Rekolekcje adwentowe 2009 „Miłość 30+”
Lubimy kolędy? Na ogół lubimy. Dawniej lubiliśmy wspólnie śpiewać, teraz coraz częściej ograniczamy lubienie kolęd do ich słuchania, ale zasadniczo lubimy. No to zajrzyjmy do spisu. Na przykład pod literę „B”: „Bóg się rodzi, pokój niesie”, „Bóg się narodził”, „Bóg się narodził nam”, „Bóg się rodzi, gwiazda wschodzi”, „Bóg się rodzi, moc truchleje”, „Bóg się z Panny narodził”. Chwila. Jak to „narodził”? Katechizm Kościoła Katolickiego mówi wyraźnie: „Nasze wyznanie wiary zaczyna się od Boga, ponieważ Bóg jest “pierwszy i ostatni” (Iz 44, 6); jest Początkiem i Końcem wszystkiego”. I zaraz przypomina ustalenia Soboru Laterańskiego IV (z roku 1215): „Całą mocą wierzymy i bez zastrzeżenia wyznajemy, że jeden tylko jest prawdziwy Bóg, wieczny, nieskończony, niezmienny, niepojęty, wszechmocny i niewymowny, Ojciec i Syn, i Duch Święty: trzy Osoby, ale jedna istota, jedna substancja, czyli natura, całkowicie prosta”.
Aż się prosi, żeby jeszcze dołączyć do tego spisu takie określenia, jak „daleki, obcy, obojętny, niewrażliwy, nieczuły…”. Tak to przecież wygląda dzisiaj z perspektywy niejednego człowieka. Wcale nie takiego, który mówi, że nie wierzy. Także z perspektywy niejednego człowieka, który w sondażu deklaruje się jako katolik.
„Błagam, tylko niech ksiądz znowu nie mówi, że spotkał Boga, bo padnę krzyżem na posadzkę” – prosił przed szkolnymi rekolekcjami jeden z licealistów. „Jak słyszę, że ktoś spotkał na swojej drodze Jezusa i to zmieniło jego życie, to zaraz mam ochotę zapytać, czy wierzy w duchy”. „A co, boisz się, że też Go spotkasz?” – odpowiedział ksiądz, nie zdając sobie sprawy z rzeczywistej treści tego pytania.
W ulubionej pastorałce Jana Pawła II „Oj maluśki, maluśki” są zdumiewające pytania:
„Cy nie lepiej by Tobie, by Tobie siedzieć było w niebie?
Wsak Twój Tatuś kochany, kochany nie wyganiał Ciebie…
Co się więc takiego, takiego Tobie, Panie stało,
Zeć się na ten kiepski świat, kiepski świat przychodzić zachciało?”.
No właśnie, dlaczego Boży Syn stał się człowiekiem? Czym się kierował? Jaką miał motywację?
„Boże działanie przybiera teraz dramatyczną formę poprzez fakt, że w Jezusie Chrystusie sam Bóg poszukuje „zaginionej owcy”, ludzkości cierpiącej i zagubionej” – napisał Benedykt XVI w swojej pierwszej encyklice. A wcześniej doszedł do wniosku, że „Już w Starym Testamencie nowość biblijna nie polega po prostu na abstrakcyjnych pojęciach, lecz nieprzewidywalnym i w pewnym sensie niebywałym działaniu Boga”.
Wcielenie. Trudne słowo. Rzadko dziś używane. W przenośnym znaczeniu zastąpione przez „wdrożenie”. Kościół nazywa „Wcieleniem” fakt, że Syn Boży przyjął naturę ludzką, by dokonać w niej naszego zbawienia.
Jest tylko jeden powód, dla którego Bóg mógł zrobić coś tak nieprzewidywalnego i niebywałego. Bóg jest Miłością. Miłością, która pozwala się spotkać.
„Jezus Chrystus – wcielona miłość Boga” – zatytułował Benedykt XVI jeden z rozdziałów swojej encykliki „Deus Caritas est” (Bóg jest Miłością). Pięć słów. Jedyne sensowne uzasadnienie świąt Bożego Narodzenia. Bez nich naprawdę nie ma powodu, aby je obchodzić. Lepiej w tym czasie jechać z rodziną na narty. Albo do Maroka.
Ciąg dalszy u Afro
Popularity: 13% [?]