<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>stukam.pl</title>
	<atom:link href="http://stukam.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://stukam.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Mon, 06 Feb 2012 21:53:42 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.1.2</generator>
		<item>
		<title>To jest teatr</title>
		<link>http://stukam.pl/2012/02/06/to-jest-teatr/</link>
		<comments>http://stukam.pl/2012/02/06/to-jest-teatr/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 06 Feb 2012 21:52:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dorka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wszystko]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://stukam.pl/?p=6087</guid>
		<description><![CDATA[Chodzisz po znanym ci świecie od lat przemierzając jego stare i nowe drogi. Te, którymi poruszasz się stale, zdają ci się być twoimi drogami. Te nowo poznane, kiedyś udomowisz. Z niektórych całkiem zrezygnujesz, bo albo z nich wyrośniesz, albo z czasem będą prowadziły donikąd. Może się zdarzyć, że doga, którą przemierzysz jeden jedyny raz przewróci w twoim życiu wszystko do góry nogami. Stale się gdzieś przemieszczając, mijasz na drogach, którymi podążasz, różnych ludzi. Z ludźmi jest podobnie jak z drogami. Tych, których spotykasz często, nazywasz swoimi znajomymi. Jest szczególna grupa wśród znajomych. To ci ukochani. Z nowo poznanymi ludźmi na pewno się zaznajomisz. Niektórych spotkasz raz, może więcej i rozstaniesz się z nimi bez żalu, chociaż może to oni odcisną największe piętno na twojej przyszłości. Tego nie wiesz nigdy. Dlatego na każdą drogę, na którą wchodzisz wchodź tak, jakby gdzieś za zakrętem czekała na ciebie największa przygoda twojego życia. Każdego człowieka, którego spotkasz traktuj, jakby miał być tym jednym jedynym, najważniejszym. Trudne. Wiem. Nawet bardzo trudne. Ale nie niewykonalne. &#160; Przecież to ty jesteś tą najważniejszą niepowtarzalną osobą znajdującą się w centrum twojego świata. W dodatku jesteś stworzony do dzieł wielkich, niebywałych. Żadna chwila, która ci się przytrafia, nie jest [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Chodzisz po znanym ci świecie od lat przemierzając jego stare i nowe drogi. Te, którymi poruszasz się stale, zdają ci się być twoimi drogami. Te nowo poznane, kiedyś udomowisz. Z niektórych całkiem zrezygnujesz, bo albo z nich wyrośniesz, albo z czasem będą prowadziły donikąd. Może się zdarzyć, że doga, którą przemierzysz jeden jedyny raz przewróci w twoim życiu wszystko do góry nogami. Stale się gdzieś przemieszczając, mijasz na drogach, którymi podążasz, różnych ludzi. Z ludźmi jest podobnie jak z drogami. Tych, których spotykasz często, nazywasz swoimi znajomymi. Jest szczególna grupa wśród znajomych. To ci ukochani. Z nowo poznanymi ludźmi na pewno się zaznajomisz. Niektórych spotkasz raz, może więcej i rozstaniesz się z nimi bez żalu, chociaż może to oni odcisną największe piętno na twojej przyszłości. Tego nie wiesz nigdy.</p>
<p>Dlatego na każdą drogę, na którą wchodzisz wchodź tak, jakby gdzieś za zakrętem czekała na ciebie największa przygoda twojego życia. Każdego człowieka, którego spotkasz traktuj, jakby miał być tym jednym jedynym, najważniejszym.</p>
<p>Trudne. Wiem. Nawet bardzo trudne. Ale nie niewykonalne.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Przecież to ty jesteś tą najważniejszą niepowtarzalną osobą znajdującą się w centrum twojego świata. W dodatku jesteś stworzony do dzieł wielkich, niebywałych. Żadna chwila, która ci się przytrafia, nie jest przypadkową chwilą &#8211; jest czasem i miejscem, jak spektakl na scenie najwspanialszego teatru, w którym jednocześnie jesteś reżyserem, choreografem, aktorem, człowiekiem od oświetlenia i nagłośnienia, bileterem, suflerem, orkiestrą i wreszcie widzem. Możesz odegrać to przedstawienie najlepiej jak potrafisz i zdobyć pochlebne recenzje najsurowszych krytyków, albo możesz odstawić szmirę, jak artyści z przysłowiowego spalonego teatru, zdobywając fałszywe oklaski.</p>
<p>Widzisz tę rozsuniętą kurtynę, rozświetloną rampę ze światłami we wszystkich kolorach, które czekają, by zapalić się w odpowiednim momencie? Słyszysz orkiestrę, pod batutą najwspanialszego dyrygenta?</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Przyjrzyj się dyrygentowi.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>I graj swoją rolę. Najlepiej jak potrafisz. Będziesz stąpać po płatkach róż.</p>
<p>&nbsp;</p>
<img src="http://stukam.pl/?ak_action=api_record_view&id=6087&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://stukam.pl/2012/02/06/to-jest-teatr/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Planowanie</title>
		<link>http://stukam.pl/2012/02/06/planowanie/</link>
		<comments>http://stukam.pl/2012/02/06/planowanie/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 06 Feb 2012 15:20:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ks. Artur Stopka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codziennie]]></category>
		<category><![CDATA[Kobieta]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[Mężczyzna]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://stukam.pl/?p=6079</guid>
		<description><![CDATA[Skupiasz się. Koncentrujesz. Odsuwasz to, co zbędne, żeby się nie rozpraszać. Ustawiasz priorytety. Ustalasz hierarchię ważności. Potem kolejność działań. Najpierw schemat ogólny. Potem dopracowujesz szczegóły. &#160; Rozdzielasz zadania. Starasz się, żeby nikt nie był zbytnio obciążony, ale też żeby nikt nie czuł się pominięty lub niedowartościowany. Uwzględniasz siły i możliwości. Obliczasz i wymierzasz. &#160; Stopniowo, krok po kroku, konstruujesz plan. Niczym poszczególne dziwacznie powyginane kawałeczki puzzla dopasowujesz poszczególne elementy rzeczywistości. Dodatkowo wszystko umieszczasz na osi czasu. Synchronizujesz. Przesuwasz. Sprawdzasz, czy jedno nie zachodzi na drugie i czy kolejne planowane zdarzenia wzajemnie z siebie wynikają. &#160; Finalizujesz planowanie. Przystępujesz do realizacji. &#160; I wtedy zdarza się to coś. Samochód nie zapala. W pralce wysiada grzałka. Dziecko nie wraca o zwykłej porze, bo kierowca autobusu dostał grypy. Klucz nie wchodzi do zamka. Nie działa internet. &#160; Wszystko jedno co. Drobnostka. &#160; Ale cały misterny długo dopieszczany plan można wywalić do kosza.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a rel="attachment wp-att-6081" href="http://stukam.pl/2012/02/06/planowanie/mh900078805-2/"><img class="alignleft size-full wp-image-6081" title="MH900078805" src="http://stukam.pl/wp-content/uploads/2012/02/MH900078805.jpg" alt="" width="196" height="196" /></a>Skupiasz się. Koncentrujesz. Odsuwasz to, co zbędne, żeby się nie rozpraszać. Ustawiasz priorytety. Ustalasz hierarchię ważności. Potem kolejność działań. Najpierw schemat ogólny. Potem dopracowujesz szczegóły.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Rozdzielasz zadania. Starasz się, żeby nikt nie był zbytnio obciążony, ale też żeby nikt nie czuł się pominięty lub niedowartościowany. Uwzględniasz siły i możliwości. Obliczasz i wymierzasz.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Stopniowo, krok po kroku, konstruujesz plan. Niczym poszczególne dziwacznie powyginane kawałeczki puzzla dopasowujesz poszczególne elementy rzeczywistości. Dodatkowo wszystko umieszczasz na osi czasu. Synchronizujesz. Przesuwasz. Sprawdzasz, czy jedno nie zachodzi na drugie i czy kolejne planowane zdarzenia wzajemnie z siebie wynikają.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Finalizujesz planowanie. Przystępujesz do realizacji.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>I wtedy zdarza się to coś. Samochód nie zapala. W pralce wysiada grzałka. Dziecko nie wraca o zwykłej porze, bo kierowca autobusu dostał grypy. Klucz nie wchodzi do zamka. Nie działa internet.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Wszystko jedno co. Drobnostka.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Ale cały misterny długo dopieszczany plan można wywalić do kosza.</p>
<img src="http://stukam.pl/?ak_action=api_record_view&id=6079&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://stukam.pl/2012/02/06/planowanie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nie umiemy odpoczywać</title>
		<link>http://stukam.pl/2012/02/06/nie-umiemy-odpoczywac/</link>
		<comments>http://stukam.pl/2012/02/06/nie-umiemy-odpoczywac/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 06 Feb 2012 08:31:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Palabra</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codziennie]]></category>
		<category><![CDATA[Kobieta]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[Mężczyzna]]></category>
		<category><![CDATA[Polecamy]]></category>
		<category><![CDATA[Wszystko]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://stukam.pl/?p=6073</guid>
		<description><![CDATA[Wtedy Apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. A On rzekł do nich: Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco. Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu. Odpłynęli więc łodzią na miejsce pustynne, osobno. Lecz widziano ich odpływających. Wielu zauważyło to i zbiegli się tam pieszo ze wszystkich miast, a nawet ich uprzedzili. Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać. (Mk 6,30-34) Tym razem to sobotni tekst. Bardzo na czasie, ponieważ odpoczynek to bardzo ważny problem &#8211; w obie strony.   Albo nie umiemy odpoczywać w ogóle, albo nic innego poza odpoczywaniem nie robimy. &#160; W czasach Jezusa było nieco inaczej. Ludzie, szczególnie prości i biedni, mieli mało czasu tak naprawdę na cokolwiek. Większość ich życia kręciła się wokół tego, jak przetrwać &#8211; zarobić na siebie, na pożywienie, jakiś strój, dach nad głową, zapewnić minimum bytowe dla rodziny: żony i dzieci, czasem także rodziców/teściów. Może nie wszyscy żyli z dnia na dzień &#8211; ale z pewnością, troska o zapewnienie bytu najbliższym była kluczowym problemem. Odpoczynek? W szabacie. Nie tyle nawet [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>Wtedy Apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. A On rzekł do nich: Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco. Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu. Odpłynęli więc łodzią na miejsce pustynne, osobno. Lecz widziano ich odpływających. Wielu zauważyło to i zbiegli się tam pieszo ze wszystkich miast, a nawet ich uprzedzili. Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać. (Mk 6,30-34)</p></blockquote>
<p>Tym razem to sobotni tekst. Bardzo na czasie, ponieważ odpoczynek to bardzo ważny problem &#8211; w obie strony.   Albo nie umiemy odpoczywać w ogóle, albo nic innego poza odpoczywaniem nie robimy.</p>
<p>&nbsp;<br />
W czasach Jezusa było nieco inaczej. Ludzie, szczególnie prości i biedni, mieli mało czasu tak naprawdę na cokolwiek. Większość ich życia kręciła się wokół tego, jak przetrwać &#8211; zarobić na siebie, na pożywienie, jakiś strój, dach nad głową, zapewnić minimum bytowe dla rodziny: żony i dzieci, czasem także rodziców/teściów. Może nie wszyscy żyli z dnia na dzień &#8211; ale z pewnością, troska o zapewnienie bytu najbliższym była kluczowym problemem. Odpoczynek? W szabacie. Nie tyle nawet dlatego, żeby poodpoczywać, ale dlatego, że Bóg zakazał w tym dniu wykonywania jakiejkolwiek pracy. Owszem, wielu ten zakaz łamało &#8211; Jezus w innym miejscu wypomniał im to wprost, pytając o to, co by zrobili, gdyby dowiedzieli się o tym, że jakaś krzywda stała się w dniu szabatu ich zwierzętom (wiadomo, że zostawili by wszystko i wbrew zakazowi pobiegli ratować swój inwentarz).</p>
<p>&nbsp;<br />
A dzisiaj? Pracoholizm urasta do rangi zalety, nic tylko czekać, aż ludzie zaczną wpisywać go sobie do CV, będąc zeń dumnym. Owszem, praca powinna być wykonywana dokładnie, prawidłowo, porządnie, a nawet z pasją &#8211; ale to jedno, a koncentrowanie się w życiu jedynie i tylko na pracy &#8211; co innego. Pracę najlepiej lubić, ale nie można skupiać się tylko na niej. Wystarczy przyjrzeć się spotkaniom, nawet towarzyskim, i niekoniecznie w gronie np. pracowników jednej firmy &#8211; o czym jest dyskusja? O pracy &#8211; jego, jej, znajomego, kolegi, konkurenta. Sprawy osobiste, dyskusje światopoglądowe schodzą na margines. Ludzie pod pretekstem pracy potrafią zaniedbywać rodzinę, dzieci, małżonka, bliskich, przyjaciół &#8211; dochodzi do dramatów, kiedy człowiek rozwala sobie w życiu wszystko przez przesadę w pracy, a jednocześnie ma żal do tych, których stracił, bo &#8222;przecież ta praca, to wszystko, to dla nich było&#8221;. Przerost formy nad treścią.</p>
<p>&nbsp;<br />
Albo w drugą stronę. Są ludzie, którzy ze względu na swoją sytuację życiową albo swój status materialny mogą pozwolić sobie na nic nie robienie. Lenistwo. Bylejakość. Leżenie do góry brzuchem. Mogą, więc tak właśnie postępują. A nie bez powodu już pierwsi chrześcijanie, apostołowie, dyskutowali na ten temat i doszli do wniosku dość prostego: &#8222;kto nie pracuje, niech też nie je&#8221; (2 Tes 3, 10). Każdy z nas ma dane od Boga dwie ręce i dwie nogi. Jeśli nie musi pracować na swoje utrzymanie &#8211; świetnie, ale nie stoi to na przeszkodzie, aby ze swoim życiem zrobił coś pożytecznego, zaangażował się w jakieś działania na rzecz tych, którzy są w gorszej sytuacji.</p>
<p>&nbsp;<br />
To nie ma znaczenia &#8211; czy pracujesz te 40 h w tygodniu, czy się uczysz, czy jesteś zadowolonym z życia rentierem &#8211; Bóg pragnie, abyś swoje życie przeżył celowo, z sensem, coś robiąc i pozostawiając po sobie innym. Dopiero wtedy będziesz umiał naprawdę dobrze i w Boży sposób odpocząć. Odpocząć w Bogu i z Nim. Ani za dużo, ani za mało &#8211; tyle, ile trzeba.</p>
<img src="http://stukam.pl/?ak_action=api_record_view&id=6073&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://stukam.pl/2012/02/06/nie-umiemy-odpoczywac/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Towar</title>
		<link>http://stukam.pl/2012/02/05/towar/</link>
		<comments>http://stukam.pl/2012/02/05/towar/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 05 Feb 2012 16:46:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ks. Artur Stopka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codziennie]]></category>
		<category><![CDATA[Kobieta]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[Mężczyzna]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://stukam.pl/?p=6059</guid>
		<description><![CDATA[- Dzisiaj wszystko jest towarem &#8211; powiedział duży z mocnym karkiem i spojrzał wyczekująco. - Jak &#8222;wszystko&#8221;? - Normalnie. Wszystko ma jakąś cenę, czyli da się sprzedać, inaczej mówiąc, zamienić na kasę. Proste &#8211; stwierdził takim tonem, jakim się mówi formułkę &#8222;Co należało udowodnić&#8221;. - Nie, są chyba rzeczy, których się sprzedać nie da &#8211; niepewnie przedstawił wątpliwość nowy. - Na przykład? &#8211; duży uśmiechnął się ironicznie. Wszyscy umilkli. - A nie mówiłem? &#8211; triumfował duży, odczekawszy dłuższą chwilę. - Nie tak szybko &#8211; odezwał się drobny, w szarawej marynarce. &#8211; Ja mam przykład. Zaraz poczuł na sobie zaskoczone spojrzenia pozostałych. Nie spieszył się. Aktorskim ruchem sięgnął po kufel i pociągnął spoty łyk. - No? &#8211; ponaglił go duży. - Ja &#8211; powiedział drobny, odstawiając kufel. - Co ty? &#8211; nie zrozumiał duży i jednym rzutem oka uspokoił pozostałych, którzy wybuchnęli głośnym rechotem. - Ja nie jestem na sprzedaż &#8211; drobny wyprostował się z godnością na chwiejnym stołku. - Nie? &#8211; zapytał duży, a pozostali wstrzymali oddech. - Nie &#8211; potwierdził drobny. - Że niby nie można cię kupić? &#8211; dociekał usłużnie ten z lewej, w swetrze w romby. - Nie &#8211; powtórzył drobny, jakby składał zeznania na policji. - [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a rel="attachment wp-att-6068" href="http://stukam.pl/2012/02/05/towar/mh900078821/"><img class="alignleft size-full wp-image-6068" title="MH900078821" src="http://stukam.pl/wp-content/uploads/2012/02/MH900078821.jpg" alt="" width="196" height="196" /></a>- Dzisiaj wszystko jest towarem &#8211; powiedział duży z mocnym karkiem i spojrzał wyczekująco.</p>
<p>- Jak &#8222;wszystko&#8221;?</p>
<p>- Normalnie. Wszystko ma jakąś cenę, czyli da się sprzedać, inaczej mówiąc, zamienić na kasę. Proste &#8211; stwierdził takim tonem, jakim się mówi formułkę &#8222;Co należało udowodnić&#8221;.</p>
<p>- Nie, są chyba rzeczy, których się sprzedać nie da &#8211; niepewnie przedstawił wątpliwość nowy.</p>
<p>- Na przykład? &#8211; duży uśmiechnął się ironicznie.</p>
<p>Wszyscy umilkli.</p>
<p>- A nie mówiłem? &#8211; triumfował duży, odczekawszy dłuższą chwilę.</p>
<p>- Nie tak szybko &#8211; odezwał się drobny, w szarawej marynarce. &#8211; Ja mam przykład.</p>
<p>Zaraz poczuł na sobie zaskoczone spojrzenia pozostałych. Nie spieszył się. Aktorskim ruchem sięgnął po kufel i pociągnął spoty łyk.</p>
<p>- No? &#8211; ponaglił go duży.</p>
<p>- Ja &#8211; powiedział drobny, odstawiając kufel.</p>
<p>- Co ty? &#8211; nie zrozumiał duży i jednym rzutem oka uspokoił pozostałych, którzy wybuchnęli głośnym rechotem.</p>
<p>- Ja nie jestem na sprzedaż &#8211; drobny wyprostował się z godnością na chwiejnym stołku.</p>
<p>- Nie? &#8211; zapytał duży, a pozostali wstrzymali oddech.</p>
<p>- Nie &#8211; potwierdził drobny.</p>
<p>- Że niby nie można cię kupić? &#8211; dociekał usłużnie ten z lewej, w swetrze w romby.</p>
<p>- Nie &#8211; powtórzył drobny, jakby składał zeznania na policji.</p>
<p>- Przecież ty za dwa złote na drugi koniec miasta na czterech zalecisz &#8211; nie wytrzymał mały grubas ze spoconą twarzą. Popatrując na dużego bardzo się pilnował, żeby nie wybuchnąć śmiechem.</p>
<p>- Jako usługodawca &#8211; odpowiedział drobny i jeszcze bardziej się wyprostował. &#8211; Kupujesz usługę, a nie mnie.</p>
<p>Wszyscy przy stoliku, zanim zareagowali, popatrzyli na dużego, który w widoczny sposób pracował umysłem. W rezultacie znów zrobiło się cicho.</p>
<p>- To głupie &#8211; zawyrokował w końcu duży. Reszta ryknęła śmiechem, a drobny wstał, niezbyt wystając nad blat.</p>
<p>- Nieprawda! &#8211; krzyknął. &#8211; Nie każdego można kupić! Niektórzy mają swoją godność!</p>
<p>- Czyli &#8211; duży odwołał się do sfery, w której był zorientowany. &#8211; Czyli, jeśli baba stoi na ulicy, to wykonuje usługę, a nie sprzedaje siebie?</p>
<p>Pozostali przy stoliku pokładali się ze śmiechu.</p>
<p>- A żebyś wiedział, że nie każda! &#8211; drobny z niespodziewaną siłą walnął kuflem w blat, ochlapując wszystkich, z dużym włącznie. &#8211; Można robić różne rzeczy, ale to człowiek sam decyduje, czy jest towarem czy nie&#8230;</p>
<p>Po wygłoszeniu tego oświadczenia drobny odwrócił się na pięcie i bez pożegnania wyszedł z knajpy.</p>
<img src="http://stukam.pl/?ak_action=api_record_view&id=6059&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://stukam.pl/2012/02/05/towar/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zatroskanie</title>
		<link>http://stukam.pl/2012/02/04/zatroskanie/</link>
		<comments>http://stukam.pl/2012/02/04/zatroskanie/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 04 Feb 2012 14:41:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ks. Artur Stopka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codziennie]]></category>
		<category><![CDATA[Kobieta]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[Mężczyzna]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://stukam.pl/?p=6056</guid>
		<description><![CDATA[Po swojej pracy apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. A On rzekł do nich: &#8222;Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco&#8221;. Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu. &#160; Odpłynęli więc łodzią na miejsce pustynne osobno. Lecz widziano ich odpływających. Wielu zauważyło to i zbiegli się tam pieszo ze wszystkich miast, a nawet ich uprzedzili. &#160; Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum i zdjęła Go litość nad nimi; byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać. (Mk 6,30-34) &#160; Zatroskanie. To pierwsza myśl, która mi przychodzi do głowy przy lekturze tego fragmentu Ewangelii. Jezus, Boży Syn, jest pełen zatroskania o człowieka. &#160; Najpierw jest zatroskanie o uczniów, którzy się napracowali. Zatroskanie, by nie stali się pracoholikami, niewolnikami aktywności, uskuteczniającymi działanie dla samego działania. Stąd propozycja odsunięcia się od bieżącego zgiełku, odosobnienia, które daje wypoczynek, ale też pozwala wejrzeć w siebie i pomilczeć. &#160; „Milczenie jest integralną częścią komunikacji i bez niego nie ma słów bogatych w treść. W milczeniu słyszymy i poznajemy lepiej samych siebie, rodzi się i pogłębia myśl, z większą jasnością rozumiemy to, co chcemy powiedzieć albo to, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>Po swojej pracy apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. A On rzekł do nich: &#8222;Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco&#8221;. Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu.</em></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><em>Odpłynęli więc łodzią na miejsce pustynne osobno. Lecz widziano ich odpływających. Wielu zauważyło to i zbiegli się tam pieszo ze wszystkich miast, a nawet ich uprzedzili.</em></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><em>Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum i zdjęła Go litość nad nimi; byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać. (Mk 6,30-34) </em></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Zatroskanie. To pierwsza myśl, która mi przychodzi do głowy przy lekturze tego fragmentu Ewangelii. Jezus, Boży Syn, jest pełen zatroskania o człowieka.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Najpierw jest zatroskanie o uczniów, którzy się napracowali. Zatroskanie, by nie stali się pracoholikami, niewolnikami aktywności, uskuteczniającymi działanie dla samego działania. Stąd propozycja odsunięcia się od bieżącego zgiełku, odosobnienia, które daje wypoczynek, ale też pozwala wejrzeć w siebie i pomilczeć.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>„Milczenie jest integralną częścią komunikacji i bez niego nie ma słów bogatych w treść. W milczeniu słyszymy i poznajemy lepiej samych siebie, rodzi się i pogłębia myśl, z większą jasnością rozumiemy to, co chcemy powiedzieć albo to, czego oczekujemy od drugiego, dokonujemy wyboru jak wyrazić siebie” – napisał Benedykt XVI w tegorocznym orędziu na światowy dzień środków społecznego przekazu.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Jezusowe, Boże zatroskanie ma też o wiele szerszy wymiar. Nie ogranicza się do wąskiej grupy. Obejmuje wszystkich, którzy są niczym zagubione owce, te, co nie wiedzą, dokąd powinny zmierzać. Które nie znają lub nie rozumieją sensu swojego istnienia. Które trzeba nauczać, jak żyć z nastawieniem na wieczność.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><em>Komentarz dla Radia eM</em></p>
<img src="http://stukam.pl/?ak_action=api_record_view&id=6056&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://stukam.pl/2012/02/04/zatroskanie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Drugi bliźni</title>
		<link>http://stukam.pl/2012/02/03/drugi-blizni/</link>
		<comments>http://stukam.pl/2012/02/03/drugi-blizni/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 03 Feb 2012 17:04:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ks. Artur Stopka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codziennie]]></category>
		<category><![CDATA[Kobieta]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[Mężczyzna]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://stukam.pl/?p=6053</guid>
		<description><![CDATA[Kaznodzieja z uporem używał sformułowania &#8222;Drugi bliźni&#8221;. Odmieniał te dwa słowa jako nierozerwalny związek przez wszystkie przypadki. &#8222;Drugi bliźni to&#8221;, &#8222;drugiemu bliźniemu tamto&#8221;, &#8222;drugiego bliźniego owo&#8221;. Tak, jakby nie wiedział, że bliźni, to właśnie ten drugi człowiek. Jakby nie wystarczyło powiedzieć po prostu &#8222;bliźni&#8221;, żeby wszystko był jasne i precyzyjne, bez ukrytych tautologii. &#160; Zrazu było mówienie o &#8222;drugim bliźnim&#8221; drażniące i denerwujące. A po chwili doprowadziło do dziwacznego toku myślowego. &#8222;Skoro jest drugi bliźni, to musi też być pierwszy. Gdzie jest pierwszy bliźni? Jak go znaleźć i wskazać? Kto nim jest?&#8221;. &#160; To ważne, zwłaszcza w kontekście &#8222;ludzkiej&#8221; części przykazania miłości. &#8222;Miłuj bliźniego swego, jak siebie samego&#8221;. &#160; Gdy Jezusowi jakiś usiłujący się wykaraskać z niezręcznej sytuacji spryciarz zadał pytanie &#8222;Kto jest moim bliźnim?&#8221;, w odpowiedzi usłyszał przypowieść o miłosiernym Samarytaninie. Na końcu opowieści o ignorującym człowieka w potrzebie kapłanie i lewicie oraz obcokrajowcu, który się nim zajął, Jezus zapytał: &#8222;Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?&#8221;. Czyli niejako odwrócił kierunek zawarty w przykazaniu. Po tej linii zresztą poszedł ów cwany i udający niezorientowanego pytający. &#8222;Ten, który mu okazał miłosierdzie&#8221;. Z tego punktu widzenia bliźnim jest ten, kto kocha&#8230; drugiego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kaznodzieja z uporem używał sformułowania &#8222;Drugi bliźni&#8221;. Odmieniał te dwa słowa jako nierozerwalny związek przez wszystkie przypadki. &#8222;Drugi bliźni to&#8221;, &#8222;drugiemu bliźniemu tamto&#8221;, &#8222;drugiego bliźniego owo&#8221;. Tak, jakby nie wiedział, że bliźni, to właśnie ten drugi człowiek. Jakby nie wystarczyło powiedzieć po prostu &#8222;bliźni&#8221;, żeby wszystko był jasne i precyzyjne, bez ukrytych tautologii.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Zrazu było mówienie o &#8222;drugim bliźnim&#8221; drażniące i denerwujące. A po chwili doprowadziło do dziwacznego toku myślowego. &#8222;Skoro jest drugi bliźni, to musi też być pierwszy. Gdzie jest pierwszy bliźni? Jak go znaleźć i wskazać? Kto nim jest?&#8221;.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>To ważne, zwłaszcza w kontekście &#8222;ludzkiej&#8221; części przykazania miłości. &#8222;Miłuj bliźniego swego, jak siebie samego&#8221;.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Gdy Jezusowi jakiś usiłujący się wykaraskać z niezręcznej sytuacji spryciarz zadał pytanie &#8222;Kto jest moim bliźnim?&#8221;, w odpowiedzi usłyszał przypowieść o miłosiernym Samarytaninie. Na końcu opowieści o ignorującym człowieka w potrzebie kapłanie i lewicie oraz obcokrajowcu, który się nim zajął, Jezus zapytał: &#8222;Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?&#8221;. Czyli niejako odwrócił kierunek zawarty w przykazaniu. Po tej linii zresztą poszedł ów cwany i udający niezorientowanego pytający. &#8222;Ten, który mu okazał miłosierdzie&#8221;. Z tego punktu widzenia bliźnim jest ten, kto kocha&#8230; drugiego bliźniego.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>No i proszę. Da się znaleźć &#8222;pierwszego bliźniego&#8221;&#8230; I &#8222;drugiego&#8221; też&#8230; <img src='http://stukam.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
<img src="http://stukam.pl/?ak_action=api_record_view&id=6053&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://stukam.pl/2012/02/03/drugi-blizni/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Miłość upleciona z codzienności</title>
		<link>http://stukam.pl/2012/02/03/milosc-upleciona-z-codziennosci/</link>
		<comments>http://stukam.pl/2012/02/03/milosc-upleciona-z-codziennosci/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 03 Feb 2012 09:26:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dorka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wszystko]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://stukam.pl/?p=6049</guid>
		<description><![CDATA[(Kocham z wiekiem coraz bardziej) &#160; Ciągle pytasz czy kocham jakby zapewnień trzeba jakbyś nie wiedział, że miłość mieści się w kromce chleba. &#160; Że miłość schnie z bielizną latem na sznurkach za oknem jest w kroplach na parapecie, gdy świat  od deszczu moknie. &#160; Że miłość zasypia najpóźniej najwcześniej budzi się z rana chodzi w kaloszach za dużych i  tobie jest oddana. &#160; Słucha wiatru w kominie znika na chwilę w piosence lubi czytać romanse biedronkę ma ręce. &#160; Gładzi twój profil jasny obleka pościel czystą w dzień nieco się oddala by nocą znów być blisko. &#160; Tyka w zegarze starym z ptakami staje w zawody i w każdym zupy smaku znajdują się jej dowody. &#160; Poi się wodą źródlaną gdy upał jest w południe i jest głęboka niczym ocembrowana studnia. &#160; I tak mijają lata wiosny, zimy, jesienie włosy jej posiwiały ale jej nic nie zmieni. &#160; &#160; Zrobiła kroków milion nim rozwinęła skrzydła&#8230; ze słów o mojej miłości złożona jest modlitwa. &#160;]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>(Kocham z wiekiem coraz bardziej)</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Ciągle pytasz czy kocham</p>
<p>jakby zapewnień trzeba</p>
<p>jakbyś nie wiedział, że miłość</p>
<p>mieści się w kromce chleba.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Że miłość schnie z bielizną</p>
<p>latem na sznurkach za oknem</p>
<p>jest w kroplach na parapecie,</p>
<p>gdy świat  od deszczu moknie.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Że miłość zasypia najpóźniej</p>
<p>najwcześniej budzi się z rana</p>
<p>chodzi w kaloszach za dużych</p>
<p>i  tobie jest oddana.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Słucha wiatru w kominie</p>
<p>znika na chwilę w piosence</p>
<p>lubi czytać romanse</p>
<p>biedronkę ma ręce.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Gładzi twój profil jasny</p>
<p>obleka pościel czystą</p>
<p>w dzień nieco się oddala</p>
<p>by nocą znów być blisko.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Tyka w zegarze starym</p>
<p>z ptakami staje w zawody</p>
<p>i w każdym zupy smaku</p>
<p>znajdują się jej dowody.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Poi się wodą źródlaną</p>
<p>gdy upał jest w południe</p>
<p>i jest głęboka niczym</p>
<p>ocembrowana studnia.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>I tak mijają lata</p>
<p>wiosny, zimy, jesienie</p>
<p>włosy jej posiwiały</p>
<p>ale jej nic nie zmieni.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Zrobiła kroków milion nim rozwinęła skrzydła&#8230;</p>
<p>ze słów o mojej miłości złożona jest modlitwa.</p>
<p>&nbsp;</p>
<img src="http://stukam.pl/?ak_action=api_record_view&id=6049&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://stukam.pl/2012/02/03/milosc-upleciona-z-codziennosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dotyk miłości</title>
		<link>http://stukam.pl/2012/02/02/dotyk-milosci/</link>
		<comments>http://stukam.pl/2012/02/02/dotyk-milosci/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 02 Feb 2012 14:25:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dorka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wszystko]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://stukam.pl/?p=6046</guid>
		<description><![CDATA[Lubię widzieć, jak mnie kochasz. Lubię wiedzieć, że mnie kochasz. Lubię pławić się w Twoim uwielbieniu do wszystkiego, co niezmiennie jest mną. Lubię przeglądać się w twoich oczach. Lubię twoje pocałunki. Lubię, kiedy przychodzisz do mnie we śnie. Lubię pływać w oceanie złożonym z błękitu nieba, które utonęło w morskiej kipieli. Lubię dotyk twoich dłoni. Lubię barwę twojego głosu. Lubię patrzeć, jak pracujesz. Lubię czuwać nad twoim snem. Lubię słuchać twoich opowieści. Lubię pieśń płynącą z twego serca. Lubię chmury nad twoim czołem. Lubię kiedy jesteś. Lubię kiedy cię nie ma. Lubię czekać na ciebie. &#160; &#160; Lubię, kiedy wypełniasz miejsce i czas, myśli i pragnienia. &#160; Dotykam ciebie. Dotykając ciebie, dotykam miłości. Moje dłonie dotykając widzą i czują, i słyszą, i smakują. &#160; Patrzysz na siebie, kiedy moje dłonie rysują twój profil. Czujesz zapach mojego dotyku każdym zmysłem. Słuchasz opowieści moich dłoni śpiewających pieśń o tobie. Smakujesz rozkoszy starego wina upojony moim dotykiem. Cały drżący czekasz na etiudę mojego dotyku. A ja dotykam miłości. Dotykając miłości, dotykam ciebie. Moje zmysły na opuszkach palców przesuwają się delikatnie kreśląc linię twoich ust&#8230; &#160;]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Lubię widzieć, jak mnie kochasz.</p>
<p>Lubię wiedzieć, że mnie kochasz.</p>
<p>Lubię pławić się w Twoim uwielbieniu do wszystkiego, co niezmiennie jest mną.</p>
<p>Lubię przeglądać się w twoich oczach.</p>
<p>Lubię twoje pocałunki.</p>
<p>Lubię, kiedy przychodzisz do mnie we śnie.</p>
<p>Lubię pływać w oceanie złożonym z błękitu nieba, które utonęło w morskiej kipieli.</p>
<p>Lubię dotyk twoich dłoni.</p>
<p>Lubię barwę twojego głosu.</p>
<p>Lubię patrzeć, jak pracujesz.</p>
<p>Lubię czuwać nad twoim snem.</p>
<p>Lubię słuchać twoich opowieści.</p>
<p>Lubię pieśń płynącą z twego serca.</p>
<p>Lubię chmury nad twoim czołem.</p>
<p>Lubię kiedy jesteś.</p>
<p>Lubię kiedy cię nie ma.</p>
<p>Lubię czekać na ciebie.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<div>
<p><span style="font-family: inherit;">Lubię, kiedy wypełniasz miejsce i czas, myśli i pragnienia.</span></p>
</div>
<div>
<p>&nbsp;</p>
</div>
<div>
<p><span style="font-family: inherit;">Dotykam ciebie.</span></p>
</div>
<div>
<p><span style="font-family: inherit;">Dotykając ciebie, dotykam miłości. </span></p>
</div>
<div>
<p><span style="font-family: inherit;">Moje dłonie dotykając widzą i czują, i słyszą, i smakują. </span></p>
</div>
<div>
<p>&nbsp;</p>
</div>
<div>
<p><span style="font-family: inherit;">Patrzysz na siebie, kiedy moje dłonie rysują twój profil.</span></p>
</div>
<div>
<p><span style="font-family: inherit;">Czujesz zapach mojego dotyku każdym zmysłem. </span></p>
</div>
<div>
<p><span style="font-family: inherit;">Słuchasz opowieści moich dłoni śpiewających pieśń o tobie.</span></p>
</div>
<div>
<p><span style="font-family: inherit;">Smakujesz rozkoszy starego wina upojony moim dotykiem. </span></p>
</div>
<div>
<p><span style="font-family: inherit;">Cały drżący czekasz na etiudę mojego dotyku.</span><span style="font-size: medium;"> </span></p>
</div>
<div>
<p><span style="font-family: inherit;"><br />
</span></p>
</div>
<div>
<p>A ja dotykam miłości.</p>
</div>
<div>
<p>Dotykając miłości, dotykam ciebie.</p>
</div>
<div>
<p>Moje zmysły na opuszkach palców przesuwają się delikatnie kreśląc linię twoich ust&#8230;</p>
</div>
<p>&nbsp;</p>
<img src="http://stukam.pl/?ak_action=api_record_view&id=6046&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://stukam.pl/2012/02/02/dotyk-milosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Z poświęceniem</title>
		<link>http://stukam.pl/2012/02/02/z-poswieceniem/</link>
		<comments>http://stukam.pl/2012/02/02/z-poswieceniem/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 02 Feb 2012 13:28:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ks. Artur Stopka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codziennie]]></category>
		<category><![CDATA[Kobieta]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[Mężczyzna]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://stukam.pl/?p=6043</guid>
		<description><![CDATA[„Nie jestem Chrystusem, ażeby poświęcać się całej ludzkości” – krzyknął mi prosto w twarz facet, którego poprosiłem o pomoc w pewnej sprawie. Właściwie to prosiłem, żeby zrobił coś, co należało do jego obowiązków. Ale on uznał, że wymagam za dużo. Coś, co w jego mniemaniu byłoby już poświęceniem. „Swoją drogą” – pomyślałem, schodząc po schodach &#8211; „Ciekawe, czy on świadomie zacytował Wokulskiego, czy tak mu wyszło?”. &#160; Jeszcze dobrze nie wyszedłem z budynku, a już przed oczami miałem sytuację sprzed paru dni, gdy znajomy nalegał, abym podjął się pewnego zadania z gatunku tych, których generalnie nie lubię. Widząc, jak wykrzywiam twarz, szukając argumentów, aby odmówić, znajomy poirytowany szturchnął mnie w ramię i powiedział: „Przestań wydziwiać. Możesz się chyba ten jeden raz poświęcić?”. „Mogę?” – odpowiedziałem z wielkopańska, rozcierając ramię. &#160; Zgodziłem się łaskawie, choć wewnątrz mnie cały mój egoizm wrzeszczał, żebym się nie wygłupiał i nie poświęcał. „Sam niech się poświęci. Przecież masz już na ten dzień swoje plany” – wołało mi coś w tyle głowy. „Mniejsze rzeczy trzeba poświęcać dla większych” – wytłumaczyłem sam sobie, cytując Arystotelesa. Wiedziałem, co mówię. Dobre relacje z tym znajomym z pewnością są więcej warte niż te kilka godzin luzu, z których właśnie zrezygnowałem. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>„Nie jestem Chrystusem, ażeby poświęcać się całej ludzkości” – krzyknął mi prosto w twarz facet, którego poprosiłem o pomoc w pewnej sprawie. Właściwie to prosiłem, żeby zrobił coś, co należało do jego obowiązków. Ale on uznał, że wymagam za dużo. Coś, co w jego mniemaniu byłoby już poświęceniem. „Swoją drogą” – pomyślałem, schodząc po schodach &#8211; „Ciekawe, czy on świadomie zacytował Wokulskiego, czy tak mu wyszło?”.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Jeszcze dobrze nie wyszedłem z budynku, a już przed oczami miałem sytuację sprzed paru dni, gdy znajomy nalegał, abym podjął się pewnego zadania z gatunku tych, których generalnie nie lubię. Widząc, jak wykrzywiam twarz, szukając argumentów, aby odmówić, znajomy poirytowany szturchnął mnie w ramię i powiedział: „Przestań wydziwiać. Możesz się chyba ten jeden raz poświęcić?”. „Mogę?” – odpowiedziałem z wielkopańska, rozcierając ramię.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Zgodziłem się łaskawie, choć wewnątrz mnie cały mój egoizm wrzeszczał, żebym się nie wygłupiał i nie poświęcał. „Sam niech się poświęci. Przecież masz już na ten dzień swoje plany” – wołało mi coś w tyle głowy. „Mniejsze rzeczy trzeba poświęcać dla większych” – wytłumaczyłem sam sobie, cytując Arystotelesa. Wiedziałem, co mówię. Dobre relacje z tym znajomym z pewnością są więcej warte niż te kilka godzin luzu, z których właśnie zrezygnowałem. „Aleś ty wyrachowany” – powiedziało to coś niedobrego we mnie z podziwem. No i odebrało mi nawet tę odrobinę złudzenia, że się naprawdę poświęcam.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Właściwie z tym poświęceniem to są ciekawe sprawy. Biorąc rzecz na ucho, to między poświęceniem a uświęceniem nie ma wielkiej różnicy. To i to wyraźnie ma coś wspólnego ze świętością. Ze sferą sacrum. A jednak w słownikach poświęcenia wprost do świętości się raczej nie odnosi. W codziennym rozumieniu poświęcenie to przede wszystkim „czyn ofiarny, pełen bohaterstwa i samozaparcia” oraz „gotowość do ponoszenia ofiar”. Ciekawe. Nawet w kompletnie świeckim znaczeniu poświęcenie jest ściśle związane z ofiarą.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Co mnie napadło z tym poświęceniem? To proste. Wypadło mi napisać felieton akurat na Dzień Życia Konsekrowanego. A przecież konsekrowany, to po prostu poświęcony. Jeśli ktoś jest konsekrowany, to jest poświęcony.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Adam Mickiewicz doszedł do wniosku, że „Poświęcenie musi być pełne i okrągłe jak kula, bo każdej wklęsłości zło się może uczepić”. Więc ja wszystkim konsekrowanym i poświęconym takiej kulistości życzę. I wcale się przy tym jakoś szczególnie nie poświęcam. Choć może powinienem? W tym bardziej religijnym znaczeniu słowa&#8230; <img src='http://stukam.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>&nbsp;</p>
<p><em>Tekst wygłoszony na antenie Radia eM</em></p>
<img src="http://stukam.pl/?ak_action=api_record_view&id=6043&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://stukam.pl/2012/02/02/z-poswieceniem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Odpowiedzialność za parafię a to, co dana parafia proponuje</title>
		<link>http://stukam.pl/2012/02/02/odpowiedzialnosc-za-parafie-a-to-co-dana-parafia-proponuje/</link>
		<comments>http://stukam.pl/2012/02/02/odpowiedzialnosc-za-parafie-a-to-co-dana-parafia-proponuje/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 02 Feb 2012 06:59:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Palabra</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codziennie]]></category>
		<category><![CDATA[Kobieta]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[Mężczyzna]]></category>
		<category><![CDATA[Polecamy]]></category>
		<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[Wszystko]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://stukam.pl/?p=6040</guid>
		<description><![CDATA[Wracając wczoraj do domu, słuchałem sobie Radia Maryja. Była taka popołudniowa dyskusja o churchingu (skądinąd, pojęcie ciekawe), o tym jak to ludzie chodzą/nie chodzą do swoich kościołów parafialnych, i z czego to wynika. Opinie były różne, wypowiadające się (młode) osoby czasami brzmiały dość zabawnie, starając się posługiwać bardzo wyszukanymi terminami i pojęciami &#8222;kościelnymi&#8221;, co nie zawsze wychodziło (np. &#8222;ksiądz wychodzi na ołtarz&#8221;). Mówili ludzie różni &#8211; wywodzący się z miast, w których kościołów/parafii jest kilka i mają wybór, ale także osoby pochodzące z małych miejscowości z jednym kościołem, albo wręcz należących do parafii w której kościół np. był w innej miejscowości. &#160; Motywacją do napisania tego krótkiego przemyślenia stały się dla mnie słowa pewnych dziewczyn, chyba ze dwie mówiły dość podobnie, a które twierdziły, że dzisiaj jest problem, ponieważ ludzie nie utożsamiają się ze swoimi wspólnotami parafialnymi, że traktują kościoły &#8222;usługowo&#8221; wybierając &#8222;najfajniejsze&#8221; (kościół = fajny?), i wręcz mamy dzisiaj kryzys odpowiedzialności i utożsamiania się z parafią, z którą jednak ten dobry katolik zawsze powinien być związany, zaangażowany, aktywny. &#160; Pierwsze &#8211; zgoda, problem jest, bo ludzie się z parafiami nie utożsamiają. I generalnie, na tym wg mnie koniec. Bo co co reszty nijak się nie zgadzam. Teza o &#8222;usługowym&#8221; [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wracając wczoraj do domu, słuchałem sobie Radia Maryja. Była taka popołudniowa dyskusja o churchingu (skądinąd, pojęcie ciekawe), o tym jak to ludzie chodzą/nie chodzą do swoich kościołów parafialnych, i z czego to wynika. Opinie były różne, wypowiadające się (młode) osoby czasami brzmiały dość zabawnie, starając się posługiwać bardzo wyszukanymi terminami i pojęciami &#8222;kościelnymi&#8221;, co nie zawsze wychodziło (np. &#8222;ksiądz wychodzi na ołtarz&#8221;). Mówili ludzie różni &#8211; wywodzący się z miast, w których kościołów/parafii jest kilka i mają wybór, ale także osoby pochodzące z małych miejscowości z jednym kościołem, albo wręcz należących do parafii w której kościół np. był w innej miejscowości.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Motywacją do napisania tego krótkiego przemyślenia stały się dla mnie słowa pewnych dziewczyn, chyba ze dwie mówiły dość podobnie, a które twierdziły, że dzisiaj jest problem, ponieważ ludzie nie utożsamiają się ze swoimi wspólnotami parafialnymi, że traktują kościoły &#8222;usługowo&#8221; wybierając &#8222;najfajniejsze&#8221; (kościół = fajny?), i wręcz mamy dzisiaj kryzys odpowiedzialności i utożsamiania się z parafią, z którą jednak ten dobry katolik zawsze powinien być związany, zaangażowany, aktywny.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Pierwsze &#8211; zgoda, problem jest, bo ludzie się z parafiami nie utożsamiają. I generalnie, na tym wg mnie koniec. Bo co co reszty nijak się nie zgadzam. Teza o &#8222;usługowym&#8221; nastawieniu do parafii jest po prostu wielkim uproszczeniem i nieporozumieniem. Ok, być może tak podchodzi pewna grupa osób. Natomiast ja skupiam się na tych, którzy do tego kościoła przychodzą naprawdę z potrzeby: bo chcą, bo lubią, bo tego potrzebują, a nie bo im rodzic/babcia/ktokolwiek każe, albo bo wypada. Skoro do relacji z Bogiem podchodzą na poważnie i przychodzą do kościoła, ponieważ tego pragną, to takie podejście jest wobec nich krzywdzące.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Ale prawdą jest, że kto może, ten wybiera. Wybieramy przyjmując różne kryteria. Młodzi rodzice &#8211; kościoły, gdzie jest osobna msza dla maluchów, gdzie ksiądz stara się te prawdy wiary tłumaczyć w sposób, który od małego zainteresuje dzieciaki i będzie dobrym fundamentem dla ich przyszłościowej bardziej dojrzałej i rozwijającej się przygody z wiarą, Bogiem i Kościołem. Młodzież szkolna (powiedzmy &#8211; liceum) i akademicka &#8211; kościoły, gdzie działają grupy duszpasterskie, w których mogą się odnaleźć, wzrastać w wierze w otoczeniu rówieśników, które skupiają się na rozwoju wiary na ich etapie, gdzie księża poruszają tematy istotne i ważne właśnie dla nich. Wreszcie &#8211; o czym się wg mnie zapomina, a taka grupa chyba jest coraz bardziej liczna, i zaliczam się do niej sam &#8211; ludzie młodzi, już po studiach, w małżeństwie (choć niekoniecznie), a nawet z dziećmi (ale np. za małymi jeszcze na msze dziecięce); osoby, które wyrosły już z duszpasterstw akademickich, ale poszukują liturgii porządnie przygotowanej, z odpowiednią oprawą muzyczną, z księdzem który przygotowuje się do homilii (nie kazania!), nie czyta niestety drętwych i mało zrozumiałych listów biskupich, i którego homilie po prostu trafiają do człowieka.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>W tym, że człowiek poszukuje w kościele (z małej litery) miejsca dla siebie nie ma nic dziwnego. Kościół (z dużej litery) jest dla nas wszystkich, ale każdy ma się w nim dobrze czuć. I to nie jest nieodpowiedzialność, brak odpowiedzialności za parafię, gdy człowiek musi szukać poza swoją macierzystą wspólnotą parafialną czy to wspólnoty, czy to niedzielnej Eucharystii. To oznacza, że w tej jego czegoś brakuje. Jest to łatwiej zrozumieć w kontekście małych parafii, gdzie jest jeden, często od wielu lat ten sam, ksiądz, nierzadko już starszy &#8211; trudno oczekiwać, aby rozwijał prężne duszpasterstwo dzieci, młodzieży czy akademickie (choć najlepszym przykładem, że się da, jest x prałat Tomasz Horak, felietonista GN, proboszcz przygranicznej parafii Nowy Świętów). Jednak gdy jest parafia, w której jest kilku księży &#8211; ja przepraszam, widzą ludzi, chodzą po kolędzie, słyszą o potrzebach. Co stoi na przeszkodzie, aby chociaż spróbować rozwinąć czy to msze dla maluchów, jakąś wspólnotę młodzieżową, albo DA? Głównie dobra wola, chcenie.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>W takiej sytuacji, gdy dany człowiek ma pewne potrzeby, których zaspokojenia nie znajduje w swojej parafii &#8211; jest zrozumiałe i wręcz oczywiste, że poszuka innego kościoła, gdzie daną wspólnotę albo mszę dla określonej grupy znajdzie. Bo nie chce stać w miejscu, bo chce się rozwijać. Żadna to nieodpowiedzialność. Pytanie jest proste &#8211; jaka jest relacja. Czy parafia jest dla człowieka, czy człowiek dla parafii? Parafia ma służyć samej sobie (jest żeby była), czy człowiekowi? Dla mnie jest oczywiste, że skoro człowiek jest drogą Kościoła, to relacja może być jedna: parafia dla człowieka. Skoro więc dana osoba nie znajduje pola do aktywności i działania w swojej parafii, po prostu szuka go gdzie indziej. Co jest jak najbardziej zrozumiałe.</p>
<img src="http://stukam.pl/?ak_action=api_record_view&id=6040&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://stukam.pl/2012/02/02/odpowiedzialnosc-za-parafie-a-to-co-dana-parafia-proponuje/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

