tu jest nasz dom. Kościół nie powinien więc gonić za “duchem czasu” (czy raczej za tym, co intelektualiści za takiego ducha uważają). Stąd też naturalne napięcie między tym, co Kościół ma do powiedzenia o człowieku, a czasem, w którym to mówi. Dziś: między przesłaniem Kościoła – a nowoczesnością”.

To świetne, zdecydowanie pozytywne określenie. Kościół wystaje! Nie da się wepchnąć w żadne ramki i szablony. Wiem, że w pewnym seminarium duchownym przed laty klerycy próbowali dać znać swoim przełożonym, że czują się formowani zbyt schematycznie i dopasowywani do jednego jedynego wzorca (i nie chodziło o Jezusa Chrystusa!). Kazali przełożonym przechodzić przez bardzo ciasne ramki. Przełożeni mieli poważne kłopoty z przeciskaniem się i z tego, co słyszałem, nie wszyscy dali radę.

Kilka lat temu Tygodnik Powszechny próbował ratować stary, wielki format i reklamował się jako pismo “niewygodne”. Ryzykowna strategia marketingowa raczej się nie sprawdziła i dzisiaj TP jest już o wiele mniejszy (chociaż chyba nadal pod względem formatu największy z wszystkich tygodników katolickich), niż był. Czy więc Kościół powinien głośno się przyznawać do tego, że zawsze wystaje, że nie jest wygodny i powoduje napięcie? Może – nie tracąc ich – nie powinien tych swoich cech eksponować i podkreślać? Ale, jeśli by zastosował tego typu zabieg, czy byłoby to uczciwe?

Popularity: 1% [?]

Podziel się na:
  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
  • Add to favorites
  • Digg
  • Google Buzz
  • Śledzik
  • Gadu-Gadu Live
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • Blip
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Gwar
  • Forumowisko
  • Grono.net
  • LinkedIn
  • MySpace
  • Wahacz
  • Yahoo! Bookmarks
  • Poleć
  • Reddit
  • Sfora
  • RSS

W świecie symboli

“Wojna na symbole to najbardziej niszczycielska z bezkrwawych batalii. Bezlitosna, nie biorąca jeńców, zostawiająca głębokie rany” – przeczytałem w tygodniku Przewodnik Katolicki. Chodzi między innymi o symbole religijne. Autor tekst stwierdza, że tam, gdzie w grę chodzi szacunek dla symboli jakiejkolwiek grupy społecznej, religijnej czy etnicznej, a znaki pamięci wyrażają czyjś ból, tęsknotę i rozpacz, nie ma miejsca na błędy.

Temat stosunku do symboli w naszym świecie należy do priorytetowych. Widać to nie tylko w Polsce. Widać to w wielu miejscach na świecie.

Napisałem dziś komentarz dla portalu Wiara.pl dotykający tej kwestii. Pretekstem był brak krzyża na tablicy w krypcie na Wawelu. Na tablicy, której zadaniem jest uczcić wszystkie ofiary katastrofy smoleńskiej. Nie mam pewności, czy wszyscy zrozumieją, dlaczego nie ma na niej krzyża.

Jednak kwestia symboli dzisiaj mnie nie opuszcza. Jadąc samochodem usłyszałem w radiu informację o procesie wytoczonym polskiej straży granicznej przez pewnego brytyjskiego sikha, któremu na Okęciu kazano zdjąć turban. Brytyjczyk twierdzi, że to naruszyło jego uczucia religijne i nie zdarzyło mu się na żadnym lotnisku przez czterdzieści lat.

Tymczasem, jak podało Radio Watykańskie, w Stanach Zjednoczonych jedną z organizacji ateistycznych zaniepokoił fakt, że tamtejsza poczta wydała znaczek z bł. Matką Teresą z Kalkuty z okazji stulecia jej urodzin. Organizacja przypomniała poczcie, że nie powinno się promować postaci związanych z religią. A poczta na to odpowiedziała, moim zdaniem, niezwykle mądrze. W specjalnym oświadczeniu podkreśliła, że nie można pozbawiać osobistości publicznych ich życia religijnego. Znaczek ze znaną katoliczką ma również służyć celom edukacyjnym. Ma inspirować Amerykanów i ludzi, do których dotrze na listach na całym świecie.

Gdy to piszę, w telewizji słyszę, że jakiś pastor z Florydy organizuje “międzynarodowy dzień palenia Koranu” w rocznicę zamachów na World Trade Center z 11 września 2001 r.

“W dzisiejszych czasach każdy, nawet najbardziej neutralny symbol może stać się kością niezgody i główna osią sporu ideologicznego, religijnego lub – co gorsza – doraźnego konfliktu politycznego” – napisał autor artykułu w Przewodniku Katolickim. A co dopiero mówić o symbolach, które niemal z natury nie są neutralne…

Popularity: 1% [?]

Podziel się na:
  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
  • Add to favorites
  • Digg
  • Google Buzz
  • Śledzik
  • Gadu-Gadu Live
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • Blip
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Gwar
  • Forumowisko
  • Grono.net
  • LinkedIn
  • MySpace
  • Wahacz
  • Yahoo! Bookmarks
  • Poleć
  • Reddit
  • Sfora
  • RSS
Category: Codziennie  Tags: , ,  Leave a Comment

Niepewność

Chciałem wejść na mojego bloga na Onecie, aby wpisać krótkiego posta. Tradycyjnie wybrałem adres z „Ulubionych” i… dowiedziałem się, że „Blog o podanym adresie nie istnieje. Sprawdź, czy wpisałeś poprawny adres lub skorzystaj z wyszukiwarki blogów”. No to spróbowałem drugi raz. Tym razem otrzymałem inna informację: „Przepraszamy, wystąpił błąd … Twojemu blogowi na pewno nic nie jest. Spróbuj za chwilę. Opis błędu: b(-101)”. 

I jak tu wierzyć Internetowi? Ktoś śmie twierdzić, że „Internet jest wieczny”. Być może. Ale dostęp nie niego i do jego poszczególnych treści wcale taki wieczny nie jest. A już na pewno nie jest pewny.

Czekając chwilę, aby za nią spróbować, zgodnie z instrukcją, próbowałem wejść na inne onetowe blogi. Nic z tego. 

Wczoraj słyszałem, jak jeden biskup dowodził, że o ludzkimi siłami nie da się zdobyć prawdziwej wolności. Nie tylko wolności. Ludzkimi siłami nie da się zdobyć pewności. Niczego. 

Gdy minęła długa, wielominutowa chwila, ponowiłem próbę. Okazało się, że Onet zdecydował się trzymać wersji o nieistnieniu mojego bloga. Wiem, nie zdarza się to pierwszy raz i pewnie za jakiś czas (bywało, że mijały długie godziny), Onet zmieni zdanie i odda mi dostęp do mojego bloga. Tylko że ja akurat wtedy będę miał co innego do roboty, niż umieszczanie postów.

 „Z żarówkami to nigdy nic nie wiadomo” – pocieszył mnie znajomy, któremu pożaliłem się, że mi się przepaliła żarówka w samochodzie po zaledwie siedmiu miesiącach. A pan w serwisie z satysfakcją wystawił osobną fakturę za wstawienie żarówki (oprócz tej za kupno) i stwierdził: „Dlatego na żarówki nie dajemy gwarancji”. „A na jej założenie?” – zapytałem. Nie złapał dowcipu. 

Wracając z nową żarówką, ale za to bez wcale niemałej sumy pieniędzy, pomyślałem, że w Kościele tez mamy takie nieobjęte gwarancja żarówki. Pełno ich mamy. To tak zwany element ludzki. 

Ciekawe, blog siostry Małgorzaty Chmielewskiej jest dostępny… a mój wciąż nie…

Popularity: 1% [?]

Podziel się na:
  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
  • Add to favorites
  • Digg
  • Google Buzz
  • Śledzik
  • Gadu-Gadu Live
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • Blip
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Gwar
  • Forumowisko
  • Grono.net
  • LinkedIn
  • MySpace
  • Wahacz
  • Yahoo! Bookmarks
  • Poleć
  • Reddit
  • Sfora
  • RSS
Category: Codziennie  Tags: ,  Leave a Comment

Wojna z butem

Jestem w stanie wojny z własnym butem. Nie z dwoma. Z jednym. Lewym. Muszę z bólem (tak, tak, właśnie z bólem) przyznać, że w obecnej sytuacji to but ma przewagę. Nie pomagają żadne plastry naklejane na palce stopy. But mnie uciska i powoduje bąble, które coraz bardziej bolą. Chodzenie, a nawet stanie i siedzenie w bucie nie tylko przestało być przyjemnością lub chociaż normalnością. Stało się udręką.

Sprawa jest tym bardziej przykra, że to nie jest jakiś nowy but. To mój stary, sprawdzony w wielu trudnych sytuacjach, but. Przez wiele miesięcy mogłem na niego liczyć. To był całkiem fajny but. Nie oszczędzałem go. Ale gdy oderwała się mu podeszwa, zainwestowałem w specjalny klej do butów i przykleiłem ją z wielką starannością. Podobnie zresztą jak jego towarzyszowi z pary, ponieważ obaj niemal w tym samym czasie doznali podobnych obrażeń.

Jeszcze przed wakacjami wszystko między mną a butem było w porządku. Wchodził gładko na stopę i nie przypominał o sobie w żaden wyraźny sposób. Chodził tam, dokąd chciałem ja iść. Nie zgłaszał żadnych pretensji, nie zmuszał mnie do poświęcania mu większej uwagi niż te chwile, w których go zakładałem, sznurowałem, zdejmowałem, czasami czyściłem, używając nie jakiejś taniej pasty, ale jednej z lepszych…

I nagle po wakacjach coś mu się stało. Fakt, przez wiele tygodni go nie używałem, bo chodziłem w sandałach. Ale myślałem, że but ten czas przymusowego odpoczynku odebrał pozytywnie. Tymczasem już po pierwszym włożeniu po wakacyjnej przerwie okazało się, że but przestał mi służyć. Zaczął podkreślać swoją obecność na mojej nodze w sposób niespodziewany i drastyczny. W dodatku w ogóle nie wiem, jak się w nowej sytuacji zachować. Sposoby, po które dotychczas w takich chwilach sięgałem, przestały się sprawdzać. W ogóle nie dają efektu.

Jest mi przykro. No i co ja mam teraz z tym butem zrobić? Ktoś powie, kupić nowe. To wcale nie takie oczywiste. Przecież drugi but z tej pary nadal bardzo dobrze się sprawdza i należycie mi służy. Dlaczego więc miałby wylądować na śmietniku, skoro niczym nie zawinił? Poza tym pojawili się obrońcy lewego buta, którzy twierdzą, że to z moją stopą się coś porobiło w czasie wakacji, a nie z butem. Przyglądałem się jej bardzo uważnie, porównywałem z prawą i uważam, że to teza pozbawiona podstaw. Myślę, że jednak poważna zmiana na gorsze nastąpiła w bucie. Tylko nie wiem, co ją spowodowało.

Nie wiem dlaczego, ale cała ta moja utarczka z butem doprowadziła mnie do głębokiego zastanowienia i chęci poznania myśli Boga, gdy ludzie popełnili grzech pierworodny. Sądząc z ludzkiej perspektywy, powinien być bardzo zawiedziony… No bo jak się czuje człowiek zawiedziony przez drugiego człowieka chyba każdy wie…

Popularity: 2% [?]

Podziel się na:
  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
  • Add to favorites
  • Digg
  • Google Buzz
  • Śledzik
  • Gadu-Gadu Live
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • Blip
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Gwar
  • Forumowisko
  • Grono.net
  • LinkedIn
  • MySpace
  • Wahacz
  • Yahoo! Bookmarks
  • Poleć
  • Reddit
  • Sfora
  • RSS

W liczbach

Lubimy patrzeć na Kościół poprzez liczby. Ilu ludzi chodzi na Mszę, a ilu przystąpiło do Komunii, ilu pielgrzymów przyszło pieszo na Jasna Górę, a ilu odwiedziło w tym samym okresie Licheń? Ilu księży przybyło, a ilu ubyło, ilu kandydatów zgłosiło się do seminariów duchownych w tym roku, a ilu rok temu? Jaki procent uczniów chodzi na katechezę, a ilu woli mieć w tym czasie wolne?

Liczb nie da się uniknąć. W opisach biblijnych też raz po raz napotykamy liczby. Na przykład ilu głodnych Jezus nakarmił, albo ile osób stało pod krzyżem. Ilu wybrał Apostołów, a ilu z nich Go zdradziło?

Liczby jednak bywają zdradliwe. Właściwie nie tyle same liczby, co wnioski, które się z nich próbuje wyciągać. Co z tego, że Jezus nakarmił pięć tysięcy samych mężczyzn, skoro niewiele czasu upłynęło, a pozostała przy Nim garstka, która była w stanie przyjąć trudne słowa o tym, że On da sam siebie na pokarm. Gdyby Jezus dzisiaj chodził po ziemi, mielibyśmy w mediach, opisujących Jego działalność, nieustanną huśtawkę nastrojów. Komentatorzy prześcigaliby się w dowodzeniu raz, że jest u szczytu powodzenia, innym razem, że właśnie poniósł totalna klęskę i w ogóle wypadł z publicznego życia.

Bożego działania nie da się ująć w wykresy przypominające giełdowe notowania i wyniki sondaży. U Boga nie ma hossy i bessy. Bóg nie układa swych planów w tej perspektywie czasowej, w której my tu na ziemi musimy funkcjonować. Kwartalne rozliczanie Boga nie ma sensu. Bóg nie musi mieć stałego wzrostu produkcji, aby utrzymać pozycję na rynku. Bóg może sobie pozwolić na to, aby Jego Syn umarł na krzyżu. Bóg ma moc, aby Go wskrzesić, aby zmartwychwstał.

Jak ludziom (wierzącym i niewierzącym) wytłumaczyć, że w zamyśle Bożym Kościół nie jest globalnym holdingiem, który musi wykazywać się wynikami? Jak wszystkim spanikowanym bliskim upadkiem Kościoła wyjaśnić, że Jezus nie żartował, kiedy mówił, iż bramy piekielne go nie przemogą? I że przez dwa tysiące lat nie zmienił w tej kwestii zdania, bo nie jest politykiem, który musi zabiegać o przychylność wyborców?

Popularity: 2% [?]

Podziel się na:
  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
  • Add to favorites
  • Digg
  • Google Buzz
  • Śledzik
  • Gadu-Gadu Live
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • Blip
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Gwar
  • Forumowisko
  • Grono.net
  • LinkedIn
  • MySpace
  • Wahacz
  • Yahoo! Bookmarks
  • Poleć
  • Reddit
  • Sfora
  • RSS