<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>stukam.pl</title>
	<atom:link href="http://stukam.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://stukam.pl</link>
	<description>Tu się rozmawia</description>
	<lastBuildDate>Mon, 06 Sep 2010 14:53:19 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Niepewność</title>
		<link>http://stukam.pl/2010/09/06/niepewnosc-2/</link>
		<comments>http://stukam.pl/2010/09/06/niepewnosc-2/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 06 Sep 2010 14:53:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ks. Artur Stopka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codziennie]]></category>
		<category><![CDATA[Bóg]]></category>
		<category><![CDATA[człowiek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://stukam.pl/2010/09/06/niepewnosc-2/</guid>
		<description><![CDATA[Chciałem wejść na mojego bloga na Onecie, aby wpisać krótkiego posta. Tradycyjnie wybrałem adres z „Ulubionych” i&#8230; dowiedziałem się, że „Blog o podanym adresie nie istnieje. Sprawdź, czy wpisałeś poprawny adres lub skorzystaj z wyszukiwarki blogów”. No to spróbowałem drugi raz. Tym razem otrzymałem inna informację: „Przepraszamy, wystąpił błąd &#8230; Twojemu blogowi na pewno nic [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Chciałem wejść na mojego bloga na Onecie, aby wpisać krótkiego posta. Tradycyjnie wybrałem adres z „Ulubionych” i&#8230; dowiedziałem się, że „Blog o podanym adresie nie istnieje. Sprawdź, czy wpisałeś poprawny adres lub skorzystaj z wyszukiwarki blogów”. No to spróbowałem drugi raz. Tym razem otrzymałem inna informację: „Przepraszamy, wystąpił błąd &#8230; Twojemu blogowi na pewno nic nie jest. Spróbuj za chwilę. Opis błędu: b(-101)”. </p>
<p>I jak tu wierzyć Internetowi? Ktoś śmie twierdzić, że „Internet jest wieczny”. Być może. Ale dostęp nie niego i do jego poszczególnych treści wcale taki wieczny nie jest. A już na pewno nie jest pewny.</p>
<p>Czekając chwilę, aby za nią spróbować, zgodnie z instrukcją, próbowałem wejść na inne onetowe blogi. Nic z tego. </p>
<p>Wczoraj słyszałem, jak jeden biskup dowodził, że o ludzkimi siłami nie da się zdobyć prawdziwej wolności. Nie tylko wolności. Ludzkimi siłami nie da się zdobyć pewności. Niczego. </p>
<p>Gdy minęła długa, wielominutowa chwila, ponowiłem próbę. Okazało się, że Onet zdecydował się trzymać wersji o nieistnieniu mojego bloga. Wiem, nie zdarza się to pierwszy raz i pewnie za jakiś czas (bywało, że mijały długie godziny), Onet zmieni zdanie i odda mi dostęp do mojego bloga. Tylko że ja akurat wtedy będę miał co innego do roboty, niż umieszczanie postów.</p>
<p> „Z żarówkami to nigdy nic nie wiadomo” &#8211; pocieszył mnie znajomy, któremu pożaliłem się, że mi się przepaliła żarówka w samochodzie po zaledwie siedmiu miesiącach. A pan w serwisie z satysfakcją wystawił osobną fakturę za wstawienie żarówki (oprócz tej za kupno) i stwierdził: „Dlatego na żarówki nie dajemy gwarancji”. „A na jej założenie?” &#8211; zapytałem. Nie złapał dowcipu. </p>
<p>Wracając z nową żarówką, ale za to bez wcale niemałej sumy pieniędzy, pomyślałem, że w Kościele tez mamy takie nieobjęte gwarancja żarówki. Pełno ich mamy. To tak zwany element ludzki. </p>
<p>Ciekawe, blog siostry Małgorzaty Chmielewskiej jest dostępny&#8230; a mój wciąż nie&#8230;</p>
<img src="http://stukam.pl/?ak_action=api_record_view&id=2309&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://stukam.pl/2010/09/06/niepewnosc-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wojna z butem</title>
		<link>http://stukam.pl/2010/09/05/wojna-z-butem/</link>
		<comments>http://stukam.pl/2010/09/05/wojna-z-butem/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 05 Sep 2010 13:28:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ks. Artur Stopka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codziennie]]></category>
		<category><![CDATA[Niedzielnie]]></category>
		<category><![CDATA[nie będę służył]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://stukam.pl/?p=2307</guid>
		<description><![CDATA[Jestem w stanie wojny z własnym butem. Nie z dwoma. Z jednym. Lewym. Muszę z bólem (tak, tak, właśnie z bólem) przyznać, że w obecnej sytuacji to but ma przewagę. Nie pomagają żadne plastry naklejane na palce stopy. But mnie uciska i powoduje bąble, które coraz bardziej bolą. Chodzenie, a nawet stanie i siedzenie w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jestem w stanie wojny z własnym butem. Nie z dwoma. Z jednym. Lewym. Muszę z bólem (tak, tak, właśnie z bólem) przyznać, że w obecnej sytuacji to but ma przewagę. Nie pomagają żadne plastry naklejane na palce stopy. But mnie uciska i powoduje bąble, które coraz bardziej bolą. Chodzenie, a nawet stanie i siedzenie w bucie nie tylko przestało być przyjemnością lub chociaż normalnością. Stało się udręką.</p>
<p>Sprawa jest tym bardziej przykra, że to nie jest jakiś nowy but. To mój stary, sprawdzony w wielu trudnych sytuacjach, but. Przez wiele miesięcy mogłem na niego liczyć. To był całkiem fajny but. Nie oszczędzałem go. Ale gdy oderwała się mu podeszwa, zainwestowałem w specjalny klej do butów i przykleiłem ją z wielką starannością. Podobnie zresztą jak jego towarzyszowi z pary, ponieważ obaj niemal w tym samym czasie doznali podobnych obrażeń.</p>
<p>Jeszcze przed wakacjami wszystko między mną a butem było w porządku. Wchodził gładko na stopę i nie przypominał o sobie w żaden wyraźny sposób. Chodził tam, dokąd chciałem ja iść. Nie zgłaszał żadnych pretensji, nie zmuszał mnie do poświęcania mu większej uwagi niż te chwile, w których go zakładałem, sznurowałem, zdejmowałem, czasami czyściłem, używając nie jakiejś taniej pasty, ale jednej z lepszych&#8230;</p>
<p>I nagle po wakacjach coś mu się stało. Fakt, przez wiele tygodni go nie używałem, bo chodziłem w sandałach. Ale myślałem, że but ten czas przymusowego odpoczynku odebrał pozytywnie. Tymczasem już po pierwszym włożeniu po wakacyjnej przerwie okazało się, że but przestał mi służyć. Zaczął podkreślać swoją obecność na mojej nodze w sposób niespodziewany i drastyczny. W dodatku w ogóle nie wiem, jak się w nowej sytuacji zachować. Sposoby, po które dotychczas w takich chwilach sięgałem, przestały się sprawdzać. W ogóle nie dają efektu.</p>
<p>Jest mi przykro. No i co ja mam teraz z tym butem zrobić? Ktoś powie, kupić nowe. To wcale nie takie oczywiste. Przecież drugi but z tej pary nadal bardzo dobrze się sprawdza i należycie mi służy. Dlaczego więc miałby wylądować na śmietniku, skoro niczym nie zawinił? Poza tym pojawili się obrońcy lewego buta, którzy twierdzą, że to z moją stopą się coś porobiło w czasie wakacji, a nie z butem. Przyglądałem się jej bardzo uważnie, porównywałem z prawą i uważam, że to teza pozbawiona podstaw. Myślę, że jednak poważna zmiana na gorsze nastąpiła w bucie. Tylko nie wiem, co ją spowodowało.</p>
<p>Nie wiem dlaczego, ale cała ta moja utarczka z butem doprowadziła mnie do głębokiego zastanowienia i chęci poznania myśli Boga, gdy ludzie popełnili grzech pierworodny. Sądząc z ludzkiej perspektywy, powinien być bardzo zawiedziony&#8230; No bo jak się czuje człowiek zawiedziony przez drugiego człowieka chyba każdy wie&#8230;</p>
<img src="http://stukam.pl/?ak_action=api_record_view&id=2307&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://stukam.pl/2010/09/05/wojna-z-butem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W liczbach</title>
		<link>http://stukam.pl/2010/09/04/w-liczbach/</link>
		<comments>http://stukam.pl/2010/09/04/w-liczbach/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 04 Sep 2010 15:00:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ks. Artur Stopka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codziennie]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[statystyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://stukam.pl/?p=2304</guid>
		<description><![CDATA[Lubimy patrzeć na Kościół poprzez liczby. Ilu ludzi chodzi na Mszę, a ilu przystąpiło do Komunii, ilu pielgrzymów przyszło pieszo na Jasna Górę, a ilu odwiedziło w tym samym okresie Licheń? Ilu księży przybyło, a ilu ubyło, ilu kandydatów zgłosiło się do seminariów duchownych w tym roku, a ilu rok temu? Jaki procent uczniów chodzi [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Lubimy patrzeć na Kościół poprzez liczby. Ilu ludzi chodzi na Mszę, a ilu przystąpiło do Komunii, ilu pielgrzymów przyszło pieszo na Jasna Górę, a ilu odwiedziło w tym samym okresie Licheń? Ilu księży przybyło, a ilu ubyło, ilu kandydatów zgłosiło się do seminariów duchownych w tym roku, a ilu rok temu? Jaki procent uczniów chodzi na katechezę, a ilu woli mieć w tym czasie wolne?</p>
<p>Liczb nie da się uniknąć. W opisach biblijnych też raz po raz napotykamy liczby. Na przykład ilu głodnych Jezus nakarmił, albo ile osób stało pod krzyżem. Ilu wybrał Apostołów, a ilu z nich Go zdradziło?</p>
<p>Liczby jednak bywają zdradliwe. Właściwie nie tyle same liczby, co wnioski, które się z nich próbuje wyciągać. Co z tego, że Jezus nakarmił pięć tysięcy samych mężczyzn, skoro niewiele czasu upłynęło, a pozostała przy Nim garstka, która była w stanie przyjąć trudne słowa o tym, że On da sam siebie na pokarm. Gdyby Jezus dzisiaj chodził po ziemi, mielibyśmy w mediach, opisujących Jego działalność, nieustanną huśtawkę nastrojów. Komentatorzy prześcigaliby się w dowodzeniu raz, że jest u szczytu powodzenia, innym razem, że właśnie poniósł totalna klęskę i w ogóle wypadł z publicznego życia.</p>
<p>Bożego działania nie da się ująć w wykresy przypominające giełdowe notowania i wyniki sondaży. U Boga nie ma hossy i bessy. Bóg nie układa swych planów w tej perspektywie czasowej, w której my tu na ziemi musimy funkcjonować. Kwartalne rozliczanie Boga nie ma sensu. Bóg nie musi mieć stałego wzrostu produkcji, aby utrzymać pozycję na rynku. Bóg może sobie pozwolić na to, aby Jego Syn umarł na krzyżu. Bóg ma moc, aby Go wskrzesić, aby zmartwychwstał.</p>
<p>Jak ludziom (wierzącym i niewierzącym) wytłumaczyć, że w zamyśle Bożym Kościół nie jest globalnym holdingiem, który musi wykazywać się wynikami? Jak wszystkim spanikowanym bliskim upadkiem Kościoła wyjaśnić, że Jezus nie żartował, kiedy mówił, iż bramy piekielne go nie przemogą? I że przez dwa tysiące lat nie zmienił w tej kwestii zdania, bo nie jest politykiem, który musi zabiegać o przychylność wyborców?</p>
<img src="http://stukam.pl/?ak_action=api_record_view&id=2304&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://stukam.pl/2010/09/04/w-liczbach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W sprawie jabłek</title>
		<link>http://stukam.pl/2010/09/04/w-sprawie-jablek/</link>
		<comments>http://stukam.pl/2010/09/04/w-sprawie-jablek/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 04 Sep 2010 04:06:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ks. Artur Stopka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codziennie]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://stukam.pl/?p=2302</guid>
		<description><![CDATA[„Nie siedź tak, tylko pozbieraj te jabłka, które spadły i daj do jedzenia” – powiedziała żona mojego znajomego. Pozbierał. Upchał je na jakiejś plastikowej tacce i postawił na stole, przy którym siedzieliśmy w ogrodzie. Jabłka sobie leżały i nikt się nie kwapił, żeby je jeść, chociaż po ogrodzie hasała spora gromadka dzieci. Ja sam zresztą [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>„Nie siedź tak, tylko pozbieraj te jabłka, które spadły i daj do jedzenia” – powiedziała żona mojego znajomego. Pozbierał. Upchał je na jakiejś plastikowej tacce i postawił na stole, przy którym siedzieliśmy w ogrodzie. Jabłka sobie leżały i nikt się nie kwapił, żeby je jeść, chociaż po ogrodzie hasała spora gromadka dzieci. Ja sam zresztą też nie za bardzo miałem ochotę. No bo kto ma ochotę jeść jabłka, które są poobijane, mają jakieś brązowawe plamy, a gdzieniegdzie może nawet jakiś robaczek się trafi&#8230;?</p>
<p>Gdy żona mojego znajomego zauważyła, w jaki sposób rozwiązał on sprawę jabłek, spojrzała na niego wymownie i bez słowa zabrała ze stołu całą tackę z owocami. Po niedługim czasie postawiła na stole elegancki półmisek, który wypełniały zgrabne ćwiarteczki obranych jabłek, a obok w miseczce złocił się miód, w którym można była kwaskowate cząstki zanurzyć. Nie tylko ja z entuzjazmem rzuciłem się na tak atrakcyjnie podane owoce. Na wyścigi z dziećmi błyskawicznie opróżniliśmy półmisek. Wiedziałem, że to te same jabłka, które leżały smutno pod drzewem, a potem zniechęcały potencjalnych konsumentów niefajnym wyglądem. Wiedziałem, a jednak jadłem je ze smakiem i zazdrośnie odprowadziłem wzrokiem ostatnią ćwiartkę, którą sprytnie zdobył najmłodszy dzieciak.</p>
<p>Przypomniała mi się ta jabłkowa przygoda, gdy przyglądałem się tegorocznym obchodom rocznicy podpisania porozumień sierpniowych i gdy czytałem w mediach komentarze określające je jako kompletną klapę i katastrofę. Fakt, było w tych obchodach trochę poobijanych, trochę niesmacznych, trochę może nawet robaczywych i budzących obrzydzenie chwil i sytuacji. Ale przecież, jeśli spojrzeć na poszczególne elementy rocznicowe, było tam mnóstwo rzeczy fajnych, świątecznych, budzących nie tylko refleksję, ale również słuszną dumę z tego, co przed laty wspólnym solidarnym wysiłkiem, osiągnęliśmy. Rzecz jednak w tym, jak to zostało nam podane.</p>
<p>Wiem, łatwiej jest pozbierać wszystko jak leci i rzucić byle jak ludziom przed nosy. To nie wymaga wysiłku. Ale czy tak wiele wysiłku trzeba, aby te same kąski obrać z tego, co brzydkie, złe i szkodliwe, po czym podać ludziom w taki sposób, aby chcieli na nie nie tylko spojrzeć, ale również przyjąć z przyjemnością, a może nawet z radością i satysfakcją?</p>
<p>Kiedy kilka dni później znów odwiedziłem moich znajomych od jabłek, widziałem na własne oczy, jak pan domu pozbierane spod drzewa jabłka osobiście obierał, dzielił na ćwiartki i elegancko układał na kolorowym półmisku. Widziałem też dzieci, które przerywały zabawę i ustawiały się w kolejce, czekając aż tata skończy przygotowywać owoce. Niestety, nie udało mi się dobrać do jabłek przed nimi. Załapałem się tylko na jedną ćwiartkę. A w ogóle, to przypomniało mi się, że przecież ja nie za bardzo lubię jabłka. Chyba, że ktoś mi je obierze, pokroi i poda na fajnym talerzu.</p>
<p><em>Tekst wygłoszony na antenie Radia eM</em></p>
<img src="http://stukam.pl/?ak_action=api_record_view&id=2302&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://stukam.pl/2010/09/04/w-sprawie-jablek/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nihil novi</title>
		<link>http://stukam.pl/2010/09/03/nihil-novi/</link>
		<comments>http://stukam.pl/2010/09/03/nihil-novi/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 03 Sep 2010 15:04:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ks. Artur Stopka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codziennie]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[państwo]]></category>
		<category><![CDATA[relacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://stukam.pl/?p=2295</guid>
		<description><![CDATA[Redaktor naczelny jednego z polskich dzienników wrócił z urlopu i z przerażeniem odkrył, że według trzech polskich tygodników opinii sytuacja w Polsce na linii państwo-Kościół jest dramatyczna. Dla państwa. &#8220;Polski Kościół gnębi państwo&#8221; &#8211; dowiedział się z jednego czasopisma. W innym wyczytał, że &#8220;Polska to kraj katolickiej opresji i niewoli&#8221;. A w trzecim znalazł enuncjacje [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Redaktor naczelny jednego z polskich dzienników wrócił z urlopu i z przerażeniem odkrył, że według trzech polskich tygodników opinii sytuacja w Polsce na linii państwo-Kościół jest dramatyczna. Dla państwa. &#8220;Polski Kościół gnębi państwo&#8221; &#8211; dowiedział się z jednego czasopisma. W innym wyczytał, że &#8220;Polska to kraj katolickiej opresji i niewoli&#8221;. A w trzecim znalazł enuncjacje byłego zakonnika na temat niebezpieczeństw, jakie niesie dzieciom oddawanie ich przez rodziców na wychowanie Kościołowi.</p>
<p>Zaraz mi się przypomniały tłumy rodziców, które widziałem podczas inauguracji roku szkolnego w nowej katolickiej i w dodatku prowadzonej przez zakonników szkole. Gdyby poważnie potraktować słowa byłego zakonnika, trzeba by tych wszystkich ludzi uznać za zbrodniarzy, którzy własnym dzieciom zgotowali los najgorszy z możliwych. W dodatku jeden z szefów zakonu otwarcie mówił, iż otwierana właśnie placówka stawia sobie trzy cele: dobrze uczyć, dobrze wychowywać (a właściwie pomagać rodzinie w wychowaniu) i dobrze formować po chrześcijańsku. W moim złośliwym umyśle natychmiast zrodziła się sugestia, że może były zakonnik powinien teraz założyć antyzakon, który będzie miał charyzmat ochrony dzieci przed katolickim wychowaniem. Może nawet powinno być prawnie zakazane powierzanie dzieci zakonnikom?</p>
<p>Kurcze, znów to samo. To już było. Co prawda nie w moich tekstach, ale w rzeczywistości. Takie pomysły i idee nie tylko głośno prezentowano, ale nawet usiłowano wprowadzać w życie w wielu miejscach i czasach na świecie. Czyli nie wymyśliłem niczego nowego. Nihil novi sub sole. Jedyna pociecha, że były zakonnik też okazał się wtórny. Ale co to za pociecha? Marniutka.</p>
<p>Skoro już zacząłem odkrywać powtarzalność myśli, faktów i idei, szybko wykryłem, że tocząca się ostatnio w Polsce z taką zażartością dyskusja na temat procentowej zawartości Kościoła w państwie i na odwrót, też nie jest niczym nowym. Ona się toczy od wieków. Ba, od tysiącleci. Bo gdy jedni skupiają się na słowach Jezusa, że królestwo Jego nie jest z tego świata i tylko w jedną stronę interpretują wezwanie &#8220;Oddajcie Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga&#8221;, drudzy przytomnie zauważają, że Jezus kazał jednak to królestwo budować tu i teraz. Nie przeciwko czy w izolacji od państwa.</p>
<p>Kto dzióbnął trochę historii wie, że linia styczna państwa i Kościoła jest bardziej wiotka i delikatna niż pajęczyna. Łatwo ją nie tylko zerwać, ale również łatwo ją lekkim dmuchnięciem wygiąć w jedną lub drugą stronę. A takich dmuchaczy po obu stronach nigdy nie brakowało. Bo zarówno po stronie państwa, jak i po stronie Kościoła zawsze byli, są i będą ludzie, którzy uznają, iż warto własne znaczenie wzmocnić mocą czerpaną z tej drugiej strony&#8230;</p>
<img src="http://stukam.pl/?ak_action=api_record_view&id=2295&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://stukam.pl/2010/09/03/nihil-novi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przyłapany</title>
		<link>http://stukam.pl/2010/09/02/przylapany/</link>
		<comments>http://stukam.pl/2010/09/02/przylapany/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 02 Sep 2010 15:07:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ks. Artur Stopka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codziennie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://stukam.pl/?p=2292</guid>
		<description><![CDATA[Czuję się przyłapany. Zwłaszcza, że częściowo sam się przyłapałem, choć nie bez czynnej pomocy, a może nawet inicjatywy ze strony komputera. Bo to komputer mi zasugerował, coś w rodzaju: &#8220;To już było&#8221;. I okazało się, że miał rację.
Chodzi o wczorajszy post. Okazało się, że niemal to samo co wczoraj, 1 września, napisałem rok temu, 2 [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Czuję się przyłapany. Zwłaszcza, że częściowo sam się przyłapałem, choć nie bez czynnej pomocy, a może nawet inicjatywy ze strony komputera. Bo to komputer mi zasugerował, coś w rodzaju: &#8220;To już było&#8221;. I okazało się, że miał rację.</p>
<p>Chodzi o wczorajszy post. Okazało się, że niemal to samo co wczoraj, 1 września, napisałem rok temu, 2 września. Niemal identyczne refleksje wpisałem w związku z przypadającym na środę 22 tygodnia zwykłego w ciągu roku fragmentem Ewangelii według św. Łukasza. Nawet przykład z życia podałem ten sam!</p>
<p>Wnioski mogą być tylko dwa. Albo zostałem klasykiem, któremu nie pozostaje nic innego, jak cytować samego siebie&#8230; <img src='http://stukam.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  albo po prostu się &#8220;wyprztykałem&#8221;. Klasykiem nie jestem. Więc pozostaje tylko wniosek, że dotychczasowa formuła się wyczerpała. Dopóki nie nabędę nowego, głębszego i na nowo &#8220;odkrywczego&#8221; spojrzenia na teksty codziennych perykop ewangelijnych, muszę zrezygnować z ich komentowania. Tym ważniejsze to, że i tak raz w tygodniu będę musiał do jednego z mediów komentarz do Ewangelii przygotowywać. Więc trzeba unikać spłaszczającej wszystko rutyny.</p>
<p>Widać pora &#8220;stukać&#8221; w inny niż dotąd sposób. Najbliższy czas będzie więc na tym blogu czasem szukania. Szukania o czym i w jaki sposób. Szukania nowych treści i nowych form.</p>
<p>A swoja drogą, to bardzo głupie i nieprzyjemne uczucie, gdy człowiek odkrywa, że wpadł w pętlę i eksploatuje własne schematy myślowe&#8230; U wielkich artystów pewnie się to nazywa kryzysem twórczym. Dobrze więc nie być wielkim artystą. Można bezkarnie i bez zawstydzenia przyznać się, że wobec groźby jałowości opuszcza się dotychczasowy utarty tor i włazi na bezdroża, ryzykując liczne potknięcia, a może nawet upadki.</p>
<p>Jedno jest pewne. To nie Ewangelia utraciła swoją nowość i atrakcyjność. To jedynie mówiącemu o niej zabrakło (miejmy nadzieję, że chwilowo) pomysłów i sformułowań&#8230;</p>
<p>No to od jutra zaczynamy poszukiwania i wędrówki w nieznane&#8230;</p>
<img src="http://stukam.pl/?ak_action=api_record_view&id=2292&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://stukam.pl/2010/09/02/przylapany/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zdrowie najważniejsze</title>
		<link>http://stukam.pl/2010/09/01/zdrowie-najwazniejsze-2/</link>
		<comments>http://stukam.pl/2010/09/01/zdrowie-najwazniejsze-2/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 31 Aug 2010 23:00:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ks. Artur Stopka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codziennie]]></category>
		<category><![CDATA[szczęście]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://stukam.pl/?p=2290</guid>
		<description><![CDATA[Mówi się, że teraz świat opanował kult młodości, kult ciała, a przede wszystkim kult zdrowia. Coś jest na rzeczy. Niedawna histeria wokół pandemii grypy dowodzi, że istotnie temat zdrowia jest dzisiaj globalnie nośny. Zresztą i w Polsce politycy właśnie do kwestii zdrowia odnoszą się, gdy chcą zyskać zwolenników. I to działa!
&#8220;Zdrowie najważniejsze&#8221; &#8211; powtarzają ludzie. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Mówi się, że teraz świat opanował kult młodości, kult ciała, a przede wszystkim kult zdrowia. Coś jest na rzeczy. Niedawna histeria wokół pandemii grypy dowodzi, że istotnie temat zdrowia jest dzisiaj globalnie nośny. Zresztą i w Polsce politycy właśnie do kwestii zdrowia odnoszą się, gdy chcą zyskać zwolenników. I to działa!</p>
<p>&#8220;Zdrowie najważniejsze&#8221; &#8211; powtarzają ludzie. Starzy, młodzi, w średnim wieku. Myślą o zdrowiu swoim lub zdrowiu najbliższych.</p>
<p>Ale wiele wskazuje na to, że problem zdrowia przykuwał uwagę w każdych czasach. Mieszkańcy jednej z żydowskich miejscowości chcieli zatrzymać Jezusa dlatego, że uzdrawiał. Teściową Piotra i wielu innych. Chcieli Go mieć na podorędziu, bo był skuteczniejszy od lekarzy i w dodatku nic nie brał za uzdrawianie.</p>
<p>Jezus nie dał się zatrzymać. Poszedł także do innych miejscowości.</p>
<p>Jest jednak przepaść pomiędzy motywacjami zatrzymujących Go, a motywacją Jezusa. Oni Go zatrzymywali jako sprawnego uzdrawiacza. Dostarczyciela zdrowia. On odchodził, mówiąc: &#8220;Także innym miastom muszę głosić Dobrą Nowinę o królestwie Bożym, bo na to zostałem posłany&#8221;.</p>
<p>Pamiętam złość dość młodego nieuleczalnie chorego człowieka.</p>
<p>- Wszyscy mi mówią, że powinienem być nieszczęśliwy, bo jestem chory. Czy człowiek chory nie ma prawa do szczęścia? Ja chcę być szczęśliwy! Ja jestem szczęśliwy!</p>
<p>Gdy krzyczał nawet jego najbliżsi spoglądali z powątpiewaniem. Jak on mógł podważyć fundamentalna zasadę, że &#8220;zdrowie najważniejsze&#8221;? Cóż może być ważniejszego niż zdrowie? Przecież jeśli będzie zdrowie, to wszystko inne też będzie&#8230;</p>
<img src="http://stukam.pl/?ak_action=api_record_view&id=2290&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://stukam.pl/2010/09/01/zdrowie-najwazniejsze-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Niech się od&#8230;</title>
		<link>http://stukam.pl/2010/08/31/niech-sie-od/</link>
		<comments>http://stukam.pl/2010/08/31/niech-sie-od/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 30 Aug 2010 23:00:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ks. Artur Stopka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codziennie]]></category>
		<category><![CDATA[Bóg]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://stukam.pl/?p=2288</guid>
		<description><![CDATA[Kroniki letnie

- Masz pewność, że chcesz to zrobić?
- Bo co?
- Bo na przykład Kościół uczy wprost, że&#8230;
- Przestań mi tu wyjeżdżać z Kościołem. Księża niech się zajmą własnymi problemami, a nie mówią mi, jakie mam podejmować decyzje w moim życiu! To moje życie!
- Ale Bóg&#8230;
- Bóg! Co Bóg ma do mnie? Niech się odczepi ode [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Kroniki letnie<br />
</strong><br />
- Masz pewność, że chcesz to zrobić?<br />
- Bo co?<br />
- Bo na przykład Kościół uczy wprost, że&#8230;<br />
- Przestań mi tu wyjeżdżać z Kościołem. Księża niech się zajmą własnymi problemami, a nie mówią mi, jakie mam podejmować decyzje w moim życiu! To moje życie!<br />
- Ale Bóg&#8230;<br />
- Bóg! Co Bóg ma do mnie? Niech się odczepi ode mnie. Niech nie próbuje ingerować w moje życie. Kiedy był potrzebny, to jakoś nie miał czasu, więc dlaczego teraz mam się kierować tym, czego chce Bóg?<br />
- Przemawia przez ciebie rozgoryczenie&#8230;<br />
- A co ma przemawiać?! Do mieszania się w moje życie są całe tłumy chętnych, z Bogiem na czele, ale do tego, aby realnie mi pomóc, nie ma nikogo. Gdyby Bóg był ze mną wtedy, gdy był potrzebny, dziś nie byłoby problemu z moimi decyzjami, które się Bogu nie spodobają.<br />
- Nie możesz tak mówić.<br />
- A kto mi zabroni? Bóg? Co, pośle piorun i mnie tu zatrzaśnie natychmiast?<br />
- Nie żartuj z mocy Bożej.<br />
- Nie chcę Boga, którego muszę się bać! Chcę Boga, któremu mogę ufać! Bezgranicznie ufać!<br />
- Ależ przecież taki właśnie jest Bóg. To ktoś, komu możesz całkowicie zaufać.<br />
- Nie, Bóg którego znam, bez przerwy czegoś ode mnie chce, stawia mi wciąż nowe wymagania, piętrzy przede mną trudności. Jak mam Mu ufać? Nigdy Go nie ma przy mnie, gdy jest mi potrzebny&#8230;<br />
- Jest, tylko ty Go nie dostrzegasz.<br />
- Pewnie, wina jest zawsze po mojej stronie! Wszyscy są cacy, tylko ja się tu nie nadaję, tak? Więc dajcie mi wszyscy, z tym waszym Bogiem, święty spokój i dajcie mi żyć tak, jak ja chcę. Nie zamierzam codziennie pytać Boga &#8220;Czego chcesz ode mnie?&#8221;. Niech On się choć raz spyta mnie, czego ja chcę!<br />
Co mi po Jego mocy, skoro skierowana jest przeciwko mnie?<br />
- Co ty mówisz?! Bój się Boga! Nie bluźnij!<br />
- Bo co? Znów mnie straszysz tym swoim Bogiem?</p>
<img src="http://stukam.pl/?ak_action=api_record_view&id=2288&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://stukam.pl/2010/08/31/niech-sie-od/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gwiazda światowego formatu</title>
		<link>http://stukam.pl/2010/08/30/gwiazda-swiatowego-formatu/</link>
		<comments>http://stukam.pl/2010/08/30/gwiazda-swiatowego-formatu/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 29 Aug 2010 23:00:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ks. Artur Stopka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codziennie]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://stukam.pl/2010/08/30/gwiazda-swiatowego-formatu/</guid>
		<description><![CDATA[Kroniki letnie

- Czego latasz po całej redakcji jak jakiś nabuzowany? Nie machaj tak rękami, bo jeszcze któryś monitor strącisz.
- Spoko, panuję nad sytuacją.
- Nad sytuacją może, ale nad sobą nie za bardzo. No, wyrzuć to w końcu z siebie, bo widzę, że już nie możesz wytrzymać.
- T. przyjeżdża do Polski! Przyjeżdża do naszego miasta!
- Też [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Kroniki letnie<br />
</strong><br />
- Czego latasz po całej redakcji jak jakiś nabuzowany? Nie machaj tak rękami, bo jeszcze któryś monitor strącisz.<br />
- Spoko, panuję nad sytuacją.<br />
- Nad sytuacją może, ale nad sobą nie za bardzo. No, wyrzuć to w końcu z siebie, bo widzę, że już nie możesz wytrzymać.<br />
- T. przyjeżdża do Polski! Przyjeżdża do naszego miasta!<br />
- Też mi nowina. Wszyscy o tym bębnią aż do obrzydzenia.<br />
- Oni bębnią, a ja coś mam!<br />
- Co, umówiłeś się z nim na wywiad?<br />
- Nie, aż tak to nie, ale i tak mam coś, czego inni nie mają.<br />
- To znaczy?<br />
- Mam dwa zaproszenia na jego koncert. Jedno dla ciebie.<br />
- Dziękuję, ale nie skorzystam. Daj je komu innemu.<br />
- Jak to? Przecież to gwiazda światowego formatu! Poważnie nie chcesz?<br />
- Poważnie.<br />
- Ale przecież lubisz jego twórczość.<br />
- To prawda. Jednak na koncert się nie wybieram. I tobie też odradzam.<br />
- Dlaczego?<br />
- Bo i tak już dałeś niezły popis.<br />
- Ja?<br />
- Ty.<br />
- A konkretniej?<br />
- Konkretniej, to przypomnij sobie co o T. pisałeś kilka lat temu, krótko przed tym, zanim wyjechał. Wyjątkowo dobrze ci szło mieszanie go z błotem.<br />
- To było dawno. On się bardzo rozwinął przez ten czas.<br />
- Pewnie, bo tam od razu się na jego talencie poznali. A u nas kto żyw starał się go zeszmacić, prawda?<br />
- Czepiasz się.<br />
- Nie, po prostu z przykrością kolejny raz stwierdzam, że zasada &#8220;żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie&#8221; w Polsce jest wyjątkowo mocno przestrzegana. Chyba, że go gdzie indziej docenią&#8230; Wtedy to nawet buty mu chętnie wyliżemy.<br />
- Bardzo śmieszne.<br />
- Raczej żałosne. Zamierzasz napisać o tym koncercie?<br />
- Jaaaa&#8230;<br />
- Nie krępuj się. Tylko nie zdziw się, jak ktoś złośliwy wyciągnie twoje teksty sprzed kilku lat i zrobi z ciebie kompletnego idiotę.<br />
- Nawet wiem, kim będzie ten ktoś złośliwy&#8230;</p>
<img src="http://stukam.pl/?ak_action=api_record_view&id=2287&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://stukam.pl/2010/08/30/gwiazda-swiatowego-formatu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Prezydium</title>
		<link>http://stukam.pl/2010/08/29/prezydium/</link>
		<comments>http://stukam.pl/2010/08/29/prezydium/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 28 Aug 2010 23:00:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ks. Artur Stopka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Niedzielnie]]></category>
		<category><![CDATA[pokora]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://stukam.pl/?p=2284</guid>
		<description><![CDATA[Kroniki letnie
- Ty widzisz to samo, co ja?
- Gdzie?
- Tam, prosto.
- Jasne, że widzę. Stół prezydialny.
- Ale widzisz, kto tam siedzi? Trzeci od prawej.
- Ten? Czekaj, kto to jest? Chyba nie kojarzę faceta.
- To ta menda S.
- S.? Nadal nie kojarzę.
- Jak nie kojarzysz?! A kto mu dawał niecałe dwa lata temu rekomendację, żeby go [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Kroniki letnie</strong></p>
<p>- Ty widzisz to samo, co ja?<br />
- Gdzie?<br />
- Tam, prosto.<br />
- Jasne, że widzę. Stół prezydialny.<br />
- Ale widzisz, kto tam siedzi? Trzeci od prawej.<br />
- Ten? Czekaj, kto to jest? Chyba nie kojarzę faceta.<br />
- To ta menda S.<br />
- S.? Nadal nie kojarzę.<br />
- Jak nie kojarzysz?! A kto mu dawał niecałe dwa lata temu rekomendację, żeby go w ogóle przyjęli?<br />
- Ach, to on. Przecież ja go wcale nie znam.<br />
- Ale rekomendację dałeś.<br />
- A ty nie dajesz rekomendacji, jak cię proszą?<br />
- Daję, ale nie takim wrednym, nieprzytomnie ambitnym bufonom, jak ten S.<br />
- Skąd miałem wiedzieć, że to bufon?<br />
- Wystarczyło się przyjrzeć.<br />
- Przyjrzeć, przyjrzeć. Łatwo powiedzieć.<br />
- Nie marnował bydlak czasu. Po niecałych dwóch latach już na kongresie wylądował w prezydium. Daleko menda zajdzie. Umie się przepychać do przodu. Po trupach.<br />
- Po trupach?<br />
- A jak? Dwa lata temu go tu nie było, a dziś bryluje.<br />
- Przesadzasz.<br />
- Przesadzam? Popatrz tutaj, na tę kartkę. On kandyduje do władz! Takie zero!<br />
- No to po prostu nie głosuj na niego&#8230;<br />
- Powiedz to innym.<br />
- Ja też nie zagłosuję. I sam sobie powiedz.<br />
- Na pewno już sobie zorganizował poparcie. On to potrafi. Ja go znam.<br />
- Skąd?<br />
- Kiedyś pracowaliśmy razem. Ale szybko się go pozbyli, bo usiłował wygryźć szefa.<br />
- A&#8230;<br />
- Mówię, że menda.<br />
- Ty, słuchaj, coś mi się przypomniało. Chyba, że źle pamiętam, ale rok temu na kongresie to ty siedziałeś w prezydium, nie?<br />
- A co to ma do rzeczy?<br />
- Ale dobrze pamiętam?<br />
- Co ty tu sugerujesz?! Nie dość, że wprowadziłeś w nasze grono obcego bufona i karierowicza, to jeszcze go bronisz?!<br />
- Nie, nie, ja tylko&#8230;<br />
- Od&#8230; się.</p>
<img src="http://stukam.pl/?ak_action=api_record_view&id=2284&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://stukam.pl/2010/08/29/prezydium/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
