Przyłapany

Czuję się przyłapany. Zwłaszcza, że częściowo sam się przyłapałem, choć nie bez czynnej pomocy, a może nawet inicjatywy ze strony komputera. Bo to komputer mi zasugerował, coś w rodzaju: “To już było”. I okazało się, że miał rację.

Chodzi o wczorajszy post. Okazało się, że niemal to samo co wczoraj, 1 września, napisałem rok temu, 2 września. Niemal identyczne refleksje wpisałem w związku z przypadającym na środę 22 tygodnia zwykłego w ciągu roku fragmentem Ewangelii według św. Łukasza. Nawet przykład z życia podałem ten sam!

Wnioski mogą być tylko dwa. Albo zostałem klasykiem, któremu nie pozostaje nic innego, jak cytować samego siebie… ;-) albo po prostu się “wyprztykałem”. Klasykiem nie jestem. Więc pozostaje tylko wniosek, że dotychczasowa formuła się wyczerpała. Dopóki nie nabędę nowego, głębszego i na nowo “odkrywczego” spojrzenia na teksty codziennych perykop ewangelijnych, muszę zrezygnować z ich komentowania. Tym ważniejsze to, że i tak raz w tygodniu będę musiał do jednego z mediów komentarz do Ewangelii przygotowywać. Więc trzeba unikać spłaszczającej wszystko rutyny.

Widać pora “stukać” w inny niż dotąd sposób. Najbliższy czas będzie więc na tym blogu czasem szukania. Szukania o czym i w jaki sposób. Szukania nowych treści i nowych form.

A swoja drogą, to bardzo głupie i nieprzyjemne uczucie, gdy człowiek odkrywa, że wpadł w pętlę i eksploatuje własne schematy myślowe… U wielkich artystów pewnie się to nazywa kryzysem twórczym. Dobrze więc nie być wielkim artystą. Można bezkarnie i bez zawstydzenia przyznać się, że wobec groźby jałowości opuszcza się dotychczasowy utarty tor i włazi na bezdroża, ryzykując liczne potknięcia, a może nawet upadki.

Jedno jest pewne. To nie Ewangelia utraciła swoją nowość i atrakcyjność. To jedynie mówiącemu o niej zabrakło (miejmy nadzieję, że chwilowo) pomysłów i sformułowań…

No to od jutra zaczynamy poszukiwania i wędrówki w nieznane…

Popularity: 1% [?]

Podziel się na:
  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
  • Add to favorites
  • Digg
  • Google Buzz
  • Śledzik
  • Gadu-Gadu Live
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • Blip
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Gwar
  • Forumowisko
  • Grono.net
  • LinkedIn
  • MySpace
  • Wahacz
  • Yahoo! Bookmarks
  • Poleć
  • Reddit
  • Sfora
  • RSS
Category: Codziennie  One Comment

Zdrowie najważniejsze

Mówi się, że teraz świat opanował kult młodości, kult ciała, a przede wszystkim kult zdrowia. Coś jest na rzeczy. Niedawna histeria wokół pandemii grypy dowodzi, że istotnie temat zdrowia jest dzisiaj globalnie nośny. Zresztą i w Polsce politycy właśnie do kwestii zdrowia odnoszą się, gdy chcą zyskać zwolenników. I to działa!

“Zdrowie najważniejsze” – powtarzają ludzie. Starzy, młodzi, w średnim wieku. Myślą o zdrowiu swoim lub zdrowiu najbliższych.

Ale wiele wskazuje na to, że problem zdrowia przykuwał uwagę w każdych czasach. Mieszkańcy jednej z żydowskich miejscowości chcieli zatrzymać Jezusa dlatego, że uzdrawiał. Teściową Piotra i wielu innych. Chcieli Go mieć na podorędziu, bo był skuteczniejszy od lekarzy i w dodatku nic nie brał za uzdrawianie.

Jezus nie dał się zatrzymać. Poszedł także do innych miejscowości.

Jest jednak przepaść pomiędzy motywacjami zatrzymujących Go, a motywacją Jezusa. Oni Go zatrzymywali jako sprawnego uzdrawiacza. Dostarczyciela zdrowia. On odchodził, mówiąc: “Także innym miastom muszę głosić Dobrą Nowinę o królestwie Bożym, bo na to zostałem posłany”.

Pamiętam złość dość młodego nieuleczalnie chorego człowieka.

- Wszyscy mi mówią, że powinienem być nieszczęśliwy, bo jestem chory. Czy człowiek chory nie ma prawa do szczęścia? Ja chcę być szczęśliwy! Ja jestem szczęśliwy!

Gdy krzyczał nawet jego najbliżsi spoglądali z powątpiewaniem. Jak on mógł podważyć fundamentalna zasadę, że “zdrowie najważniejsze”? Cóż może być ważniejszego niż zdrowie? Przecież jeśli będzie zdrowie, to wszystko inne też będzie…

Popularity: 1% [?]

Podziel się na:
  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
  • Add to favorites
  • Digg
  • Google Buzz
  • Śledzik
  • Gadu-Gadu Live
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • Blip
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Gwar
  • Forumowisko
  • Grono.net
  • LinkedIn
  • MySpace
  • Wahacz
  • Yahoo! Bookmarks
  • Poleć
  • Reddit
  • Sfora
  • RSS

Niech się od…

Kroniki letnie

- Masz pewność, że chcesz to zrobić?
- Bo co?
- Bo na przykład Kościół uczy wprost, że…
- Przestań mi tu wyjeżdżać z Kościołem. Księża niech się zajmą własnymi problemami, a nie mówią mi, jakie mam podejmować decyzje w moim życiu! To moje życie!
- Ale Bóg…
- Bóg! Co Bóg ma do mnie? Niech się odczepi ode mnie. Niech nie próbuje ingerować w moje życie. Kiedy był potrzebny, to jakoś nie miał czasu, więc dlaczego teraz mam się kierować tym, czego chce Bóg?
- Przemawia przez ciebie rozgoryczenie…
- A co ma przemawiać?! Do mieszania się w moje życie są całe tłumy chętnych, z Bogiem na czele, ale do tego, aby realnie mi pomóc, nie ma nikogo. Gdyby Bóg był ze mną wtedy, gdy był potrzebny, dziś nie byłoby problemu z moimi decyzjami, które się Bogu nie spodobają.
- Nie możesz tak mówić.
- A kto mi zabroni? Bóg? Co, pośle piorun i mnie tu zatrzaśnie natychmiast?
- Nie żartuj z mocy Bożej.
- Nie chcę Boga, którego muszę się bać! Chcę Boga, któremu mogę ufać! Bezgranicznie ufać!
- Ależ przecież taki właśnie jest Bóg. To ktoś, komu możesz całkowicie zaufać.
- Nie, Bóg którego znam, bez przerwy czegoś ode mnie chce, stawia mi wciąż nowe wymagania, piętrzy przede mną trudności. Jak mam Mu ufać? Nigdy Go nie ma przy mnie, gdy jest mi potrzebny…
- Jest, tylko ty Go nie dostrzegasz.
- Pewnie, wina jest zawsze po mojej stronie! Wszyscy są cacy, tylko ja się tu nie nadaję, tak? Więc dajcie mi wszyscy, z tym waszym Bogiem, święty spokój i dajcie mi żyć tak, jak ja chcę. Nie zamierzam codziennie pytać Boga “Czego chcesz ode mnie?”. Niech On się choć raz spyta mnie, czego ja chcę!
Co mi po Jego mocy, skoro skierowana jest przeciwko mnie?
- Co ty mówisz?! Bój się Boga! Nie bluźnij!
- Bo co? Znów mnie straszysz tym swoim Bogiem?

Popularity: 1% [?]

Podziel się na:
  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
  • Add to favorites
  • Digg
  • Google Buzz
  • Śledzik
  • Gadu-Gadu Live
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • Blip
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Gwar
  • Forumowisko
  • Grono.net
  • LinkedIn
  • MySpace
  • Wahacz
  • Yahoo! Bookmarks
  • Poleć
  • Reddit
  • Sfora
  • RSS
Category: Codziennie  Tags:  Leave a Comment

Gwiazda światowego formatu

Kroniki letnie

- Czego latasz po całej redakcji jak jakiś nabuzowany? Nie machaj tak rękami, bo jeszcze któryś monitor strącisz.
- Spoko, panuję nad sytuacją.
- Nad sytuacją może, ale nad sobą nie za bardzo. No, wyrzuć to w końcu z siebie, bo widzę, że już nie możesz wytrzymać.
- T. przyjeżdża do Polski! Przyjeżdża do naszego miasta!
- Też mi nowina. Wszyscy o tym bębnią aż do obrzydzenia.
- Oni bębnią, a ja coś mam!
- Co, umówiłeś się z nim na wywiad?
- Nie, aż tak to nie, ale i tak mam coś, czego inni nie mają.
- To znaczy?
- Mam dwa zaproszenia na jego koncert. Jedno dla ciebie.
- Dziękuję, ale nie skorzystam. Daj je komu innemu.
- Jak to? Przecież to gwiazda światowego formatu! Poważnie nie chcesz?
- Poważnie.
- Ale przecież lubisz jego twórczość.
- To prawda. Jednak na koncert się nie wybieram. I tobie też odradzam.
- Dlaczego?
- Bo i tak już dałeś niezły popis.
- Ja?
- Ty.
- A konkretniej?
- Konkretniej, to przypomnij sobie co o T. pisałeś kilka lat temu, krótko przed tym, zanim wyjechał. Wyjątkowo dobrze ci szło mieszanie go z błotem.
- To było dawno. On się bardzo rozwinął przez ten czas.
- Pewnie, bo tam od razu się na jego talencie poznali. A u nas kto żyw starał się go zeszmacić, prawda?
- Czepiasz się.
- Nie, po prostu z przykrością kolejny raz stwierdzam, że zasada “żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie” w Polsce jest wyjątkowo mocno przestrzegana. Chyba, że go gdzie indziej docenią… Wtedy to nawet buty mu chętnie wyliżemy.
- Bardzo śmieszne.
- Raczej żałosne. Zamierzasz napisać o tym koncercie?
- Jaaaa…
- Nie krępuj się. Tylko nie zdziw się, jak ktoś złośliwy wyciągnie twoje teksty sprzed kilku lat i zrobi z ciebie kompletnego idiotę.
- Nawet wiem, kim będzie ten ktoś złośliwy…

Popularity: 1% [?]

Podziel się na:
  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
  • Add to favorites
  • Digg
  • Google Buzz
  • Śledzik
  • Gadu-Gadu Live
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • Blip
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Gwar
  • Forumowisko
  • Grono.net
  • LinkedIn
  • MySpace
  • Wahacz
  • Yahoo! Bookmarks
  • Poleć
  • Reddit
  • Sfora
  • RSS
Category: Codziennie  Tags:  Leave a Comment

Prezydium

Kroniki letnie

- Ty widzisz to samo, co ja?
- Gdzie?
- Tam, prosto.
- Jasne, że widzę. Stół prezydialny.
- Ale widzisz, kto tam siedzi? Trzeci od prawej.
- Ten? Czekaj, kto to jest? Chyba nie kojarzę faceta.
- To ta menda S.
- S.? Nadal nie kojarzę.
- Jak nie kojarzysz?! A kto mu dawał niecałe dwa lata temu rekomendację, żeby go w ogóle przyjęli?
- Ach, to on. Przecież ja go wcale nie znam.
- Ale rekomendację dałeś.
- A ty nie dajesz rekomendacji, jak cię proszą?
- Daję, ale nie takim wrednym, nieprzytomnie ambitnym bufonom, jak ten S.
- Skąd miałem wiedzieć, że to bufon?
- Wystarczyło się przyjrzeć.
- Przyjrzeć, przyjrzeć. Łatwo powiedzieć.
- Nie marnował bydlak czasu. Po niecałych dwóch latach już na kongresie wylądował w prezydium. Daleko menda zajdzie. Umie się przepychać do przodu. Po trupach.
- Po trupach?
- A jak? Dwa lata temu go tu nie było, a dziś bryluje.
- Przesadzasz.
- Przesadzam? Popatrz tutaj, na tę kartkę. On kandyduje do władz! Takie zero!
- No to po prostu nie głosuj na niego…
- Powiedz to innym.
- Ja też nie zagłosuję. I sam sobie powiedz.
- Na pewno już sobie zorganizował poparcie. On to potrafi. Ja go znam.
- Skąd?
- Kiedyś pracowaliśmy razem. Ale szybko się go pozbyli, bo usiłował wygryźć szefa.
- A…
- Mówię, że menda.
- Ty, słuchaj, coś mi się przypomniało. Chyba, że źle pamiętam, ale rok temu na kongresie to ty siedziałeś w prezydium, nie?
- A co to ma do rzeczy?
- Ale dobrze pamiętam?
- Co ty tu sugerujesz?! Nie dość, że wprowadziłeś w nasze grono obcego bufona i karierowicza, to jeszcze go bronisz?!
- Nie, nie, ja tylko…
- Od… się.

Popularity: 2% [?]

Podziel się na:
  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
  • Add to favorites
  • Digg
  • Google Buzz
  • Śledzik
  • Gadu-Gadu Live
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • Blip
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Gwar
  • Forumowisko
  • Grono.net
  • LinkedIn
  • MySpace
  • Wahacz
  • Yahoo! Bookmarks
  • Poleć
  • Reddit
  • Sfora
  • RSS
Category: Niedzielnie  Tags:  Leave a Comment

Trzeba było powiedzieć

Kroniki letnie

- Witamy w domu po dwumiesięcznej nieobecności. Zapraszam do limuzyny…
- O, kwiaty, jak miło, dziękuję!
- To dla talentu, który nie dał się zakopać i nareszcie pokazał się światu. Opowiadaj, jak ci tam było, kochana. Pozwiedzałaś? Odpoczęłaś? Bo w to, że odniosłaś sukces, nie wątpię.
- Nie miałam czasu na zwiedzanie i odpoczywanie. To był bardzo pracowity czas. Poza tym nie chciałam marnować czasu. Przecież nie pojechałam tam na wakacje, tylko do pracy!
- No tak, ale przecież nie samą pracą człowiek żyje…
- A wy tu w domu, mam nadzieję, też nie zmarnowaliście czasu?
- Oczywiście, a o co ci chodzi konkretnie?
- Rozumiem, chcecie mi zrobić niespodziankę, żebym wszystko sama zobaczyła…
- Niespodziankę?
- No już nie rób takiej niepewnej miny. Na pewno mi się będzie podobało.
- Podobało?
- Oj, już dłużej nie udawaj.
- Ja niczego nie udaję. Pojęcia nie mam, co masz na myśli.
- Jak to co? Remont mieszkania.
- Remont mieszkania?
- Myślałam, że wykorzystasz moją nieobecność, aby w końcu zrobić ten remont, o którym tyle mówiliśmy. Przecież to wymarzona sytuacja, gdy w domu jest o jedną osobę mniej.
- Ale, ale…
- Naprawdę nie przyszło ci to do głowy?
- Bo widzisz, nawet o tym przez chwilę pomyślałem, ale doszedłem do wniosku, że bez ciebie nie warto zaczynać, bo przecież na pewno będziesz chciała osobiście ustalić kolory, rozmieszczenie nowych ścianek, wybrać umywalkę do łazienki… A poza tym, jak chciałaś, żebym ten remont robił pod twoją nieobecność, to mogłaś powiedzieć. Czemu płaczesz?
- Bo ty sam wiele razy mówiłeś, że jak się kogoś naprawdę kocha, to słowa są niepotrzebne. “Kto kocha, wie czego chce ukochana osoba” – powtarzałeś.
- Ależ kochana, nie wyciągaj pochopnych wniosków. Ja cię przecież bardzo kocham, ale nie siedzę w twojej głowie i nie wiem, co tam akurat ci do niej przyjdzie. Tyle razy rozmawialiśmy przez internet. Mogłaś chociaż dać jakiś sygnał…
- Sygnał, sygnał! Od ilu miesięcy rozmawialiśmy o remoncie? I kto mówił, że najlepszy czas na remont jest wtedy, gdy domownicy gdzieś wyjadą? Sam to mówiłeś. Więc się nie dziw, że się spodziewałam…
- To może zrobimy tak. Wezmę w przyszłym tygodniu urlop i zabierzemy się za ten remont.
- Teraz to ja nie chcę żadnego remontu! Mogę dalej mieszkać jak w psiej budzie!

Popularity: 2% [?]

Podziel się na:
  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
  • Add to favorites
  • Digg
  • Google Buzz
  • Śledzik
  • Gadu-Gadu Live
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • Blip
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Gwar
  • Forumowisko
  • Grono.net
  • LinkedIn
  • MySpace
  • Wahacz
  • Yahoo! Bookmarks
  • Poleć
  • Reddit
  • Sfora
  • RSS