Archive for the Category »Niedzielnie «

Wojna z butem

Jestem w stanie wojny z własnym butem. Nie z dwoma. Z jednym. Lewym. Muszę z bólem (tak, tak, właśnie z bólem) przyznać, że w obecnej sytuacji to but ma przewagę. Nie pomagają żadne plastry naklejane na palce stopy. But mnie uciska i powoduje bąble, które coraz bardziej bolą. Chodzenie, a nawet stanie i siedzenie w bucie nie tylko przestało być przyjemnością lub chociaż normalnością. Stało się udręką.

Sprawa jest tym bardziej przykra, że to nie jest jakiś nowy but. To mój stary, sprawdzony w wielu trudnych sytuacjach, but. Przez wiele miesięcy mogłem na niego liczyć. To był całkiem fajny but. Nie oszczędzałem go. Ale gdy oderwała się mu podeszwa, zainwestowałem w specjalny klej do butów i przykleiłem ją z wielką starannością. Podobnie zresztą jak jego towarzyszowi z pary, ponieważ obaj niemal w tym samym czasie doznali podobnych obrażeń.

Jeszcze przed wakacjami wszystko między mną a butem było w porządku. Wchodził gładko na stopę i nie przypominał o sobie w żaden wyraźny sposób. Chodził tam, dokąd chciałem ja iść. Nie zgłaszał żadnych pretensji, nie zmuszał mnie do poświęcania mu większej uwagi niż te chwile, w których go zakładałem, sznurowałem, zdejmowałem, czasami czyściłem, używając nie jakiejś taniej pasty, ale jednej z lepszych…

I nagle po wakacjach coś mu się stało. Fakt, przez wiele tygodni go nie używałem, bo chodziłem w sandałach. Ale myślałem, że but ten czas przymusowego odpoczynku odebrał pozytywnie. Tymczasem już po pierwszym włożeniu po wakacyjnej przerwie okazało się, że but przestał mi służyć. Zaczął podkreślać swoją obecność na mojej nodze w sposób niespodziewany i drastyczny. W dodatku w ogóle nie wiem, jak się w nowej sytuacji zachować. Sposoby, po które dotychczas w takich chwilach sięgałem, przestały się sprawdzać. W ogóle nie dają efektu.

Jest mi przykro. No i co ja mam teraz z tym butem zrobić? Ktoś powie, kupić nowe. To wcale nie takie oczywiste. Przecież drugi but z tej pary nadal bardzo dobrze się sprawdza i należycie mi służy. Dlaczego więc miałby wylądować na śmietniku, skoro niczym nie zawinił? Poza tym pojawili się obrońcy lewego buta, którzy twierdzą, że to z moją stopą się coś porobiło w czasie wakacji, a nie z butem. Przyglądałem się jej bardzo uważnie, porównywałem z prawą i uważam, że to teza pozbawiona podstaw. Myślę, że jednak poważna zmiana na gorsze nastąpiła w bucie. Tylko nie wiem, co ją spowodowało.

Nie wiem dlaczego, ale cała ta moja utarczka z butem doprowadziła mnie do głębokiego zastanowienia i chęci poznania myśli Boga, gdy ludzie popełnili grzech pierworodny. Sądząc z ludzkiej perspektywy, powinien być bardzo zawiedziony… No bo jak się czuje człowiek zawiedziony przez drugiego człowieka chyba każdy wie…

Popularity: 1% [?]

Podziel się na:
  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
  • Add to favorites
  • Digg
  • Google Buzz
  • Śledzik
  • Gadu-Gadu Live
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • Blip
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Gwar
  • Forumowisko
  • Grono.net
  • LinkedIn
  • MySpace
  • Wahacz
  • Yahoo! Bookmarks
  • Poleć
  • Reddit
  • Sfora
  • RSS

Prezydium

Kroniki letnie

- Ty widzisz to samo, co ja?
- Gdzie?
- Tam, prosto.
- Jasne, że widzę. Stół prezydialny.
- Ale widzisz, kto tam siedzi? Trzeci od prawej.
- Ten? Czekaj, kto to jest? Chyba nie kojarzę faceta.
- To ta menda S.
- S.? Nadal nie kojarzę.
- Jak nie kojarzysz?! A kto mu dawał niecałe dwa lata temu rekomendację, żeby go w ogóle przyjęli?
- Ach, to on. Przecież ja go wcale nie znam.
- Ale rekomendację dałeś.
- A ty nie dajesz rekomendacji, jak cię proszą?
- Daję, ale nie takim wrednym, nieprzytomnie ambitnym bufonom, jak ten S.
- Skąd miałem wiedzieć, że to bufon?
- Wystarczyło się przyjrzeć.
- Przyjrzeć, przyjrzeć. Łatwo powiedzieć.
- Nie marnował bydlak czasu. Po niecałych dwóch latach już na kongresie wylądował w prezydium. Daleko menda zajdzie. Umie się przepychać do przodu. Po trupach.
- Po trupach?
- A jak? Dwa lata temu go tu nie było, a dziś bryluje.
- Przesadzasz.
- Przesadzam? Popatrz tutaj, na tę kartkę. On kandyduje do władz! Takie zero!
- No to po prostu nie głosuj na niego…
- Powiedz to innym.
- Ja też nie zagłosuję. I sam sobie powiedz.
- Na pewno już sobie zorganizował poparcie. On to potrafi. Ja go znam.
- Skąd?
- Kiedyś pracowaliśmy razem. Ale szybko się go pozbyli, bo usiłował wygryźć szefa.
- A…
- Mówię, że menda.
- Ty, słuchaj, coś mi się przypomniało. Chyba, że źle pamiętam, ale rok temu na kongresie to ty siedziałeś w prezydium, nie?
- A co to ma do rzeczy?
- Ale dobrze pamiętam?
- Co ty tu sugerujesz?! Nie dość, że wprowadziłeś w nasze grono obcego bufona i karierowicza, to jeszcze go bronisz?!
- Nie, nie, ja tylko…
- Od… się.

Popularity: 2% [?]

Podziel się na:
  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
  • Add to favorites
  • Digg
  • Google Buzz
  • Śledzik
  • Gadu-Gadu Live
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • Blip
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Gwar
  • Forumowisko
  • Grono.net
  • LinkedIn
  • MySpace
  • Wahacz
  • Yahoo! Bookmarks
  • Poleć
  • Reddit
  • Sfora
  • RSS
Category: Niedzielnie  Tags:  Leave a Comment

Wszyscy

Kroniki letnie

- Drażnią mnie ci wszyscy właściciele prawdy.
- Kto taki?
- Ci wszyscy, którzy uważają, że mają prawdę, ale strzegą jej zazdrośnie, pilnując, aby nikt oprócz nich nie miał do niej dostępu. Nie zauważyłeś, że takich ludzi jest wcale niemało?
- Bo ja wiem…
- A przecież prawdą należy się dzielić, ona jest dla wszystkich. Nie należy jej chować tylko dla siebie.
- Niby tak, chociaż z drugiej strony…
- Z jakiej drugiej strony? Nie ma żadnej drugiej strony!
- Ale czy wszyscy są gotowi na przyjęcie prawdy? Chodzi o to, aby nie trafiać z nią w próżnię.
- Tylko kto ma o tym decydować, czy inni są gotowi na przyjęcie prawdy? Kto ma prowadzić rozdzielnik, kogo wpuścić do Królestwa Bożego, a kogo nie?
- Masz coś konkretnego na myśli?
- Mam na myśli konkretne sytuacje, w których ludzie wierzący zapominają, że otrzymali dar wiary nie po to, aby się z tego powodu nadymali pychą, ale żeby się nim dzielili z innymi. Nie znoszę ludzi, którzy chcą dyktować Bogu, kogo ma zbawić, a kogo nie.
- Przesadzasz, kto Bogu dyktuje?
- Nie udawaj, że takich nie widzisz. Jest ich mnóstwo. Są w każdej parafii. Ale są też na wysokich stanowiskach w Kościele. Mogą się bardzo zdziwić kiedyś, gdy staną przed obliczem Boga.
- Czym?
- Tym, kogo zobaczą w Jego najbliższym otoczeniu. Może się okazać, że będą tam ci, których oni sami za żadne skarby nie wpuściliby do nieba. Chrystus nie wywiesił na krzyżu listy tych, za których umarł i listy tych, których Jego śmierć nie obejmuje.
- Ostro powiedziane.
- Kazał też głosić Ewangelię wszystkim narodom…
- Ach, tobie o to chodzi.
- A ty myślałeś, że o co?
- Wydawało mi się, że chcesz wpychać ludzi do nieba, jak leci, bez względu na to, jak żyją.
- Nie, chodzi mi o coś zupełnie innego.

Popularity: 2% [?]

Podziel się na:
  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
  • Add to favorites
  • Digg
  • Google Buzz
  • Śledzik
  • Gadu-Gadu Live
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • Blip
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Gwar
  • Forumowisko
  • Grono.net
  • LinkedIn
  • MySpace
  • Wahacz
  • Yahoo! Bookmarks
  • Poleć
  • Reddit
  • Sfora
  • RSS

Babcia ci kupi

Kroniki letnie

- Ta moja teściowa mnie kiedyś doprowadzi do jakichś czynów zabronionych.
- Nic nadzwyczajnego. Teściowe tak mają.
- Są przecież granice mieszania się w czyjeś sprawy!
- Jej to powiedz, nie mnie.
- Powiedziałam! Ale ona uważa, że nie mam racji. Że nie zrobiła niczego złego.
- Może nie zrobiła?
- Nie stawaj po jej stronie, zanim się nie dowiesz, o co chodzi!
- Nigdzie nie staję.
- Byliśmy w sklepie. Tym z zielonym dachem. Wiesz którym.
- Wiem. Tam zawsze jest kolejka.
- Właśnie. Więc stoimy w tej kolejce i nagle mój Bartuś wypatrzył swoje ulubione czekoladowe lizaki.
- Te biało-czarne?
- Dokładnie.
- Moje maluchy też je lubią.
- Więc jak Bartuś zobaczył lizaki, to zaczął mnie szarpać za torebkę i wołać: “Mamo, chcę lizaka”. A teściowa, zanim się zdążyłam odezwać, mu mówi: “Jak ładnie poprosisz, to ci babcia kupi”.
- Chyba dobrze, że uczy dziecko prosić…
- Takie uczenie? I w ogóle, kto Bartusia wychowuje? Teściowa, czy ja? Ja właśnie chciałam, żeby powoli doszedł do tego, że trzeba prosić, a nie żądać… Jak ja mu potem wytłumaczę na przykład, dlaczego trzeba się modlić?
- Dramatyzujesz. Nic takiego się nie stało, a okazji, żeby go nauczyć, że trzeba prosić, jeszcze będziesz mieć tysiąc. Ale, ale, a propos modlitwy, to strasznie mi żal naszego proboszcza.
- Proboszcza? Dlaczego?
- Bo tak się bardzo modlił, żeby w wyborach wygrał jego kandydat i co? Pan Bóg go nie wysłuchał. Musi się chłopina teraz męczyć. Może nawet kryzys wiary ma, jak myślisz?
- Daj spokój z tą polityką i złośliwością. Ja ci tu mówię o prawdziwych problemach, a nie jakichś głupotach…
- Pewnie, pewnie, przez twoją teściową Bartuś nie będzie się umiał modlić. Lepiej już zrób tej kawy.
- A poprosić nie umiesz?

Popularity: 3% [?]

Podziel się na:
  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
  • Add to favorites
  • Digg
  • Google Buzz
  • Śledzik
  • Gadu-Gadu Live
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • Blip
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Gwar
  • Forumowisko
  • Grono.net
  • LinkedIn
  • MySpace
  • Wahacz
  • Yahoo! Bookmarks
  • Poleć
  • Reddit
  • Sfora
  • RSS
Category: Niedzielnie  Tags:  Leave a Comment

Przy stole

Kroniki letnie

- Przyniosę jeszcze chleba – kolejny raz zerwała się od stołu pani domu.
- Pomogę ci – także tym razem dołączył do niej pan domu.
- Przestańcie bez przerwy biegać do tej kuchni! Przecież wszystkiego jest na stole pod dostatkiem – nie na żarty zirytował się jeden z gości. Akurat ten najważniejszy. – Zaczynam mieć wrażenie, że w ogóle nas nie lubicie – dodał bez cienia uśmiechu.
- Ależ, my tylko chcemy, żeby wam niczego nie brakowało – niepewnym głosem powiedziała gospodyni. Jej mąż pokiwał głową.
- Nie chcemy, żebyście od nas wyszli głodni – powiedział szczerze.
- Myśmy tu przecież nie przyszli się najeść, tylko przyszliśmy pogadać z wami – ugodowym tonem powiedział najważniejszy gość. – Przyszliśmy ze względu na was, a nie ze względu na potrawy, skądinąd pyszne – łagodził coraz bardziej.
- Szkoda, że tu nie ma mojej teściowej! – wypaliła niespodziewanie kobieta po przeciwnej stronie stołu.
- Co tu ma do rzeczy moja mama? – zaniepokoił się jej mąż.
- Jak to co? Zrobiła mi straszną awanturę, że nie urządziłam przyjęcia komunijnego Marcysi w domu, tylko w restauracji. A ja właśnie dlatego…
- Co dlatego? – zainteresował się najważniejszy gość.
- No bo nie chciałam świętować tak wielkiej uroczystości naszego dziecka w kuchni. I co, źle było? – szturchnęła w bok swego męża.
- No, nie. Było naprawdę pięknie. Mieliśmy osobną niewielką salę, pięknie przystrojoną. Nareszcie pogadałem sobie z niektórymi rzadko widywanymi krewnymi – przyznał bez przymusu mąż.
- Ale przecież trzeba zadbać, żeby na stole nie było pusto – broniła się jeszcze niepewnie pani domu.
- Jadziu, popatrz na ten stół. Wszyscy już jesteśmy najedzeni po uszy, a na półmiskach jeszcze pyszności na wiele godzin. Siądźcie spokojnie i pogadajcie wreszcie z nami – autorytatywnie zarządził najważniejszy gość. – Przyszliśmy przecież spędzić trochę czasu z wami, a nie tylko napchać brzuchy smakołykami.
- Ale jak czegoś będzie brakowało, to mówcie – gospodyni usiadła wygodniej na krześle.
- Właśnie mówimy. Was brakowało – najważniejszy gość uśmiechnął się od ucha do ucha i dolał sobie niegazowanej wody z dzbanka.

Popularity: 3% [?]

Podziel się na:
  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
  • Add to favorites
  • Digg
  • Google Buzz
  • Śledzik
  • Gadu-Gadu Live
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • Blip
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Gwar
  • Forumowisko
  • Grono.net
  • LinkedIn
  • MySpace
  • Wahacz
  • Yahoo! Bookmarks
  • Poleć
  • Reddit
  • Sfora
  • RSS

Świętoszek na autostradzie

Kroniki letnie

- Słyszałeś, co się stało we Włoszech?
- Zależy, co masz na myśli.
- O tych monetach, co się wysypały na autostradzie. Podobno dwa miliony ich było.
- Aha, coś mi się obiło o uszy. Podobno ludzie się tam skandalicznie zachowywali.
- Dziwisz im się? Sam byś się rzucił na te monety i starał się uzbierać jak najwięcej. Znalezione, nie kradzione.
- Tu akurat było wiadomo, czyje to pieniądze, więc z tym znalezieniem trochę przesadzasz. Ale mnie nawet nie o to w tej chwili chodzi. Podobno kierowca tego tira i jego pomocnik byli ranni, a nikt im nie pomógł. A co do zbierania monet, to bliższa mi jest postawa tych, którzy ostatnio w Polsce znaleźli wielkie sumy pieniędzy i oddali je na policję, zamiast zatrzymać dla siebie.
- Świętoszek. Dopóki człowiek nie znajdzie się w takiej sytuacji nie wie, jak się zachowa. Poza tym ta kobieta, co zgubiła pieniądze, jak się dowiedziała, że ktoś je oddał, to aż do szpitala trafiła z wrażenia.
- Fakt, uczciwość jest tak rzadka dzisiaj, że człowiek nie jest na nią przygotowany. A skoro już o znieczulicy. Ci na autostradzie nie pomogli rannym, bo zbierali forsę. Ale czym wytłumaczyć, że znajomej mojej teściowej, która ledwo trzymała się na nogach i co chwilę mdlała, nikt nie chciał przepuścić w kolejce do lekarza w przychodni?
- Jak to czym? Sami uważali się za bardziej chorych. Tu nie masz racji. Nie masz prawa wymagać od ludzi heroizmu.
- Nie? A czytałeś w internecie o tej austriackiej pielęgniarce, która zgłosiła się do obozu w Auschwitz, żeby pomagać więźniom? To jest heroizm, a nie przepuszczenie kogoś w kolejce do lekarza.
- Tę twoją pielęgniarkę to chociaż ogłosili świętą?
- Noooo, nie. Podobno za swoją działalność w Auschwitz nigdy nie otrzymała żadnych odznaczeń ani wyróżnień.
- No widzisz. I po co jej to było?
- Naprawdę nie wiesz, czy tylko udajesz?
- Ja tam się nie zarzekam, że nie będę zbierał euro rozsypanych na autostradzie do swojego bagażnika. Ja jestem zwykłym człowiekiem, nie żadnym świętym. Nie kryję, że jak widzę wypadek na drodze, to wcale się nie zatrzymuję, tylko dodaję gazu…

Popularity: 2% [?]

Podziel się na:
  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
  • Add to favorites
  • Digg
  • Google Buzz
  • Śledzik
  • Gadu-Gadu Live
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • Blip
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Gwar
  • Forumowisko
  • Grono.net
  • LinkedIn
  • MySpace
  • Wahacz
  • Yahoo! Bookmarks
  • Poleć
  • Reddit
  • Sfora
  • RSS