Poniedziałek 1. tygodnia Wielkiego Postu (Mt 25,31-46)
Kto dziś jeszcze bierze pod uwagę, że po śmierci może mu być gorzej niż za życia? Śmierć jest traktowana jak wyzwolenie z udręki życia, jak prosty sposób na zakończenie cierpień, a nawet jak poszukiwany i pożądany towar, dający szczęście. Trzeba wielkiej lupy i bardzo jasnej świecy, żeby znaleźć kogoś, kto nie żywi przekonania, iż – jeśli wierzy w życie wieczne – po przekroczeniu progu śmierci czekają go wyłącznie pochwały i nagroda.
Nawet jeżeli trafi się ktoś z odrobiną dystansu do siebie, kto potrafi uznać, że nie we wszystkim jest w swym ziemskim żywocie w porządku, to nie widać po nim, aby się niepokoił tym, co go czeka po śmierci. Ludzie boją się śmierci, bo umieranie kojarzy im się z bólem, ale nie boją się tego, co czeka ich po śmierci. Jeśli są ateistami albo po prostu nie wierzą, że po zakończeniu pobytu na ziemi coś jeszcze człowieka spotyka, to można ich zrozumieć. Ale jeśli są wierzącymi, chrześcijanami, katolikami, to chyba zetknęli się w jakiś sposób z informacją, że po śmierci człowiek może trafić do nieba albo do… piekła?
Chociaż – mogli się nie zetknąć. Księża teraz raczej nie mówią o piekle w kazaniach. Nie rysują plastycznych obrazów ognistych płomieni, w ktorych smażą się potępione dusze. Może i dobrze. Takim językiem i takim obrazowaniem można w dzisiejszych czasach trafić raczej kulą w płot niż do serca i umysłu człowieka. Ale już opowiedzenie o wielkiej niekończącej się tęsknocie za miłością, za niemożliwą do zrealizowania obecnością z Kimś, kto kocha, pewnie trafiłoby do niejednego.
Jezus opisując sąd, który nastąpi na końcu czasów, mówi jasno zarówno o nagrodzie, jak i o karze. Zwraca uwagę, że nie trzeba popełniać jakichś spektakularnych zbrodni, aby na karę zasłużyć. Wystarczy uparte zaniechanie czynienia dobra, wystarczy konsekwentne niekochanie. Czyli moje przekonanie, że nie popełniam wielkich grzechów, więc jestem w porządku i na końcu czasów na sto procent trafię na “prawą stronę” i znajdę się w gronie “błogosławionych”, biorących w posiadanie “królestwo przygotowane im od założenia świata”, może być złudne. Nie muszę wywołać trzeciej wojny światowej, aby się znaleźć wśród tych, którzy usłyszą “Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom”. Wystarczy, że nie będę służyć drugiemu z miłością. Że wybiorę skupienie się wyłącznie na sobie. To mnie skutecznie zamknie na Boga. I nici z pójścia do nieba. Z oglądania Boga twarzą w twarz.
Nie jest tak, że niebo się wszystkim należy. Piekło istnieje. Nikt nie udowodnił, że jest puste.
Popularity: 6% [?]