Archive for the Category »Kościół «

Przepis na księdza

Za co w Polsce ceni się księdza?

Za to, że dobrze dba o kościół. Zbudował świątynię albo wyremontował. Plebanię otynkował. Nowe dzwony na wieży zawiesił. Pilnuje, żeby obejście czyste było. Dobrze administruje parafią. Parking przy kościele poszerzył i teraz wszyscy się mieszczą ze swoimi samochodami. Na cmentarzu porządek zrobił. Nowe stacje Drogi Krzyżowej zamówił. Piękne kazania mówi, takie poruszające. Pielgrzymkę po sanktuariach zorganizował. Pieszo z ludźmi do Częstochowy poszedł tyle razy. Umie rozporządzić majątkiem. Pusty dom katechetyczny firmom wynajął. Ochronkę założył z placem zabaw. Dba o piękno liturgii. Tyle grup w parafii założył, każdy coś dla siebie znajdzie. A jak pierwszą Komunię poprowadził, aż ludzie z innych parafii zachwyceni byli! Z młodzieżą na rowerze jeździ. A z ministrantami na basen ile razy! Jest dobrym katechetą. Ma podejście do dzieci. Kuchnię dla biednych otworzył. Pieniądze z Unii Europejskiej na remont zabytkowych organów załatwił. Nie robi trudności przy chrzcie, jak rodzice nie mają ślubu…

Do ilu z tych rzeczy potrzebne mu są święcenia?

Popularity: 3% [?]

Podziel się na:
  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
  • Add to favorites
  • Digg
  • Google Buzz
  • Śledzik
  • Gadu-Gadu Live
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • Blip
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Gwar
  • Forumowisko
  • Grono.net
  • LinkedIn
  • MySpace
  • Wahacz
  • Yahoo! Bookmarks
  • Poleć
  • Reddit
  • Sfora
  • RSS

Maruda

Pewnie wyjdę na marudę. Na takiego, co się czepia. Ale naprawdę mam bardzo, bardzo poważne wątpliwości, czy koniecznie trzeba poświęcać połowę niedzielnego niespełna godzinnego “katolickiego” okienka w publicznej telewizji na międlenie tematu EuroPride? Czy niedzielne południe to rzeczywiście idealny czas, aby telewidzów zainteresowanych sprawami religii i Kościoła, po raz kolejny zmuszać do wysłuchania tych samych monologów, wygłaszanych przez polityków i działaczy, które i tak musieli wysłuchać w programach informacyjnych i publicystycznych o innych porach w najrozmaitszych stacjach? Przecież i tak nikt tu nikogo nie “nawróci”, bo żaden z zaproszonych do studia gości nawet nie udaje, że jest zainteresowany uważnym wysłuchaniem zdań odmiennych niż jego własne… Odnoszę wrażenie, że polscy katolicy mają podczas tegorocznych letnich miesięcy inne sprawy na głowie…

A skoro już wyrażam mój lekki zawód, to jeszcze jedna sprawa. Była dzisiaj w tym programie w TVP1 wzmianka o rocznicy Grunwaldu. Próżno jednak wypatrywałem choćby migaweczki, choćby zdanka o odprawionej tam Mszy św. w dawnym rycie. A przecież była znakomita okazja, aby pokazać polskim katolikom w atrakcyjnej formie trochę historii liturgii…

Ciekawe, że dwa świeckie portale w niedzielę wyciągnęły na główną stronę ten sam artykuł z “Niedzieli” na temat sekt i ich wakacyjnej aktywności. Przypadek? Czy po prostu lepsze wyczucie tematów, z którymi warto dzisiaj, w połowie lipca, wyjść do ludzi?

Popularity: 4% [?]

Podziel się na:
  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
  • Add to favorites
  • Digg
  • Google Buzz
  • Śledzik
  • Gadu-Gadu Live
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • Blip
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Gwar
  • Forumowisko
  • Grono.net
  • LinkedIn
  • MySpace
  • Wahacz
  • Yahoo! Bookmarks
  • Poleć
  • Reddit
  • Sfora
  • RSS

Umarł ksiądz

Umarł ksiądz. Mój kolega rocznikowy. Młodszy ode mnie o kilka lat. Przez trzy czwarte swego kapłaństwa był ciężko, nieuleczalnie chory. Bardzo, choć nadzwyczaj pogodnie, cierpiał. Nie mógł prowadzić normalnego duszpasterstwa. Skąd więc na jego pogrzebie wielkie tłumy, na które niejeden zapracowany ciężko proboszcz na swoim pogrzebie nie może liczyć?

Popularity: 3% [?]

Podziel się na:
  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
  • Add to favorites
  • Digg
  • Google Buzz
  • Śledzik
  • Gadu-Gadu Live
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • Blip
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Gwar
  • Forumowisko
  • Grono.net
  • LinkedIn
  • MySpace
  • Wahacz
  • Yahoo! Bookmarks
  • Poleć
  • Reddit
  • Sfora
  • RSS

Grzechy i oglądalność

Pewien znany zakonnik umieścił kilka dni temu w swoim profilu na Facebooku następującą wiadomość: „Dzisiaj w (tu nazwa pewnego kanału telewizyjnego) program o Grzechu przeciwko Duchowi Świętemu i grzechu wiecznym. Mojego autorstwa brrrrrrr…To znaczy program mojego autorstwa a nie grzech rzecz jasna. Chociaż gdyby chodziło o mój grzech, to pewnie wzrosłaby oglądalność…”.

Hmmm. Coś w tym jest, pomyślałem sobie. Lubimy zajmować się cudzymi grzechami. Zaraz mi się skojarzyło, że w trwającej właśnie kampanii wyborczej o grzechach i niedociągnięciach poszczególnych kandydatów dowiadujemy się nie od nich samych, lecz od ich przeciwników. Kandydaci zasadniczo się chwalą. Jedni bardziej, drudzy mniej. A przecież byłoby uczciwiej, gdyby kandydat wyszedł do wyborców i w kulturalnej formie zawiadomił ich: „Mam takie a takie zalety oraz takie a takie wady”. Mógłby też powiedzieć, na czym się zna, a na czym się nie zna, co mu dobrze wychodzi, a co źle…

Rozmarzyłem się. Przepraszam. Przecież dzisiaj trzeba się tylko chwalić. Nawet szukając pracy trzeba skonstruować tak zwane CV w postaci wielkiej pochwały samego siebie. Nic dziwnego, że pracodawcy coraz częściej, zanim przyjmą kogoś do roboty, szczegółowo przeglądają Internet poszukując o kandydacie wszelkich informacji, zwłaszcza na serwisach społecznościowych. Byliby przecież wyjątkowo naiwni, gdyby opierali się tylko na autoreklamie potencjalnych pracowników.

Z tym mówieniem całej prawdy o wadach i zaletach szczególnie niedobrze jest właśnie w reklamie. A właściwie w tym, co dzisiaj reklamę udaje. Bo gdy rodziła się definicja reklamy, to ustalano, że ma ona być rzetelną informacją o produkcie. Dzisiaj żeby dowiedzieć się choć odrobinę prawdy o tym czy tamtym towarze, trzeba mieć wyjątkowo dobry wzrok albo silne szkło powiększające. A i to nie zawsze wystarcza. Szczególnie bawią mnie programy telewizyjne, w których zwraca się uwagę na przekład na tak zwaną drugą stronę reklam usług finansowych rozmaitych instytucji. A chwilę później bez żadnej żenady te same kanały telewizyjne owe reklamy emitują.

Nie jest łatwo przyznawać się do swoich niedociągnięć, błędów, grzechów. Nie zawsze i nie wszędzie należy to też robić. Ale są sytuacje, w których rzetelne przedstawienie siebie jest potrzebne. Ze względu na innych. Zwłaszcza wtedy, gdy ta wiedza o konkretnym człowieku potrzebna im jest do podjęcia jakiejś ważnej decyzji.

Tekst wygłoszony na antenie Radia eM

Popularity: 2% [?]

Podziel się na:
  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
  • Add to favorites
  • Digg
  • Google Buzz
  • Śledzik
  • Gadu-Gadu Live
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • Blip
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Gwar
  • Forumowisko
  • Grono.net
  • LinkedIn
  • MySpace
  • Wahacz
  • Yahoo! Bookmarks
  • Poleć
  • Reddit
  • Sfora
  • RSS

Stacja XI: Superstar

DROGA NA SZCZYT Rekolekcje wielkopostne dla…

Na blogu olgierd.bblog.pl w poście zatytułowanym „Dwa słowa o krzyżu w przestrzeni publicznej” można przeczytać między innymi:

„Zacznę jednak od dobrego dowcipu, który opowiadam zawsze jak tylko zaczyna się w jakimś towarzystwie ciężka rozmowa na ciężkie tematy.
Oto po zakończeniu dorocznego zebrania Partii Ateistów sekretarz generalny zarządził pięć minut nienawiści. Wszyscy zebrani zaczęli jak jeden mąż wygrażać ku górze, bluźnić, grozić i machać pięściami. Wszyscy oprócz jednego, który siedział i czytał gazetę.
Zaniepokojony gensek zapytał go: – a ty, dlaczego nie złorzeczysz temu ich bogu? a wstrzemięźliwy delegat na to odparł: – ja? a bo ja po prostu w niego nie wierzę, panie sekretarzu generalny.
Przyznaję, że z mojego punktu widzenia – punktu widzenia agnostyka, który nie wierzy w żadną Siłę Nadprzyrodzoną, bo odczuwa brak dowodu na okoliczność jej istnienia, zarazem świadom jest, że nawet gdyby Siła taka gdzieś tam istniała, to nie jest jeszcze powód do tego, by oddawać jej cześć — postawa taka jest najracjonalniejsza.
Przeciwnicy krzyża w szkole najczęściej powołują się na swoją bezwyznaniowość czy ateizm. Z mojego punktu widzenia – punktu widzenia osoby kompletnie areligijnej (acz szanującej chrześcijaństwo oraz tradycję naszego kraju, to fakt – i może ten fakt mnie nieco wypacza?) – absurdalna i nieracjonalna jest walka z symboliką religijną, która nic dla mnie nie oznacza. Krzyż adresowany jest do osób wierzących, do nich powinien przemawiać (może także czasem temperować?). Dla ateuszy krzyż jest li tylko elementem wystroju wnętrza, zaś z racji ich bezwyznaniowości – powinien być kompletnie indyferentny uczuciowo”.

Można się zastanawiać godzinami, w jaki sposób przybito Jezusa. Czy gwoździe wbijano w dłonie czy nadgarstki. Czy krzyż miał kształt litery T czy inny. Ilu gwoździ użyto. Można naukowo dociekać, jaki ból sprawiały różne sposoby krzyżowania. I pewnie trzeba.

„To Kościół wymyślił PR. Zmienić w świadomości ludzi krzyż – znak hańby – w symbol chwały, to absolutne mistrzostwo” – stwierdził niedawno w rozmowie jeden ze specjalistów od PR.

Chwileczkę. Kto zmienił znak hańby z symbol chwały? Czy nie Jezus Chrystus?

I jeszcze jedna chwila zastanowienia. Dlaczego Jezus Chrystus dał się przybić do krzyża? Bo chciał zostać super gwiazdą? Zaistnieć? Zmienić symbolikę krzyża?

Jeżeli dla mnie krzyż nie jest „indyferentny uczuciowo”, to dlaczego?

Do posłuchania: Superstar

Stacja XII u Afroo

Popularity: 2% [?]

Podziel się na:
  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
  • Add to favorites
  • Digg
  • Google Buzz
  • Śledzik
  • Gadu-Gadu Live
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • Blip
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Gwar
  • Forumowisko
  • Grono.net
  • LinkedIn
  • MySpace
  • Wahacz
  • Yahoo! Bookmarks
  • Poleć
  • Reddit
  • Sfora
  • RSS

Stacja IX: Prawo serii

DROGA NA SZCZYT Rekolekcje wielkopostne dla…

Niektórzy mówią, że nieszczęścia nie chodzą parami, lecz stadami. Inni mówią, że w ich życiu działa prawo serii, jeśli chodzi o klęski i niepowodzenia. A jeszcze inni przekonują, że jeśli dzień im się źle zacznie, to tak już będzie do wieczora, a jeśli źle się zacznie tydzień, to siedem dni będzie do niczego i nie warto sobie nimi głowy zawracać.

„Dzisiaj od rana zadziałało prawo serii w przypadku telefonu. Znowu po miesiącach milczenia najpierw obudziła mnie jakaś baba z urzędu skarbowego na Krowodrzy, która miała sprawę do jakiegoś pana Iksińskiego. Już nie było mowy o spaniu. Zrobiłem wcześniej zakupy, obiecując sobie odespanie tej pobudki po obiedzie. Przy śniadaniu znowu odezwał się telefon, ale nikt się nie odzywał. Po godzinie terkot telefonu; znów jakaś pani chce tym razem rozmawiać z jakąś panią Krysią. To było prawo serii” – relacjonuje bogayan na swoim blogu.

„Dla naszego boksera była to najważniejsza walka od lat. Niestety, bardzo szybko się skończyła. Andrzej Gołota przegrał już w pierwszej rundzie. (…) Dzisiejsza walka toczyła się o pas USNBC federacji WBC. Wygrana miała otworzyć Gołocie drogę do walki o pas mistrzowski WBA z Nikołajem Wałujewem. Zamiast tego prawdopodobnie “Andrew” zakończy karierę. Zapowiadał, że jeśli przegra, to ostatecznie pożegna się z boksem. To siódma porażka w karierze polskiego boksera. W jego ringowym bilansie jest też 41 zwycięstw i remis” – pisał w 2008 roku dziennik.pl.

„Trzecia (nieudana) próba rozpoczęcia procesu w sprawie wycieku pytań na aplikację notarialną: – donosił jakiś czas temu Dziennik Łódzki.

Ludzie mówią: „Do trzech razy sztuka”. I jeśli trzy razy pod rząd się nie uda, rezygnują.

Pisząc w roku 2005 rozważania Drogi Krzyżowej odprawianej w Wielki Piątek w Koloseum kard. Joseph Ratzinger (dziś Benedykt XVI) napisał: „Panie, tak często Twój Kościół wydaje się nam tonącym okrętem, łodzią, która ze wszystkich stron nabiera wody. Także na Twoich łanach widzimy więcej kąkolu niż zboża. Przeraża nas brud szaty i oblicza Twego Kościoła. Ale to my sami go zbrukaliśmy! To właśnie my zdradzamy Cię za każdym razem, po wszystkich wielkich słowach i szumnych gestach. Zmiłuj się nad Twoim Kościołem: także w jego wnętrzu, Adam upada ciągle na nowo. Naszym upadkiem powalamy Cię na ziemię. A Szatan ze śmiechem szydzi, mając nadzieję, że nie dasz już rady podnieść się z tego upadku. Liczy, że powalony upadkiem Twego Kościoła, pozostaniesz na ziemi, pokonany. Ty jednak powstaniesz. Powstałeś, zmartwychwstałeś i możesz dźwignąć także nas. Zbawiaj i uświęcaj Twój Kościół. Zbawiaj i uświęcaj nas wszystkich”.

Jezus nie mówił: „Do trzech razy sztuka”. Nie zrezygnował po trzecim upadku. Wstał i poszedł na szczyt, aby umrzeć za nas na krzyżu. Dla naszego zbawienia.

Stacja X u Afroo

Do posłuchania: Nie bądź mi kamieniem

Popularity: 6% [?]

Podziel się na:
  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
  • Add to favorites
  • Digg
  • Google Buzz
  • Śledzik
  • Gadu-Gadu Live
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • Blip
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Gwar
  • Forumowisko
  • Grono.net
  • LinkedIn
  • MySpace
  • Wahacz
  • Yahoo! Bookmarks
  • Poleć
  • Reddit
  • Sfora
  • RSS